Po śmierci Macy osobowość Kimberly zmieniła się na całej linii. Gdzieś czytałem, jak producent szczycił się tym, co zrobił. Powiedział, że w realiach często po śmierci jakiejś bliskiej osoby, ktoś może się bardzo zmienić - pochwalił się, jaki to życiowy jest jego serial

. W tym wypadku Kim chciała się odegrać, odbierając Brooke Thorne'a. Kiedy mówiła Bridget, że go kocha, to od razu jej nie uwierzyłem. Gdyby Macy przeżyła wypadek, to z pewnością nawet by na niego nie spojrzała

, tylko dalej byłaby z Rickiem

. Pamiętam scenę, jak Rick przyszedł do domku Kim, chcąc dowiedzieć się o jej smopoczucie; już wtedy panowała między nimi taka chłodna atmosfera - Kimberly już myślała o zemście na Brooke

Wg mnie te ostatnie wydarzenia

popsuły tę postać.