Święte słowaFanStefci pisze:
Muszę przyznać, że nie posiadam się ze zdziwienia czytając jak niektórzy są święcie oburzeni zachowaniem Kim. Co ciekawe, gdy Brooke robiła dokładnie to samo, nie widzieli w tym nic zdrożnego. Ot, drobny relatywizm moralny.![]()
Jak dla mnie, ostatnie storyline z udziałem Kim są najciekawszymi od początku istnienia tej postaci w serialu. Jak dobrze, że nie jest już niewinną płaczką wyjącą do zdjęcia Ricka. Kim jako kobieta uwodzicielka zdecydowanie bardziej do mnie przemawia.W ogóle piątkowe sceny były ciekawie zrobione, można kolokwialnie powiedzieć - z jajem. Apogeum sytuacji było spojrzenie Kim na krocze Thorne'a i uwaga, że chyba mu się podobało.
Nie mogę się doczekać dalszego rozwoju tego wątku.
Abstrahując od Mody, mąż Ashley jest niesamowitym szczęściarzem.![]()
Bieżące odcinki cz. 1
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
Ja za kolei zwróciłam uwagę na coś innego. Większość osób (delikatnie mówiąc) nieznoszących Brooke zarzuca jej wszystko, co się tylko da. Ok, każdy ma prawo do swojego zdania ale trochę obiektywizmu nie zaszkodzi...
Pomijając całą pokręconą sytuację z Thornem i szantażującą upiorna córeczką nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że ten potwór, ta okropna, niemoralna baba jak nazywają Brooke mimo wszystkich złośliwości i chamskiego zachowania ze strony bardzo źle wychowanej - jak widać ostatnimi czasy Kim, nadal się o nią martwi i jej pomaga! Od momentu śmierci Macy Kim zachowuje się skandalicznie, najpierw ten atak w przebraniu, potem wielokrotne obrażanie i nachodzienie Brooke, a ona nie dość, że nie zrobiła z gówniarą porządku, to jeszcze się o nia martwi, pyta jak się Kim czuje, czy ktoś jej pomaga, sugeruje wizytę u psychologa, któremu mogłaby się zwierzyć, w końcu daje pracę, którą ta dość nagle i bez uprzedzenia porzuciła... Brooke zgadza się na wszystko, co tylko Kim wymyśli - sesja na plaży - nie ma sprawy, Thorne obok, da się zrobić...czy tak się zachowuje osoba, która jest najgorsza i najpodlejsza na świecie???
Reszty nie będę komentować, bo nuda goni udę...może tylko z wyjątkiem jednego - dość szybko Amber się odkochała w miłości swojego życia...jeszcze chwilę temu, gdy Becky żyła Amber na widok Ricka była cała w skowronkach, a dziś nagle już nie wie co do niego czuje? A podobno była dla niego gotowa na wszystko...
Pomijając całą pokręconą sytuację z Thornem i szantażującą upiorna córeczką nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że ten potwór, ta okropna, niemoralna baba jak nazywają Brooke mimo wszystkich złośliwości i chamskiego zachowania ze strony bardzo źle wychowanej - jak widać ostatnimi czasy Kim, nadal się o nią martwi i jej pomaga! Od momentu śmierci Macy Kim zachowuje się skandalicznie, najpierw ten atak w przebraniu, potem wielokrotne obrażanie i nachodzienie Brooke, a ona nie dość, że nie zrobiła z gówniarą porządku, to jeszcze się o nia martwi, pyta jak się Kim czuje, czy ktoś jej pomaga, sugeruje wizytę u psychologa, któremu mogłaby się zwierzyć, w końcu daje pracę, którą ta dość nagle i bez uprzedzenia porzuciła... Brooke zgadza się na wszystko, co tylko Kim wymyśli - sesja na plaży - nie ma sprawy, Thorne obok, da się zrobić...czy tak się zachowuje osoba, która jest najgorsza i najpodlejsza na świecie???
Reszty nie będę komentować, bo nuda goni udę...może tylko z wyjątkiem jednego - dość szybko Amber się odkochała w miłości swojego życia...jeszcze chwilę temu, gdy Becky żyła Amber na widok Ricka była cała w skowronkach, a dziś nagle już nie wie co do niego czuje? A podobno była dla niego gotowa na wszystko...
Powodem takie obrotu sytuacji jest po prostu brak koherencji MNS.Jasmine pisze:(...) dość szybko Amber się odkochała w miłości swojego życia...jeszcze chwilę temu, gdy Becky żyła Amber na widok Ricka była cała w skowronkach, a dziś nagle już nie wie co do niego czuje? A podobno była dla niego gotowa na wszystko...
All good things to those who wait
- Marek Forrester
- Posty: 5254
- Rejestracja: 2006-02-03, 11:10
- Lokalizacja: Kalisz
Amber kocha Ricka ale obecne zamieszanie z małym Erykiem, z zaborczym CJem i narkotykami tak ją "zbłociło" ,że nie jest w stanie racjonalnie myśleć o tym co chce robić, z kim i co czuje. Myśle ,że kiedy wszystko się uspokoi Amber zrozumie kogo kocha i wybierze Ricka bo to jest jej miłość...
Nobody does it better
Jasmine, nikt nie odmawia Brooke takich cech jak dobroć i wyrozumiałość. Ona zawsze taka była i przykład z Kimberly idealnie to eksponuje. Co nie zmienia faktu, że w kwestiach związków z mężczyznami, nie uzyska akceptacji tej części widzów, którzy morale stawiają ponad popęd seksualny.
Co do Amber, masz absolutną rację. Ale w MNS to już tradycja, że miłość, która jest "larger than life" potrafi minąć w ciągu 3-4 odcinków.
CJ też bardzo szybko przeszedł do porządku dziennego nad tym, że Becky umarła. 
Co do Amber, masz absolutną rację. Ale w MNS to już tradycja, że miłość, która jest "larger than life" potrafi minąć w ciągu 3-4 odcinków.
-
Electra
Alexander, masz 100% racji. Amber wciąż kocha Ricka. Zamotała się dziewczyna poprostu przez tą całą bitwę o Ericka III. Mam nadzieję, że w końcu ją olśni. A zaloty Ricka, choć zdają się troszkę wymuszone, to trzeba przyznać, że są urocze na swój sposób
. Mimo wszystko ja nie jestem zwolenniczką odgrzewanych związków. Ale cóż, para Amber&Rick była moją ulubioną, więc chętnie zobaczyłabym dalsze jej losy
.
Co do Kim, to ja w realnym życiu takie laski zazwyczaj mieszam z błotem, jak zaczynają rzutować na moje życie. Oczywiście, jest o wiele ciekawsza w nowym wcieleniu. Co nie znaczy, że mniej żałosna (moze nawet bardziej?). Pozatym dobrze wiem, że na takie laski faceci lecą tłumami ;D. Jednak sęk tkwi w tym, by być uwodzicielką z klasą i trzymać fason. [/b]
Co do Kim, to ja w realnym życiu takie laski zazwyczaj mieszam z błotem, jak zaczynają rzutować na moje życie. Oczywiście, jest o wiele ciekawsza w nowym wcieleniu. Co nie znaczy, że mniej żałosna (moze nawet bardziej?). Pozatym dobrze wiem, że na takie laski faceci lecą tłumami ;D. Jednak sęk tkwi w tym, by być uwodzicielką z klasą i trzymać fason. [/b]
Ja się zgadzam z tym, że Brooke nie powinna robić wielu rzeczy, które robi ale cóż, nikt nie mówi, że ona jest święta...
Z tym, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że ona wszystko widzi przez pryzmat seksu! To straszne uproszczenie i do tego niesprawiedliwość! Fakt, że nie ukrywa swojej seksualności nie oznacza, że wszystko temu podporządkowuje! Owszem, gdy zabiega o faceta, wie jakie guziki nadusić, często sytuacje w jakich się znajduje są dwuznaczne i dość nieprawdopodobne ale cóż taką postać kreują scenarzyści, a my jej fani kochamy ją taka jaka jest, z jej wadami i zaletami.
Jedno jej muszę oddać, w każdej sytuacji w jakiej się znajduje jest dla mnie wiarygodna i prawdziwa
, czego nie mogę powiedzieć o wielu innych postaciach (np. o dość nagłej i naciąganej przemianie Kim ze Świętej dziewicy, w demona seksu
)! 
Jedno jej muszę oddać, w każdej sytuacji w jakiej się znajduje jest dla mnie wiarygodna i prawdziwa
A kto powiedział, że WSZYSTKO widzi przez pryzmat seksu? Czasem ma też przebłyski.
A tak poważnie, to przecież świetnie radzi sobie z funkcją CEO, którą sprawuje, jest fenomenalną organizatorką i negocjatorką (chociaż i tu nie szczędzi seksu -> pokaz Brooke's Bedroom + negocjacje z Victorem Newmanem, ale powiedzmy, że cel uświęca środki).
Co do Kim, też mnie to zastanawia. Teraz się pręży i wygina przed Thornem, że aż mu krew do głowy uderza (
) a jakby co do czego przyszło, to ciekawe czy Kim poszłaby na całość.
A może znów by powiedziała: "Poczekajmy do ślubu!"? 
Co do Kim, też mnie to zastanawia. Teraz się pręży i wygina przed Thornem, że aż mu krew do głowy uderza (
Przyjemne odcinki 
1) Wszyscy krytykują Taylor za to, jak słabym jest psychologiem. Jak widać, jej rady pomogły i zarowno Brooke jak i Bridget są szczęśliwe
Jest więc doskonałym psychologiem
Swoją drogą Brooke dzisiaj naprawdę się poniżyła. Prosząc Taylor o pomoc udowodniła, że nie umie wychowywać dzieci i zachowywac się jak matka. Czy tak trudno pomyśleć o wspólnym wyjeździe z córką, że trzeba aż z tym iść do psychologa ?
Jednak plus dla Brooke za to, że Bridget jednak choć trochę się dla niej liczy i chce się z nią zbliżyć.
2) Rick to żałosna bestia
Jestem przekonany, że oszukuje Amber. Zależy mu tylko i wyłącznie na dziecku, ale Amber ma swój rozum i nie da się nabrac na te jego gierki! Dzisiaj zapodała mu świetny tekst!
3) Pakt Kim i Bridget mi się podoba
Kurczę, naprawdę polubiłem Kimberly
O wiele bardziej wolą ją jako "harpię" niż "cnotkę" 
1) Wszyscy krytykują Taylor za to, jak słabym jest psychologiem. Jak widać, jej rady pomogły i zarowno Brooke jak i Bridget są szczęśliwe
2) Rick to żałosna bestia
3) Pakt Kim i Bridget mi się podoba
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
Mucha kompletnie się z Tobą nie zgadzam.
Po pierwsze skoro Brooke poszła do Taylor, to znaczy, że rzeczywiście córka jest dla niej najważniejsza i to na tyle aby przełknąć nawet własną (jak twierdzisz, bo ja to widzę inaczej) dumę i poprosić specjalistę o pomoc!
Po drugie Taylor od urodzenia zna Bridget i dlatego zarówno jako psycholog jak i postronny obserwator może zauważyć coś cennego w tej sprawie.
Po trzecie tylko ktoś kompletnie niedojrzały może powiedzieć coś tak absurdalnego, że prośba o pomoc i radę oznacza, że nie umie się być rodzicem! To absurd i głupota!
Nie mówiąc już o tym, że gdyby Brooke nie zależało na Bridget to od dawna byłaby już szczęśliwa z Thornem!
Po pierwsze skoro Brooke poszła do Taylor, to znaczy, że rzeczywiście córka jest dla niej najważniejsza i to na tyle aby przełknąć nawet własną (jak twierdzisz, bo ja to widzę inaczej) dumę i poprosić specjalistę o pomoc!
Po drugie Taylor od urodzenia zna Bridget i dlatego zarówno jako psycholog jak i postronny obserwator może zauważyć coś cennego w tej sprawie.
Po trzecie tylko ktoś kompletnie niedojrzały może powiedzieć coś tak absurdalnego, że prośba o pomoc i radę oznacza, że nie umie się być rodzicem! To absurd i głupota!
Nie mówiąc już o tym, że gdyby Brooke nie zależało na Bridget to od dawna byłaby już szczęśliwa z Thornem!
Ale przecież ja w moim poście napisałem, że daję Brooke plus za to, że wreszcie zaczyna interesować się Bridget. Poza tym mam prawo mieć własne zdanie, a Ty masz prawo się ze mną nie zgadzać 
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
Coś czuję,że jednak Thorne znudzony czekaniem na Brooke ulegnie pokusie Kimberly
fajna para z nich by była
Za to Bridget kompletnie mnie już denerwuje...jak ona może się tak zwracać do matki?Inna matka na miejscu Brooke dawno doprowadziłaby ją do porządku...te jej odzywki do Brooke i Kimberly są żałosne...zamiast pomoć mamie być szczęśliwą to chce rozwalić jej związek i sprawić,że Brooke będzie nieszczęśliwa.Czy tak zachowuje sie dobra córka? 
Someone call the ambulance, there's gonna be an accident...
- alexisjunior
- Posty: 261
- Rejestracja: 2006-05-27, 15:07
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Po dzisiejszym (rozmowa z Brooke) można przyznać, że Taylor jest dobrym psychiatrą, jednak dziwi mnie jedno. Potrafi wykryć problem Brooke i jej pomóc, jednak nie widzi, że Morgan, Ridge i Stephanie ją oszukują, wierzy im bezgranicznie. Może powodem tego jest łącząca ich przyjaźń?
Jeszcze coś odnośnie Kimberly. Kiedy to Brooke rywalizowała o Thorna z Macy to było źle, co za okropna baba i w ogóle. A wcześniej gdy pomagała Kim zdobyć Ricka wszystko było ok, mimo że on też był żonaty. W końcu go zdobyła, ale jej się znudził. Teraz twierdzi, że kocha Thorna. Może tak jest, ciekawi mnie tylko, czy też by tak za nim latała, gdy Macy by żyła.
W ogóle nie podoba mi się przemiana Kim. Zrobiła się strasznie wredna. Najpierw wykorzystała Bridget, a teraz się tłumaczy i chce z nią współpracować. Dziwię się Bridget, że tak łatwo odpuściła i jest gotowa skrzywdzić swoją matkę.
Jeszcze coś odnośnie Kimberly. Kiedy to Brooke rywalizowała o Thorna z Macy to było źle, co za okropna baba i w ogóle. A wcześniej gdy pomagała Kim zdobyć Ricka wszystko było ok, mimo że on też był żonaty. W końcu go zdobyła, ale jej się znudził. Teraz twierdzi, że kocha Thorna. Może tak jest, ciekawi mnie tylko, czy też by tak za nim latała, gdy Macy by żyła.
W ogóle nie podoba mi się przemiana Kim. Zrobiła się strasznie wredna. Najpierw wykorzystała Bridget, a teraz się tłumaczy i chce z nią współpracować. Dziwię się Bridget, że tak łatwo odpuściła i jest gotowa skrzywdzić swoją matkę.
Życie choć piękne, tak kruche jest, wystarczy jedna chwila, by zgasić je...
Brooke dzisiaj zachowywała się jak zwykle wspaniale i przeuroczo wyglądała. Niestety wokół mnóstwo osób wykazuje złą wolę. Całe szczęście Taylor spojrzała na sprawę obiektywnie. Niestety Bridget jest wciąż niedojrzała i zamiast posłać w diabły Kimberly, uległa jej. To sprawia, że Kimberly wykorzystuje Bridget do własnych celów, a Bridget wykorzystuje własną matkę, by zaspokoić swoje fobie.
Dzisiejsze odcinki były marne. A może wcale nie. Tak mnie irytowało zachowanie bohaterów, że chce mi sie komentować.
W Los Angeles jest tylu psychologów, psychiatrów, a Brooke poszła do Taylor, która jej związek z Thorne'm nazwała chorym i knuła intrygę, która miała na celu rozdzielenie Brooke i Thorne'a.
Bridget powinna docenić matkę i zaakceptować jej związek z Thorne'm. Natomiast Thorne niech nie zapomina, że Brooke cierpliwie znosiła to, że nie mogli ujawinić swojego związku z powodu Macy, Stephanie i Kimberly.
Ridge jest wkurzony przez sytuację z Morgan, ale niech czasem wyżywa się na Stephanie.
W Los Angeles jest tylu psychologów, psychiatrów, a Brooke poszła do Taylor, która jej związek z Thorne'm nazwała chorym i knuła intrygę, która miała na celu rozdzielenie Brooke i Thorne'a.
Bridget powinna docenić matkę i zaakceptować jej związek z Thorne'm. Natomiast Thorne niech nie zapomina, że Brooke cierpliwie znosiła to, że nie mogli ujawinić swojego związku z powodu Macy, Stephanie i Kimberly.
Ridge jest wkurzony przez sytuację z Morgan, ale niech czasem wyżywa się na Stephanie.





