Brooke robi się ,,dobrą mamusią" i nie może dopuścić, by jej synek zmarnował sobie życie z Amber,by mógł chodzić na imprezy, na mecze itd.
Bieżące odcinki cz. 1
-
Gabra-Sheila
- Posty: 2572
- Rejestracja: 2006-06-30, 16:08
- Lokalizacja: Jedlicze
Szogunka pisze:Katarzynka, też zastanawiam się skąd ta bogata i światla kobieta wzięła tę cegłę i czemu nazwała ją cichym i dyskretnym aparatem fotograficznym?![]()
Boże, przecież mamy rok 2001katarzynka pisze:Ależ tajniacko wyciągnął tą cegłę (aparaty cyfrowe są tylko w Europie)
Szogunko, Katarzynko powiedzcie mi jakie Wy miałyście aparaty w roku 2001
A aparaty cyfrowe dopiero zaczęły się pojawiać i gdyby w MNS pokazali taki aparat( który wielkością pewnie nie różniłby się od tamtego) to połowa Amerykanów nie wiedziałaby co to za cud techniki oraz jak go użyć, pamiętacie sytuacje z Amber
Ostatnio zmieniony 2007-04-17, 18:06 przez Damians, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie mogę patrzeć na tę szopkę którą odstawia Brooke
Gdyby Rick'owi brakowało zabawy to nie chciał by się żenić tylko bawić.
Amber nie miała by nadziei i nie było by problemu.
Mam nadzieję, że intryga Brooke się nie powiedzie.
Cieszę się że Stephanie tak wiernie kibicuje związkowi Amber i Rick'a.
Wydaje mi się że robi to nie tylko z sympatii do Amber ale również z swojej antypatii do Brooke.
Gdyby Rick'owi brakowało zabawy to nie chciał by się żenić tylko bawić.
Amber nie miała by nadziei i nie było by problemu.
Mam nadzieję, że intryga Brooke się nie powiedzie.
Cieszę się że Stephanie tak wiernie kibicuje związkowi Amber i Rick'a.
Wydaje mi się że robi to nie tylko z sympatii do Amber ale również z swojej antypatii do Brooke.
Porównujecie Brooke do Stephanie, ale to nie jest do końca taka sama sytuacja i Brooke o tym mówiła w dzisiejszym odcinku
Problem tkwi w tym, że Rick to chłopak, który ledwo co skończył ogólniak. Matka może się martwić o to by jej dziecko (które przecież nie jest nawet jeszcze pełnoletnie wg ich prawa) nie skopało sobie życia na starcie. Stefa kontroluje swoje dzieci, które mają dwa razy więcej lat od Ricka a to już jest pewna przesada 
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
Tylko że Rick trochę przeszedł i wydoroślał i chyba wie w "co sie pakuje",bo kiedys już to przerabiał
Chyba najbardziej wyrozumiała matką jest Sally-Cj też studiował, a jednak zgodziła się i na jego ślub z Becky i na ślub z Amber oraz wychowanie Ericka,z którym praktycznie nic go nie łaczyło oprócz żony.
Chyba najbardziej wyrozumiała matką jest Sally-Cj też studiował, a jednak zgodziła się i na jego ślub z Becky i na ślub z Amber oraz wychowanie Ericka,z którym praktycznie nic go nie łaczyło oprócz żony.
Co do wygladu to każdy ma inny gust, więc nie ma co na ten temat dyskutować. Poza tym Rick kocha (chyba) Amber, a Ona jego, więc nierozumiem Brooke, naprawdęjustyna18 pisze:A ja sie ciesze że Brook chce rozbić związek Amber i Rick'a. A poza tym to Amanda jest ładniejsze niż Amber.![]()
Mogli by dać Taylor i Morgan to było ciekawsze niż ta cała sprawa z Rickiem i Amber.
Ale Deacon jest przystojny.Ah...
Tyle walczyła o swój związek z Thornem chyba wie jak to jest, że liczy się miłość, to czemu chce odebrać to im??
Dokładnieana pisze:Chyba najbardziej wyrozumiała matką jest Sally-Cj też studiował, a jednak zgodziła się i na jego ślub z Becky i na ślub z Amber oraz wychowanie Ericka,z którym praktycznie nic go nie łaczyło oprócz żony.
Coby się stało gdyby Ricki i Amber się podrali a za pół roku rozstali? Brooke byłaby zadowolona, Ricki byłby wolny, a Amber zrozumiałaby, że dla Rickiego ona i mały Eryk byli tylko zabawkami... No i przede wszystkim i Rick i Amber doszliby do tego sami! Wnioski byłby ich, a nie Brooke...
Co złego, to nie ja 
Dokładnieanka_ pisze:Dokładnieana pisze:Chyba najbardziej wyrozumiała matką jest Sally-Cj też studiował, a jednak zgodziła się i na jego ślub z Becky i na ślub z Amber oraz wychowanie Ericka,z którym praktycznie nic go nie łaczyło oprócz żony.Sally to anioł
Opiekuńcza, a jednak się nie wtrąca tak beszczelnie jak Brooke. Sally na początku była przeciwna małżeństwom CJ'a, ale w końcu doszła do wniosku, że nie od niej to zależy. I że dziecko należy wspierać a nie dołować i wszystkiego zabraniać... Ale Brooke bliżej do Stefy niż do Sally...
![]()
Coby się stało gdyby Ricki i Amber się podrali a za pół roku rozstali? Brooke byłaby zadowolona, Ricki byłby wolny, a Amber zrozumiałaby, że dla Rickiego ona i mały Eryk byli tylko zabawkami... No i przede wszystkim i Rick i Amber doszliby do tego sami! Wnioski byłby ich, a nie Brooke...
Mnie też...Marisa pisze:Kurcze, ale mnie Brooke wkurzyłaNazywała Amber szmatą, chociaż to określenie zupełnie do niej nie pasuje. Mam nadzieję, że Stefa powie Brooke do słuchu
Ale Deacon fajnie bronił Amber
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10467
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Ja nie pamiętam, kiedy ostatnio tak ostro krytykowałem Brooke, jak dzisiaj.
Ona już przesadziła. Słusznie ktoś z Was napisał, że to San Francisco, to druga Wenecja. Od początku mi sie tak kojarzyło. Brooke na w tej chwili mentalność Kalego. Ona sama walczyła jak lwica ze śtephanie, a teraz postępuje dokładnie tak samo jak jej teściowa. Zapomniała o tym, co ona przeżywała. Mogłaby mieć odrobinę empatii. Rick sam dobrowolnie wybrał takie życie, że chce być z Amber i dzieckiem. I on już przeżywał małżeńskie życie, o czym Brooke zapomniała. Rick nie chce imprezować, chce się zajmować Amber i chłopcem. Brooke nie może urządzać życie za niego. Wiwi napisała, że sytuacja jest nieco onna, z powodu wieku. Zgodzę się z Tobą, ale tylko częściowo. Rick jest młodym chłopakiem, ale zna już życie i wie co dla niego jest najlepsze. Czasami młodzi ludzie są bardziej dojrzali niż ludzie dwa razy starsi od niego. A bywa też odwrotnie. Więc to nie wiek tu jest najważniejszy.
Zgadzam się z tym, co napisała Szogunka, o tym, że oni zbytnio śpieszą się ze ślubem. Powinnipoczekać, aż Rick skończy studia, wtedy lepiej pozna się z amber. Brooke może tylko odradzać werbalnie, dawać dobre rady, ale decyzje pozostawić im. To Rick poniesie konsekwencje decyzji, które podejmie, a nie Brooke! Dobre rady - tak, ingerencja w czyjś związek - nie.
Charlie, kolega Rick'a, wcale nie jest jego przyjacielem. Czy przyjaciel knuje coś za plecami przyjaciela? Czy przyjaciel ingeruje w czyjeś życie? Nie. Przyjaciel powinien wspierać, doradzać, ale to druga strona decyduje. Od początku ten Charlie mi się nie podobał, podobnie, jak te dwie dziewczyny.
I jeszcze jedna refleksja. Mianowicie i Brooke i Stephanie wybiórczo zachowuja się wobec innych. Stephanie potępiała związek Brooke i Thorne'a, ale związek Amber popiera, podobnie jak Ridge'a i Taylor. A Brooke nie popiera Amber, a w stosunku do siebie uważa, że wszystko w porządku. Stephanie była hipokrytką. Brooke - niestety idzie w jej ślady.
Rzeczywiście zabrakło dziś wątku z Tim'em.
Ona już przesadziła. Słusznie ktoś z Was napisał, że to San Francisco, to druga Wenecja. Od początku mi sie tak kojarzyło. Brooke na w tej chwili mentalność Kalego. Ona sama walczyła jak lwica ze śtephanie, a teraz postępuje dokładnie tak samo jak jej teściowa. Zapomniała o tym, co ona przeżywała. Mogłaby mieć odrobinę empatii. Rick sam dobrowolnie wybrał takie życie, że chce być z Amber i dzieckiem. I on już przeżywał małżeńskie życie, o czym Brooke zapomniała. Rick nie chce imprezować, chce się zajmować Amber i chłopcem. Brooke nie może urządzać życie za niego. Wiwi napisała, że sytuacja jest nieco onna, z powodu wieku. Zgodzę się z Tobą, ale tylko częściowo. Rick jest młodym chłopakiem, ale zna już życie i wie co dla niego jest najlepsze. Czasami młodzi ludzie są bardziej dojrzali niż ludzie dwa razy starsi od niego. A bywa też odwrotnie. Więc to nie wiek tu jest najważniejszy.
Zgadzam się z tym, co napisała Szogunka, o tym, że oni zbytnio śpieszą się ze ślubem. Powinnipoczekać, aż Rick skończy studia, wtedy lepiej pozna się z amber. Brooke może tylko odradzać werbalnie, dawać dobre rady, ale decyzje pozostawić im. To Rick poniesie konsekwencje decyzji, które podejmie, a nie Brooke! Dobre rady - tak, ingerencja w czyjś związek - nie.
Charlie, kolega Rick'a, wcale nie jest jego przyjacielem. Czy przyjaciel knuje coś za plecami przyjaciela? Czy przyjaciel ingeruje w czyjeś życie? Nie. Przyjaciel powinien wspierać, doradzać, ale to druga strona decyduje. Od początku ten Charlie mi się nie podobał, podobnie, jak te dwie dziewczyny.
I jeszcze jedna refleksja. Mianowicie i Brooke i Stephanie wybiórczo zachowuja się wobec innych. Stephanie potępiała związek Brooke i Thorne'a, ale związek Amber popiera, podobnie jak Ridge'a i Taylor. A Brooke nie popiera Amber, a w stosunku do siebie uważa, że wszystko w porządku. Stephanie była hipokrytką. Brooke - niestety idzie w jej ślady.
Rzeczywiście zabrakło dziś wątku z Tim'em.







