Amber oszustką!? Dobre sobie!
Bieżące odcinki cz. 1
I tak własnie było, tylko upewniłam się i moja starsza siostra wówczas rocznikowo miała 18, a w przypadku moich szwagrów i drugiej siostry tak właśnie było. Mimo iż rodzice nie byli początkowo tym zachwyceni, to nikt nie robił problemów, (z sądem wiem że było trochę zamieszania) a napewno nie intrygował za plecami narzeczonych...To była ich decyzja i tyle. A gratulacje składaj moim siostrom i ich mężom, a nie miAshlar pisze:- Ana... no gratuluję... w przypadku obu sióstr jak i ich mężów musiał wypowiedzieć się sądana pisze:Tak apropos, wracając do normalnego życia, to moje dwie starsze siostry wyszły za mąż w wieku 17 lat za mąż, za równie tyle mającymi wówczas lat mężami i są wszyscy szczęśliwi
Najśmiesznie jest,że wszyscy wielcy fani Brooke wytłumaczą każdy jej występek jako coś uczciwego,moralnego i wspanialego.W tej sytuacji przeciez niedpoważalne jest to,iź Brooke nie powinna tak postępować i knuć za plecami Ricka.Cały czas wypominają Amber to,że kiedyś coś ukradła i kłamała,ale to było kiedyś i każdy ma prawo się zmienić i zacząć życie na nowo,więc jaki sens jest teraz wypominać do konca zycia Amber jej nieuczciwosci?Owszem robila kiedys zle,ale nikt nie mówił,że była wspaniała osoba tylko ciekawą.Natomiast teraz nie można nawet skrytykowac zachowania Brooke,bo i tak wychodzi,że to Amber jest zła mimo,że to nie ona intryguje
gdzie tu obiektywizm?Powtarzam,że Amber kiedyś była pozbawioną moralności osobą,ale jak dla mnie się zmieniła i warto jej zaufać.Dlaczego,więc nie można przyznać teraz,że Brooke robi źle próbując zniszczyć szczęście syna?No chyba,że imprezy dla Brooke i dobra zabawa są na 1 miejscu 
Someone call the ambulance, there's gonna be an accident...
Boldfanka ma rację. A poza tym Rick póki co żyje z pieniędzy rodziców. 
To właśnie zasługa Stephanie i Eryka. Oni mieli na niego duży wpływ i teraz wyrósł taki klasyczny Forrester zakochany w sobie i oderwany od rzeczywistości. Gdyby Brooke nie była taka dobra i nie dopuszczała Cesarzowej do syna byłby rozsądniejszy.nutelka pisze: Boldfanko - to, że syneczek (Rick) jest przygłupi, to w dużej
mierze również zasługa mamusi (niewinnej Brooke).
W końcu wiele dziedziczymy po rodzicach.
Ooo najlepiej zgonić wszystko na Stephanie, prawda? No bo jakby inaczej... Z tym, że Ona zawsze uczyła Ricka tego, co powinna każda matka, miłości, takiej prawdziwej... nie dziwi Cię, że Rick zawsze przed nią umie się otworzyć i porozmawiac o wszystkim, a przed Brooke jakoś nie bardzo mu to idzie?LoLex pisze:To właśnie zasługa Stephanie i Eryka. Oni mieli na niego duży wpływ i teraz wyrósł taki klasyczny Forrester zakochany w sobie i oderwany od rzeczywistości. Gdyby Brooke nie była taka dobra i nie dopuszczała Cesarzowej do syna byłby rozsądniejszy.
Gdyby tak było nigdzie by nie chodził, bo i po co? Skoro sam wie najlepiej? Stephanie zawsze udzielała mu najlepszych rad, zawsze....nigdy nie powiedziała mu czegoś, czego nie powinna. Zawsze patrzyła na wszystko obiektywnieLoLex pisze:Bo Rick wie gdzie musi się udać po takie rady, które sam chciałby usłyszeć.
Hmm.... Zdanie nie zmieniłam, ale musze się zapytać o jedno.. Piszecie, że Ricki jest na utrzymaniu rodziców więc nie powinien się żenić z Amber... A mi się wydawało, że Ricki pracuje, co prawda w FC, ale zawsze. Chyba coś zarabia?
A w LA chyba są jeszcze inne miejsca pracy, co? Ricki jest dupowaty i tyle! Jakby mu zależało na Amber ruszyłby tyłek, wyprowadził się z domu i zaczął życie na własny rachunek...
A w LA chyba są jeszcze inne miejsca pracy, co? Ricki jest dupowaty i tyle! Jakby mu zależało na Amber ruszyłby tyłek, wyprowadził się z domu i zaczął życie na własny rachunek...
Co złego, to nie ja 
Praca jest w tym przypadku mało ważna . Życie nie polega na złożeniu rodziny i spłodzeniu syna . Rodzina to coś więcej niż tylko ślub . To jest pewien etap w życiu ,którym człowiek do niego dojrzewa przez wiele lat . I napewno do tego etapu Rick jeszcze nie doszedł . Rodzina to jest zobowiązanie na całe życie , jest to miłość , u Rick tego nie widać i to można zauważyć od samego poznania z Amber . Brooke sama popełniła taki samo błąd żeniąc się z Eric'a i teraz chcę Rick'a uchronić przed popełnieniem tego samego błędu .anka_ pisze:Hmm.... Zdanie nie zmieniłam, ale musze się zapytać o jedno.. Piszecie, że Ricki jest na utrzymaniu rodziców więc nie powinien się żenić z Amber... A mi się wydawało, że Ricki pracuje, co prawda w FC, ale zawsze. Chyba coś zarabia?![]()
A w LA chyba są jeszcze inne miejsca pracy, co? Ricki jest dupowaty i tyle! Jakby mu zależało na Amber ruszyłby tyłek, wyprowadził się z domu i zaczął życie na własny rachunek...
[scroll][you] Zapraszam na Forum Katherine Kelly Lang, serialowej Brooke Logan Forrester[/scroll]
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Mało ważna? Udowodniłby, że jest dorosły i może sam o sobie decydować. Poza tym nie chodziło mi o to, że przez prace stworzy super rodzine, ale o to, że już mamusia nie powie: "Nie możesz, bo ja cie utrzymuje!"

No pewnie. Dlatego napisałam o pracy. Ricki nauczyłby się odpowiedzialności. Dobrze by mu to zrobiło. Ale on ciągle jest na etapie 'gry w butelke'Rodzina to coś więcej niż tylko ślub .
Co złego, to nie ja 
Serio myślisz, że Rick - bez pomocy Brooke, która mogłaby mu potem robić z tego wyrzuty - znalazlby teraz pracę pozwalajacą utrzymać niemowlaka???
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 
No dobra. Uścieśle... Oboje, i on i Amber, powinni iść do pracy. Skoro są tacy dojrzali i odpowiedzialni.Abec pisze:Serio myślisz, że Rick - bez pomocy Brooke, która mogłaby mu potem robić z tego wyrzuty - znalazlby teraz pracę pozwalajacą utrzymać niemowlaka???
No a jeżeli utrzymanie rodziny jest dla Ricka zbyt skomplikowane to po co ją chce zakładać? Pewnie biedak liczy na pomoc kochających rodziców...
Co złego, to nie ja 






