Nowy podkład muzyczny czołówki mi się niezbyt podoba. Podejrzewam, że to zmiana tymczasowa i wrócą do poprzedniej ścieżki dźwiękowej, która zresztą mi się podoba.
Bridget wróciła i to odmieniona. Pierwsze wrażenie - pozytywne.
Becky na taśmie przekazała CJ'owi i Amber testament, co do dziecka. Teraz tylko czekać, jak ułoży się życie tych dwojga.
Macy całkowicie odbiło, by jeżdzić jak szalona po ulicach, zapewnie łamiąc przepisy. Argumenty o tym, że Brooke się boi tak jak ona się czuła, gdy Brooke "odbierała" jej Thorne'a, są beznadziejne. Tego nie da się porównywać.
Thorne zamiast dzwonić po karetkę, to tuli i płacze nad Brooke, macie rację, to jakiś troszkę niwydarzony chłopak.
Końcówka była boska, mimo małych wpadek, dawno nie było takich scen. Przypomina mi się inna eksplozja, ta która zabiła Sly'a.
Kimberly jest tak pewna, że uratoje się związek Macy i Thorne'a, ze aż mdli, i oczywiście znów zmieniła fryzurkę.



