Brooke to taka podła baba, teraz nawet biednej Kim nie chce pomóc aby święta dziewica była szczęsliwa...Zamiast się poświęcić, oddać jej na złotej tacy faceta, którego tak strasznie skrzywdziła i wykorzystała to ta ma jeszcze czeność płakać i być nieszczęśliwą, normalnie szczyt!
Co do Taylor, to zawsze sądziłam że takich osób po prostu nie ma. Z jednej strony niby super kobieta - matka, przyjaciółka, żona, piękna kobieta a z drugiej (przepraszam za określenie) największa naiwniaczka i du.. wołowa jaką w życiu widziałam! Jak można byc specjalistą, psychologiem i tak ślepym człowiekiem na to co się dzieje dookoła???
Z nich dwóch Brooke jest po prostu prawdziwa, raz ma wzloty raz upadki...popełnia błędy, myli się ale ma intuicję i opiera się na niej. Często tylko ona widzi to, czego inni nawet nie przeczuwają i rzadko się myli. Ta kobieta ma charakter i poradzi sobie w życiu sama nawet gdy inni próbują ja zniszczyć. Ciekawe co Taylor zrobiłaby w pierwszej sytuacji kryzysowej bez Stephanie, Ridge'a i reszty?




