Pobudki Taylor nie były za grosz egoistyczne. Z jakiegoś, bliżej nieznanego mi powodu naprawdę polubiła Morgan i postanowiła nie zbywać jej propozycji bez zastanowienia, gdyż po pierwsze martwi się o stan psychiczny Morgan, zdając sobie sprawę z tragicznych wydarzeń w przeszłości, a po drugie chciała przedyskutować sprawę z Ridgem. W ostatecznym rozrachunku, rozważywszy wszystkie za i przeciw odmówiła Morgan tak grzecznie jak tylko się dało i z bardzo racjonalnym wytłumaczeniem.
To widać czarno na białym (jeśli jest się obiektywnym widzem rzecz jasna!)




