Samo Życie
No wlasnie Jola!! To ona z Mirkiem ma wieczne problemy! O nią mi chodziło i wciąż nei mogłem sobie przypomnieć jej imienia! Teraz juz wiem!! "Miałam Ci ja pieczeń, lecz ją zmarnowałam..." 
http://www.bb-magazinie.webpark.pl/
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
Też czytałem gdzieś o tym. Chyba w TeleTygodniu. Tam była wzmianka nawet o całum albumie!
http://www.bb-magazinie.webpark.pl/
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
Doc Ogla jest fajna. Widzialem ja w kilku programch, glos ma fajny taki mocny. I o niebo lepiej wyglada we wlosach do ramion, niz to co ma teraz z SŻ
http://www.bb-magazinie.webpark.pl/
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
A tego to nie wiedziałem! Dzięki za oświecienie!!
http://www.bb-magazinie.webpark.pl/
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
- Adex-fan Brooke
- Posty: 18327
- Rejestracja: 2005-08-24, 15:51
- Lokalizacja: woj.dolnośląskie
- Wiek: 42
A ja głupi czekam aż odrosną jej tam włosy a tu nici z tego -będzie dalej biegać w tym brzydkim uczesaniu 
Polecam:DYNASTIA,Sunset Beach,B&B,Melrose Place,Desperate Housewives,Świat wg Bundych,Allo Allo,Pokolenia,Moonlighting,Baywatch,Alf,Nanny,Co ludzie powiedzą,Ally Mcbeal,QAF,Prison Break,Dexter,Dr Quinn,Y&R,Devious Maids, Sex and the city
To ja tez tak bym czekał, gdyby nie ta informacja ze to peruka tylko.
http://www.bb-magazinie.webpark.pl/
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!! B&B Magazinie Nr 4 jest gotowy do ściągnięcia!!
Wiwi,
Pamiętacie? Dzisiaj spisałem

116(Odgrzewane kotlety, prośba Dony o drugą szansę)
Dona siedzi w salonie na fotelu. Wchodzi Paweł i podaje jej herbatę.
Dona: Dziękuję.
Paweł: O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
Dona: Długo… długo się nad tym zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że lepiej porozmawiać, niż… Powiedz mi, ale tak szczerze. Dlaczego dla mnie taki jesteś?
Paweł: Jaki?
Dona: Traktujesz mnie jak niańkę dla dziecka. Kiedy wszystko jest dobrze, to…
Paweł: Przepraszam Cię za ten wczorajszy wybuch, ale byłem zdenerwowany. Łukasz zniknął.
Dona: Ale to nie o to chodzi. Dlaczego jesteś dla mnie taki nieczuły? Traktujesz mnie jak kogoś obcego, a przecież ja nie jestem obca.
Paweł: Posłuchaj, Dona…
Dona: Nie, to ty posłuchaj. Widzę, że za wszelką cenę starasz się zapomnieć o tym, co nas kiedyś łączyło. Ja nie rozumiem dlaczego. Przecież teraz jest dobry moment żeby wrócić do tamtych czasów. Sam powiedziałeś, że jestem Twoją najlepszą przyjaciółką.
Paweł: Tak, przyjaciółką.
Dona: Paweł, ale nie zawsze tak było.
Do pokoju wchodzi Łukasz.
Łukasz: Yyy… Chciałem powiedzieć, że nie każdy lubi odgrzewane kotlety.
Dona: O co Ci chodzi?
Łukasz: Tylko o to, że są tacy którzy lubię odgrzewane kotlety i tacy którzy ich nie lubią.
Dona: I akurat w tej chwili postanowiłeś nas o tym poinformować?
Łukasz: Dzisiaj jadłem kotleta i mam nadzieję, że jutro będę jadł co innego.
Łukasz wraca do pokoju.
Dona: Podsłuchiwał.
Paweł: Jak zwykle.
Paweł wstaje i zamyka drzwi od pokoju Łukasza.
Dona: Ty też nie lubisz odgrzewanych kotletów?
Paweł: Dona, nie chcę Cię urazić. Naprawdę, wiem ile dla mnie zrobiłaś, doceniam to, ale tamto uczucie wypaliło się.
Dona: Późno się zrobiło.
Dona bierze torebkę i idzie w kierunku drzwi.
Paweł: Słuchaj Dona, proszę Cię…
Dona: Nie ma sprawy Paweł.
117(Akcja dzieje się jak Paweł pojechał do szpitala, bo dowiedział się, że jest ojcem dzieka Agnieszki, a Łukasz zadzwonił do Dony żeby jej sprawić ból)
Łukasz siedzi na kanapie i pije whisky. Wchodzi Dona.
Łukasz: Cześć Donko słonko. Pędziłaś jak strzała.
Dona: Daruj sobie.
Łukasz: Widzisz, wszystko się rozsypało. Widzisz Dona, nie warto było.
Dona: Jak się Paweł dowiedział?
Łukasz: Nie szkoda Ci? Nie szkoda Ci tych naszych spisków, wszystkie nasze intrygi, listy, Twoje szantaże, moje szantaże. Wszystko poszło na marne.
Dona: Łukasz, ja już nie mam ochoty na takie rozmowy. Skąd się Paweł dowiedział?
Łukasz: Przyszedł tu ten chłopak Agnieszki. Wiesz, ten… pilot. Jak on to powiedział? „Zapewniam Pana, że będę dobrym ojcem pańskiego dziecka”.
Dona spuszcza głowę. Po policzkach lecą jej łzy.
Wiesz, ja bardzo lubię tą Agnieszkę. Ciebie nie bardzo. No, może nie raz Cię lubię jak teraz, kiedy coś przeżywasz, naprawdę.
Dona: Gdzie jest Paweł?
Łukasz: Popatrz co zrobił. Wypił i pojechał. Wsiadł w samochód i pojechał. Teraz zginie w wypadku, a ja zostanę sierotką. No dobra, dostanie tylko mandat. Pojechał do niej do szpitala. Teraz żałuję, że nie powiedziałem mu wcześniej. Może wszystko byłoby inaczej.
Dona: Paweł jest taki delikatny. Zosia też była bardzo delikatna. Bardzo ją lubiłam. A ty? Ty po kim to masz? Jesteś takim małym, wrednym nieudacznikiem. Dobrze, że Zosia tego nie doczekała.
Dona idzie do drzwi. Otwiera je i odwraca jeszcze głowę.
Wiesz, właściwie to się cieszę, że już nie będę musiała oglądać jak bardzo jesteś żałosny.
118(Wszystko rozgrywa się pod szpitalem. Agnieszka powiedziała Pawłowi w oczy, że go nie kocha i pojechała z Piotrem do Dęblina. Dona obserwowała całą sytuację z samochodu.)
Dona: Zostawiła Cię. Jak to możliwe, że nie pobiegła za Tobą na Twoje skinienie. Nie możesz tego zrozumieć, co?
Paweł: Wyjaśniła mi to.
Dona: Tak? Co powiedziała?
Paweł: Że tak będzie najlepiej dla mnie, dla niej i dla dziecka.
Dona: I przyznałeś jej rację?
Paweł: Nie, ale nie mogłem jej zatrzymać skoro tego nie chciała.
Dona: Skąd ty możesz wiedzieć co ona naprawdę chciała? Jak ty nic nie rozumiesz, Paweł. Dobrze, że Cię zostawiła. Nie zasługujesz na nią.
Paweł: Nie dobijaj mnie.
Dona: Może tak właśnie trzeba zrobić, żebyś przestał męczyć siebie i innych. Spójrz co zrobiłeś z jej miłością, co zrobiłeś z moją miłością…
Paweł: Z Twoją miłością?
Dona: Tak, tak. Z moją miłością, d.urniu. Tyle lat Cię kocham, walczę o Ciebie, staram się, znoszę humory Łukasza, wytrzymuję Twoje romanse i czekam i czekam i cały czas czekam. A ty masz to gdzieś. Ciebie to w ogóle nie obchodzi. Przecież Dona powinna znać swoje miejsce, prawda? Dona jest przecież lekarstwem na kłopoty, a kiedy kłopoty się kończą, Dona dostaje kopa i leci przez drzwi.
Paweł: Opanuj się.
Dona: Nie. Nie mam zamiaru nad sobą panować. Słyszysz? Słyszysz? Nie mam zamiaru nad sobą panować ani chwili dłużej. Żadna kobieta nie będzie z Tobą szczęśliwa, bo ty nie umiesz kochać. Ty nie jesteś zdolny do miłości. Ty tylko potrafisz pięknie mówić jak kochasz. Nie, nawet nie. Najpiękniej potrafisz się upijać z nieszczęśliwej miłości. To jedno Ci wychodzi.
Paweł: Do cholery jasnej! Zostaw mnie w spokoju! Rozwaliłaś mój związek z Agnieszką, a teraz mnie oskarżasz? Gdzie ty masz rozum?
Dona: No właśnie, rozum… rozum… Gdzie ja mam rozum? Trzeba było mieć więcej rozumu i nie zakochiwać się w Tobie.
Paweł: Nigdy nie dawałem Ci najmniejszego powodu.
Dona: Tak? Rzeczywiście nie, rzeczywiście nie. Przecież to ja sobie wmówiłam, że zawsze przychodzisz się do mnie pocieszać, to ja sobie wmówiłam, że spaliśmy ze sobą i również ja sobie wmówiłam, że chciałeś żebym zastąpiła matkę Twojemu dziecku.
Paweł: Jeżeli moją prośbę o pomoc potraktowałaś jak wyznanie miłości, to naprawdę nie jest moja wina.
Dona: Potrafisz tylko niszczyć Zniszczyłeś mi pół życia. Zniszczyłeś życie Agnieszce. Zosię też zniszczyłeś.
Pamiętacie? Dzisiaj spisałem
116(Odgrzewane kotlety, prośba Dony o drugą szansę)
Dona siedzi w salonie na fotelu. Wchodzi Paweł i podaje jej herbatę.
Dona: Dziękuję.
Paweł: O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
Dona: Długo… długo się nad tym zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że lepiej porozmawiać, niż… Powiedz mi, ale tak szczerze. Dlaczego dla mnie taki jesteś?
Paweł: Jaki?
Dona: Traktujesz mnie jak niańkę dla dziecka. Kiedy wszystko jest dobrze, to…
Paweł: Przepraszam Cię za ten wczorajszy wybuch, ale byłem zdenerwowany. Łukasz zniknął.
Dona: Ale to nie o to chodzi. Dlaczego jesteś dla mnie taki nieczuły? Traktujesz mnie jak kogoś obcego, a przecież ja nie jestem obca.
Paweł: Posłuchaj, Dona…
Dona: Nie, to ty posłuchaj. Widzę, że za wszelką cenę starasz się zapomnieć o tym, co nas kiedyś łączyło. Ja nie rozumiem dlaczego. Przecież teraz jest dobry moment żeby wrócić do tamtych czasów. Sam powiedziałeś, że jestem Twoją najlepszą przyjaciółką.
Paweł: Tak, przyjaciółką.
Dona: Paweł, ale nie zawsze tak było.
Do pokoju wchodzi Łukasz.
Łukasz: Yyy… Chciałem powiedzieć, że nie każdy lubi odgrzewane kotlety.
Dona: O co Ci chodzi?
Łukasz: Tylko o to, że są tacy którzy lubię odgrzewane kotlety i tacy którzy ich nie lubią.
Dona: I akurat w tej chwili postanowiłeś nas o tym poinformować?
Łukasz: Dzisiaj jadłem kotleta i mam nadzieję, że jutro będę jadł co innego.
Łukasz wraca do pokoju.
Dona: Podsłuchiwał.
Paweł: Jak zwykle.
Paweł wstaje i zamyka drzwi od pokoju Łukasza.
Dona: Ty też nie lubisz odgrzewanych kotletów?
Paweł: Dona, nie chcę Cię urazić. Naprawdę, wiem ile dla mnie zrobiłaś, doceniam to, ale tamto uczucie wypaliło się.
Dona: Późno się zrobiło.
Dona bierze torebkę i idzie w kierunku drzwi.
Paweł: Słuchaj Dona, proszę Cię…
Dona: Nie ma sprawy Paweł.
117(Akcja dzieje się jak Paweł pojechał do szpitala, bo dowiedział się, że jest ojcem dzieka Agnieszki, a Łukasz zadzwonił do Dony żeby jej sprawić ból)
Łukasz siedzi na kanapie i pije whisky. Wchodzi Dona.
Łukasz: Cześć Donko słonko. Pędziłaś jak strzała.
Dona: Daruj sobie.
Łukasz: Widzisz, wszystko się rozsypało. Widzisz Dona, nie warto było.
Dona: Jak się Paweł dowiedział?
Łukasz: Nie szkoda Ci? Nie szkoda Ci tych naszych spisków, wszystkie nasze intrygi, listy, Twoje szantaże, moje szantaże. Wszystko poszło na marne.
Dona: Łukasz, ja już nie mam ochoty na takie rozmowy. Skąd się Paweł dowiedział?
Łukasz: Przyszedł tu ten chłopak Agnieszki. Wiesz, ten… pilot. Jak on to powiedział? „Zapewniam Pana, że będę dobrym ojcem pańskiego dziecka”.
Dona spuszcza głowę. Po policzkach lecą jej łzy.
Wiesz, ja bardzo lubię tą Agnieszkę. Ciebie nie bardzo. No, może nie raz Cię lubię jak teraz, kiedy coś przeżywasz, naprawdę.
Dona: Gdzie jest Paweł?
Łukasz: Popatrz co zrobił. Wypił i pojechał. Wsiadł w samochód i pojechał. Teraz zginie w wypadku, a ja zostanę sierotką. No dobra, dostanie tylko mandat. Pojechał do niej do szpitala. Teraz żałuję, że nie powiedziałem mu wcześniej. Może wszystko byłoby inaczej.
Dona: Paweł jest taki delikatny. Zosia też była bardzo delikatna. Bardzo ją lubiłam. A ty? Ty po kim to masz? Jesteś takim małym, wrednym nieudacznikiem. Dobrze, że Zosia tego nie doczekała.
Dona idzie do drzwi. Otwiera je i odwraca jeszcze głowę.
Wiesz, właściwie to się cieszę, że już nie będę musiała oglądać jak bardzo jesteś żałosny.
118(Wszystko rozgrywa się pod szpitalem. Agnieszka powiedziała Pawłowi w oczy, że go nie kocha i pojechała z Piotrem do Dęblina. Dona obserwowała całą sytuację z samochodu.)
Dona: Zostawiła Cię. Jak to możliwe, że nie pobiegła za Tobą na Twoje skinienie. Nie możesz tego zrozumieć, co?
Paweł: Wyjaśniła mi to.
Dona: Tak? Co powiedziała?
Paweł: Że tak będzie najlepiej dla mnie, dla niej i dla dziecka.
Dona: I przyznałeś jej rację?
Paweł: Nie, ale nie mogłem jej zatrzymać skoro tego nie chciała.
Dona: Skąd ty możesz wiedzieć co ona naprawdę chciała? Jak ty nic nie rozumiesz, Paweł. Dobrze, że Cię zostawiła. Nie zasługujesz na nią.
Paweł: Nie dobijaj mnie.
Dona: Może tak właśnie trzeba zrobić, żebyś przestał męczyć siebie i innych. Spójrz co zrobiłeś z jej miłością, co zrobiłeś z moją miłością…
Paweł: Z Twoją miłością?
Dona: Tak, tak. Z moją miłością, d.urniu. Tyle lat Cię kocham, walczę o Ciebie, staram się, znoszę humory Łukasza, wytrzymuję Twoje romanse i czekam i czekam i cały czas czekam. A ty masz to gdzieś. Ciebie to w ogóle nie obchodzi. Przecież Dona powinna znać swoje miejsce, prawda? Dona jest przecież lekarstwem na kłopoty, a kiedy kłopoty się kończą, Dona dostaje kopa i leci przez drzwi.
Paweł: Opanuj się.
Dona: Nie. Nie mam zamiaru nad sobą panować. Słyszysz? Słyszysz? Nie mam zamiaru nad sobą panować ani chwili dłużej. Żadna kobieta nie będzie z Tobą szczęśliwa, bo ty nie umiesz kochać. Ty nie jesteś zdolny do miłości. Ty tylko potrafisz pięknie mówić jak kochasz. Nie, nawet nie. Najpiękniej potrafisz się upijać z nieszczęśliwej miłości. To jedno Ci wychodzi.
Paweł: Do cholery jasnej! Zostaw mnie w spokoju! Rozwaliłaś mój związek z Agnieszką, a teraz mnie oskarżasz? Gdzie ty masz rozum?
Dona: No właśnie, rozum… rozum… Gdzie ja mam rozum? Trzeba było mieć więcej rozumu i nie zakochiwać się w Tobie.
Paweł: Nigdy nie dawałem Ci najmniejszego powodu.
Dona: Tak? Rzeczywiście nie, rzeczywiście nie. Przecież to ja sobie wmówiłam, że zawsze przychodzisz się do mnie pocieszać, to ja sobie wmówiłam, że spaliśmy ze sobą i również ja sobie wmówiłam, że chciałeś żebym zastąpiła matkę Twojemu dziecku.
Paweł: Jeżeli moją prośbę o pomoc potraktowałaś jak wyznanie miłości, to naprawdę nie jest moja wina.
Dona: Potrafisz tylko niszczyć Zniszczyłeś mi pół życia. Zniszczyłeś życie Agnieszce. Zosię też zniszczyłeś.




























































