Kim dzisiaj troche przesadziła ze swoją pewnością siebie , myślała ,że Rick także potępił Brooke , a tu zonk
Bieżące odcinki cz. 1
Po pierwszę nigdy nie byłem fanem Kim , tylko jeżeli miałem zabrać głos między Kim vs Amber , to zawsze stawałem po stronie tej pierwszej .
Kim dzisiaj troche przesadziła ze swoją pewnością siebie , myślała ,że Rick także potępił Brooke , a tu zonk
Rick ma za to plus .
Kim dzisiaj troche przesadziła ze swoją pewnością siebie , myślała ,że Rick także potępił Brooke , a tu zonk
[scroll][you] Zapraszam na Forum Katherine Kelly Lang, serialowej Brooke Logan Forrester[/scroll]
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
A więc dzisiaj były takie dziwne odcinki...
Brooke-Bardzo dobrze robi...Niech pokaże tej głupiutkiej Macy kto tu rządzi!!!
Amber-Strasznie mi było jej żal że to ona musiała powiedzieć C.J.owi prawdę a reszta tylko stała i powtarzała to co wcześniej powiedziała Amber...
Macy-Kompletnie się ośmieszyła podobnie jak jej siostrzyczka:
Kimberly-Ta to już w ogóle...Niech nie wtrąca się w nie swoje sprawy...A widzicie??Wystarczyło żeby Adam wyjechał i pokazała swoje prawdziwe oblicze...
Rick-Brawo!!!Rzuć ją i wróć do Amber!!!
Becky-Jej było mi żal w tym kościele kiedy mówiła że ie zawsze będzie tak cudownie jak teraz
...
C.J.-Trochę ta scena kiedy dowiedział się że Becky jest chora sztuczna była...Ale i tak żal mi go
Ci którzy stali za Amber i przytakiwali-P*******ć ich!!!Co oni chcieli doprowadzić Amber do załamania psychicznego??
Brooke-Bardzo dobrze robi...Niech pokaże tej głupiutkiej Macy kto tu rządzi!!!
Amber-Strasznie mi było jej żal że to ona musiała powiedzieć C.J.owi prawdę a reszta tylko stała i powtarzała to co wcześniej powiedziała Amber...
Macy-Kompletnie się ośmieszyła podobnie jak jej siostrzyczka:
Kimberly-Ta to już w ogóle...Niech nie wtrąca się w nie swoje sprawy...A widzicie??Wystarczyło żeby Adam wyjechał i pokazała swoje prawdziwe oblicze...
Rick-Brawo!!!Rzuć ją i wróć do Amber!!!
Becky-Jej było mi żal w tym kościele kiedy mówiła że ie zawsze będzie tak cudownie jak teraz
C.J.-Trochę ta scena kiedy dowiedział się że Becky jest chora sztuczna była...Ale i tak żal mi go
Ci którzy stali za Amber i przytakiwali-P*******ć ich!!!Co oni chcieli doprowadzić Amber do załamania psychicznego??
Ja na pewno bym nie chciał wiedzieć na jej miejscu ,a Brooklyn ty chciałbyś wiedzieć kiedy umrzesz? Moim zdaniem życie wtedy traci sensBrooklyn pisze:Becky ma prawo wiedzieć. Dość już kłamstw.Majka21 pisze:Ale nudne odcinki.. masakra, jedyne co mnie wkurza to to iz mam nadzieje ze CJ nie powie jej prawdy bo to bedzie zupelnie bez sensu.. przeciez nie da sie jej uratowac, wiec po co mowic o raku ;/ Lepiej juz te proszki dosypywac przeciwbolowe..
Oglądam: Złotopolscy, Klan, Plebania, Barwy Szczęścia, Emmerdale, Samo Życie
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10467
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Ja już ostatecznie nie wiem co z trójkątem Brooke - Macy - Thorne. Im dłużej to śledzę, tym mam większy mętlik. Dzisiejsza kłótnia pomiędzy Macy a Brooke obfitowała w pranie brudów. I dobrze, że nie mieszały w nią innych. A Kim i Rick najlepiej zrobią, jak pozwolą tej trójce samodzielnie rozwiązać problem bez ingerencji osób trzecich. Kim niech zrozumie, że jej siostra jest starsza i bardziej dojrzała życiowo.
Dobrze, że to CJ powie Becky o wszystkim. Nie wiem tylko jak ona to zniesie. Płakałem wręcz oglądając drugi odcinek. Becku w kościele prosiła o to, co już się spełnia. A śmierć Becky to może jeszcze bardziej umocnić.
Smutna Darla, taka jakaś inna była dzisiaj.
W sumie dzisiejsze odcinki mi się podobały.
Dobrze, że to CJ powie Becky o wszystkim. Nie wiem tylko jak ona to zniesie. Płakałem wręcz oglądając drugi odcinek. Becku w kościele prosiła o to, co już się spełnia. A śmierć Becky to może jeszcze bardziej umocnić.
Smutna Darla, taka jakaś inna była dzisiaj.
W sumie dzisiejsze odcinki mi się podobały.
-
SallyFan
Ja również się zgadzam. Nie chciałbym wiedzieć o swojej nadchodzącej śmierci. Jednak przyjąłbym to ze spokojem.
Oglądałem znowu tylko drugi odcinek no i finałową scene odcinka pierwszego.
Brooke naprawde przegina. Dobija biedną Macy. Byle biedaczka kochana nie sięgnęła po alkohol. Macy, nie poddawaj się. Przezwyciężysz trudności, ale powinnaś zostawić Thorne'a. On cię nie kocha - przejrzyj na oczy. Tak będzie dla ciebie lepiej.
Sally jest w kryzysowej sytuacji. Dziewczyna jej syna umiera, jej córka jest zagrożona alkoholizmem. Gang Spectry wpada w kłopoty.
Bardzo wzruszająca scena z C.J.-em, tylko nie wiem, albo mi się zdawało, albo coś mu poleciało z nosa i "pięknie" błyszczało
Scena księdza i Becky śliczna
Wzruszyłem się.
Najsztuczniejsza scena jaką widziałem w serialu do tej pory była dzisiejsza scena powiadomienia Darli o chorobie Becky... Strasznie zwalona scena! Ale potem pokazali ładną reakcje Darli. I fajną ma fryzurke
Stephanie i Eric strasznie byli sztuczni w scenie, gdy wszyscy płakali. Adrienne ślicznie zagrała. I te łzy Sally lecące po policzkach...
Mamy strasznie kryzysowe odcinki.
A co to się dzieje że nie ma ostatnio mojego ulubieńca Ridge'a?
Ehh.. pewnie jutro się pojawi 
Oglądałem znowu tylko drugi odcinek no i finałową scene odcinka pierwszego.
Brooke naprawde przegina. Dobija biedną Macy. Byle biedaczka kochana nie sięgnęła po alkohol. Macy, nie poddawaj się. Przezwyciężysz trudności, ale powinnaś zostawić Thorne'a. On cię nie kocha - przejrzyj na oczy. Tak będzie dla ciebie lepiej.
Sally jest w kryzysowej sytuacji. Dziewczyna jej syna umiera, jej córka jest zagrożona alkoholizmem. Gang Spectry wpada w kłopoty.
Bardzo wzruszająca scena z C.J.-em, tylko nie wiem, albo mi się zdawało, albo coś mu poleciało z nosa i "pięknie" błyszczało
Scena księdza i Becky śliczna
Najsztuczniejsza scena jaką widziałem w serialu do tej pory była dzisiejsza scena powiadomienia Darli o chorobie Becky... Strasznie zwalona scena! Ale potem pokazali ładną reakcje Darli. I fajną ma fryzurke
Stephanie i Eric strasznie byli sztuczni w scenie, gdy wszyscy płakali. Adrienne ślicznie zagrała. I te łzy Sally lecące po policzkach...
Mamy strasznie kryzysowe odcinki.
A co to się dzieje że nie ma ostatnio mojego ulubieńca Ridge'a?
I znów dziś rżałem oglądając Modę (szczególnie pierwszy odcinek) - Macy miota się jak oszalała, do tego bardzo nisko upadła (te wszystkie wyzwiska), przyznam szczerze że bawi mnie oglądanie jej agonii
(brawa dla Bobbie świetnie gra te sceny).
Dziś ponownie przerabialiśmy scenariusz pt - ja się ciebie nie boję i zniszczę cię - fakt iz Macy w kółko to powtarza świadczy wyłącznie o jednym... trzesię ze strachu stringami że aż szok.
Przyznam szczerze że dziwią troszkę opinie typu "Brooke przegina, dobija biedną Macy" - Macy jest sama sobie winna, to nie Brooke do niej przchodzi z awanturami, to nie Brooke ją nachodzi w pracy i rzuca wyzwiskami w jej kierunku. Wręcz przeciwnie... to Macy niczym ta natrętna mucha lata w kółko i bzyczy, ujada niczym york... Na ile jej się to zda przekonamy się niebawem
Dziś bardzo podobał mi się Rick... bardzo obiektywne podejście do sprawy, z dużym taktem prowadził rozmowę z Kim, nie bronił agresywnie matki lecz rzeczowo dyskutował, nie atakował Macy, jedocześnie przypomniał Kim o historii ich związku (udała że nie słyszy) a także zorientował się iż Kimi zna prawdziwe powody dla których Thorne i Brooke nie pobrali się (tu żyrafa nabrała wody w usta i walneła karpia).
Przyglądając się dziś zachowaniu Kim dochodze do jednego wniosku - ta pannica ma kompletne siano w głowie i nie ma szans na związek z tym facetem (popełniła fatalny błąd, obrażała jego matkę... zapłaci za to).
I tak obie córy Adama zostaną same i odejdą z kwitkiem... jak dla mnie happy end
Inna sytuacja jaka mnie dziś nieco zadziwiła to zachowanie Sally... nie bardzo wiem po co ona była w mieszkanu Amber i Becky, nie udzieliła synowi żadnego wsparcia, jedyne na co ją było stać to uścisk dłoni nic poza tym...
Dużej sympatii nabieram do Amber, ta postać staje się coraz bardziej ciekawa... scenarzyści włożyli w nią sporo emocji... przez co zaczyna być bardziej realna.
A co ze słodką Morgan?
brakuje mi jej...
Dziś ponownie przerabialiśmy scenariusz pt - ja się ciebie nie boję i zniszczę cię - fakt iz Macy w kółko to powtarza świadczy wyłącznie o jednym... trzesię ze strachu stringami że aż szok.
Przyznam szczerze że dziwią troszkę opinie typu "Brooke przegina, dobija biedną Macy" - Macy jest sama sobie winna, to nie Brooke do niej przchodzi z awanturami, to nie Brooke ją nachodzi w pracy i rzuca wyzwiskami w jej kierunku. Wręcz przeciwnie... to Macy niczym ta natrętna mucha lata w kółko i bzyczy, ujada niczym york... Na ile jej się to zda przekonamy się niebawem
Dziś bardzo podobał mi się Rick... bardzo obiektywne podejście do sprawy, z dużym taktem prowadził rozmowę z Kim, nie bronił agresywnie matki lecz rzeczowo dyskutował, nie atakował Macy, jedocześnie przypomniał Kim o historii ich związku (udała że nie słyszy) a także zorientował się iż Kimi zna prawdziwe powody dla których Thorne i Brooke nie pobrali się (tu żyrafa nabrała wody w usta i walneła karpia).
Przyglądając się dziś zachowaniu Kim dochodze do jednego wniosku - ta pannica ma kompletne siano w głowie i nie ma szans na związek z tym facetem (popełniła fatalny błąd, obrażała jego matkę... zapłaci za to).
I tak obie córy Adama zostaną same i odejdą z kwitkiem... jak dla mnie happy end
Inna sytuacja jaka mnie dziś nieco zadziwiła to zachowanie Sally... nie bardzo wiem po co ona była w mieszkanu Amber i Becky, nie udzieliła synowi żadnego wsparcia, jedyne na co ją było stać to uścisk dłoni nic poza tym...
Dużej sympatii nabieram do Amber, ta postać staje się coraz bardziej ciekawa... scenarzyści włożyli w nią sporo emocji... przez co zaczyna być bardziej realna.
A co ze słodką Morgan?
Widzę, że nie tylko ja mam dosyć Kim i Macy...
Faktem jest, że kiedyś je lubiłam ale ile można z siebie cierpiętnice i ofiary robić, a jednocześnie się wywyższać i grozić innym? przecież to żałosne...
Może teraz się ze mną nie zgodzicie ale ta cała sytuacja z Becky jest dla mnie strasznie naciągana...skoro rak się tak strasznie długo u niej rozwijał, a ona nie tak dawno urodziła dziecko więc co to za bajka??? Ja Becky bardzo lubię ale jakoś nie wzrusza mnie ta cała otoczka którą się do tej sytuacji dorabia...
Życzę jej jak najlepiej ale zaczyna mnie ta monotonia i to ciągłe użalanie się nad nią męczyć...Przecież ona jeszcze żyje..a oni juz ją zaczęli opłakiwać...
Faktem jest, że kiedyś je lubiłam ale ile można z siebie cierpiętnice i ofiary robić, a jednocześnie się wywyższać i grozić innym? przecież to żałosne...
Może teraz się ze mną nie zgodzicie ale ta cała sytuacja z Becky jest dla mnie strasznie naciągana...skoro rak się tak strasznie długo u niej rozwijał, a ona nie tak dawno urodziła dziecko więc co to za bajka??? Ja Becky bardzo lubię ale jakoś nie wzrusza mnie ta cała otoczka którą się do tej sytuacji dorabia...
Życzę jej jak najlepiej ale zaczyna mnie ta monotonia i to ciągłe użalanie się nad nią męczyć...Przecież ona jeszcze żyje..a oni juz ją zaczęli opłakiwać...
Teraz nie tylko użalanie się, ale sceny z Becky są nudne. Ona tylko się podnieca CJem (jak by było czym), pogodziła się z Amber, stała się naiwna.
Rick nie broni bezgranicznie matki. Wie, że nie wie wszystkiego w tej sprawie, a Kim...
Ona zachowuje się tak, jak się zachowuje, dlatego że wyjechał Adam i nie układa się jej z Rickiem. Czuje się samotna i poczuła więź z przyrodnią siostrą. Poza tym Kimberly rzuciłaby Ricka, ale nie chce, żeby on był z Amber. I wogóle nie chce, wyjść na idiotkę po tych wszystkich wyznaniach miłości. Zatem za te problemy też podświadomie obwinia matkę Ricka - Brooke.[/b]
Rick nie broni bezgranicznie matki. Wie, że nie wie wszystkiego w tej sprawie, a Kim...
Ona zachowuje się tak, jak się zachowuje, dlatego że wyjechał Adam i nie układa się jej z Rickiem. Czuje się samotna i poczuła więź z przyrodnią siostrą. Poza tym Kimberly rzuciłaby Ricka, ale nie chce, żeby on był z Amber. I wogóle nie chce, wyjść na idiotkę po tych wszystkich wyznaniach miłości. Zatem za te problemy też podświadomie obwinia matkę Ricka - Brooke.[/b]
Czy Ty kiedyś napisałes jakiegoś normalnego posta nie krytykując innych?Oczywiście wyłączam z tego Brook,na którą przecież nigdy nic powiesz,nawet jak zachowuje się nie w porządku..............Brooklyn pisze:Teraz nie tylko użalanie się, ale sceny z Becky są nudne. Ona tylko się podnieca CJem (jak by było czym), pogodziła się z Amber, stała się naiwna.![]()
Rick nie broni bezgranicznie matki. Wie, że nie wie wszystkiego w tej sprawie, a Kim...
Ona zachowuje się tak, jak się zachowuje, dlatego że wyjechał Adam i nie układa się jej z Rickiem. Czuje się samotna i poczuła więź z przyrodnią siostrą. Poza tym Kimberly rzuciłaby Ricka, ale nie chce, żeby on był z Amber. I wogóle nie chce, wyjść na idiotkę po tych wszystkich wyznaniach miłości. Zatem za te problemy też podświadomie obwinia matkę Ricka - Brooke.[/b]
Sceny z Becky sa nudne??
Taylor do Ridge'a: "Mógłbyś teraz mieć dorosłe dziecko".
Zważywszy, że związek Morgan i 4estera miał miejsce 10 lat wcześniej, Taylor chyba ostatecznie usankcjonowała fakt, że czas w MnS biegnie inaczej niż poza serialem
Zważywszy, że związek Morgan i 4estera miał miejsce 10 lat wcześniej, Taylor chyba ostatecznie usankcjonowała fakt, że czas w MnS biegnie inaczej niż poza serialem
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 
To też już było przerabiane. Ze była mowa o 10 latach, a to przecież niemożliwe.
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 
Jezu CJ mógłby już powiedzieć Becky! Wkurza mnię to milczenie.
Ale Amber się wygadała... heh... ale pewnie znów wymyśli szybko jakąś wymówkę typu:
"eee... przykro mi że musiałaś czekać żeby zobaczyć małego Ericka..." albo cos w tym stylu. Jezu powiedzcie jej wreszcie bo... !!!!!
Oh, Morgan wybrała sobie sobowtóra Ridge'a. To było do przewidzenia.
"eee... przykro mi że musiałaś czekać żeby zobaczyć małego Ericka..." albo cos w tym stylu. Jezu powiedzcie jej wreszcie bo... !!!!!
Oh, Morgan wybrała sobie sobowtóra Ridge'a. To było do przewidzenia.






