Rick vs Deacon
A można ufać Deaconowi, że będzie odpowiedzialnym partnerem, a ojcem dla swojego syna? Jak myślicie, czy można? Czy związek Deaconem to duże ryzyko? Czy można czuć sie przy nim bezpieczną?
Zbieraj me gesty, przyklejaj do papieru, powstanie z nich osobowosc, dla Ciebie - przyjacielu. Zadumaj się nad nią, odczytaj ją "inaczej" - zabacz jak wiele może mieć ona znaczeń.
-
Ambrossia Moore
- Posty: 513
- Rejestracja: 2007-01-01, 19:16
- Lokalizacja: Beverly Hills
Po pierwsze: nie krytykuję Amber tylko mówię co myślę. Rick nie jest święty, ale Amber też do nich nie należy.Debora pisze:Ambrossio Moore jeżli krytykujesz Amber to radzę ci zmienić Avatar
Po drugie: to co napisałam jest prawdą w mniejszym lub większym stopniu tego znaczenia.
Po trzecie: co Cię obchodzi jaki mam avatar?
Zgadza się tym bardziej że czekała na Ricka, on się nie pojawił a Deacon wykorzystał sytuację. Mam wrażenie, że Deacon nie potrzebuje kobiety tylko niańki dla synaRoxi pisze:To jest ważne, kto pierwszy zdradził. Amber była załamana, dopiero co się dowiedziała o zdradzie chłopaka, któremu ufała. Skomentowała to też tak, ze nie "panuje nad emocjami" teraz. Odreagowanie stresu, poza tym Deacon mówi jej piękne słowa i była "skołowana".
Między nimi też jest zalążek więzi czy też nawet pewnego rodzaju więź.
Jestem ciekawa jak długo wytrzyma jako świętoszek
Rick chce aby Amber była uczciwa, a on sam nie potrafi być szczery wobec niej.
-
Ambrossia Moore
- Posty: 513
- Rejestracja: 2007-01-01, 19:16
- Lokalizacja: Beverly Hills
Oczywiście, ze wszystko to co piszesz to prawda.Roxi pisze:To jest ważne, kto pierwszy zdradził. Amber była załamana, dopiero co się dowiedziała o zdradzie chłopaka, któremu ufała. Skomentowała to też tak, ze nie "panuje nad emocjami" teraz. Odreagowanie stresu, poza tym Deacon mówi jej piękne słowa i była "skołowana".
Między nimi też jest zalążek więzi czy też nawet pewnego rodzaju więź.
Pozdrawiam
Łatwo powiedzieć tylko, że Amber nie "potrącił samochód tylko wpadła pod czołg".Ambrossia Moore pisze:Oczywiście, ze wszystko to co piszesz to prawda.Była wkurzona tymi zdjęciami, którą jeszcze dobiła rozmowa z Brooke.
Uważam jednak, że powinna uważać na to co robi i panować nad emocjami.
![]()
Nie dziwię się, że nie potrafi kontrolować swoich emocji.
-
Ambrossia Moore
- Posty: 513
- Rejestracja: 2007-01-01, 19:16
- Lokalizacja: Beverly Hills
Wydaje mi się, że nie można ufać Deacon'owi.Roxi pisze:A można ufać Deaconowi, że będzie odpowiedzialnym partnerem, a ojcem dla swojego syna? Jak myślicie, czy można? Czy związek Deaconem to duże ryzyko? Czy można czuć sie przy nim bezpieczną?
On lubi mieć władzę nad kobietami.
Teraz przy Amber się powstrzymuje, ale gdyby zdobył jej serce to pewnie Amber stała by się jego niewolnicą tak jak Carmen.
Deacon wykorzystuje sytuację.......To pewne, choć nie wykluczone, że naprawdę się zadurzył
Poza tym Amber od razu powinna z tymi zdjęciami pojechać do Ricka, to może przy okazji i jego super matce by się dostało
Z drugiej strony Rick też mógł zaskoczyc Amber i Deacona, a nie cicho przyjść i i jeszcze ciszej sobie pójśc.....I później ten cały cyrk przez telefon 
Mam nadzieję, że nie zmarnuje takiej okazji.ana pisze:Deacon wykorzystuje sytuację.......
W ogóle to tam za dużo jest takich scen podsłuchiwania.ana pisze:Z drugiej strony Rick też mógł zaskoczyc Amber i Deacona, a nie cicho przyjść i i jeszcze ciszej sobie pójśc.....I później ten cały cyrk przez telefon
No i wszystkie moje ulubione postacie się wykończyły: Sheila w więzieniu, Morgan w psychiatryku, a Tayor nie żyje...
Rick mnie coraz bardziej irytuje. Pamiętacie jego rozmowę z Brooke? Co powiedział? Że myślał, iż Amber siedzi załamana i się martwi ich przyszłością. Dlaczego Amber ma siedzieć i się martwić, a on lata gdzieś nie wiadomo gdzie na jakieś mecze tenisa? Dlaczego nie zabrał jej ze sobą na wręczenie nagrody, parę odcinków temu? Rick jest - jak to określił Deacon - księciem z bajki. Wszystko w jego idealnie poukładanym świecie musi być idealnie po jego myśli, dopracowane do perfekcji. Nie podoba mi się to.
Jednakże sądzę, że Deacon powinien odczepić się od Amber. Ona go nie chce, tylko się przed nią poniża. W dodatku widać, że nigdy nie był zakochany. Mówi jej, że ją rozumie itd, ale tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia co ona teraz przechodzi. Dla niego to nic ważnego, bo to nie jego serce boli.
A wszystko znowu przez naszą ukochaną Brooke
. Rzeczywiście, życia jej i Amber są prawie identyczne, powinna dać młodym spokój.
Jednakże sądzę, że Deacon powinien odczepić się od Amber. Ona go nie chce, tylko się przed nią poniża. W dodatku widać, że nigdy nie był zakochany. Mówi jej, że ją rozumie itd, ale tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia co ona teraz przechodzi. Dla niego to nic ważnego, bo to nie jego serce boli.
A wszystko znowu przez naszą ukochaną Brooke
People are so ungrateful to be alive
I'm sick of those who don't appreciate their blessings
But knowledge of nearly death changes everything
Knowledge of incoming end provide people to act
It lays in mount of complexity od human nature...
I'm sick of those who don't appreciate their blessings
But knowledge of nearly death changes everything
Knowledge of incoming end provide people to act
It lays in mount of complexity od human nature...



