Dziś po powrocie z pracy zrobiłem sobie maraton odcinków z minionego tygodnia i w powiem tyle: "WOW!".
Bardzo podobała mi się rozmowa Hope i Chelsea, kiedy Chels spytała Hope po czym wiadomo, że chce się przejść na następny poziom w swoim związku. Hope była świetna, kiedy Chels oznajmiła po rozmowie, że jest już gotowa na sex z Nickiem..

Natomiast z Nickiem też były świetne akcje... Szkoda, że cholerna Willow jak zawsze musiała skomplikować sprawy..Nie znoszę jej!
Świetne były scenki z Lumi. Ah, co za niesamowity zbieg okoliczności, że podczas miesiąca miodowego odnawiali dom należący akurat do The DiMeras.

I kolejnym zupełnie niespodziewanym zbiegiem okoliczności było pojawienie się E.J'a.

Byłem w szoku, że przyznał się do "wzięcia Sami siłą" i do tego, że ją zgwałcił.. Poza tym chyba faktycznie pokazał się od jakiejś nowej strony, kiedy zaczął mówić o swoim dzieciństwie i rodzinie..
Przy grobie Sofii pojawiła się też Celeste i chyba jej słowa mają powoli przygotowywać nas do [shadow=black]wielkiego powrotu DiMerów[/shadow].
No i niektóre teksty były dobre. M.in:
Sami do Lucasa:
Lucas, what is going on in that sexy brain of yours?
Lub jak Sami podeszła do EJ'a przy grobie DiMerów:
EJ:
You know what they say about death? They say it concentrates the mind wonderfully.
Sami:
Spare me your philosophy lesson, E.J. I want to know the reason you're here and not the stupid sob story you were feeding us about home sweet home.
No i wreszcie - moje ulubione postaci

Shelle vs Phillip. I tu wielkie zaskoczenie - spojrzałem na Phillipa z zupełnie innej perspektywy.Po pierwsze - będąc sam na sam z Belle, przedstawił jej jak sytuacja wygląda z jego strony, opowiedział jak się czuł kiedy Belle "wzięła stronę" Shawn'a. Do dziś pamiętam ten październikowy odcinek kiedy Mimi namawiała Belle, żeby pojechała za Phillipem, wtedy kiedy wyjeżdżał z Salem.. I była już na lotnisku, ale wycofała się....W każdym razie, Phillip mimo, iż widać po nim, że sam cierpi i próbuje stłumić swój ból pod maską, jest nieugięty. Rządza zemsty go oślepia... W każdym razie ja jak najbardziej spojrzałem na niego pozytywnie choć przez chwilę.. No i nie da się ukryć, że w pewnych momentach powiedział Belle całą prawdę i rozumiem go jak się czuje. I wierzę, że jest to jakiś pierwszy krok scenarzystów do przywrócenia dobrego Phillipa.. Scenę, w której Belle przytuliła Phillipa oglądałem chyba z 5 razy....

Równie przyjemny był moment, kiedy sztorm potrząsnął łodzią, Belle upadła na Phillipa on odparł:
Didn't I always say if you fell, I'd be here to catch you?.

Natomiast Shawn i Bo mnie wkurzyli, z lekka mówiąc.. Jak mogli tak się guzdrać! Shawn powtarzał cały tydzień, że musi odnaleźć rodzinę a jakoś nie kwapił się żeby podjąć męską decyzję i ruszyć z miejsca...A Bo chyba jednak nadal nie ufa Steve'owi i bardzo dobrze...
Potem zapodam scenkę Phillipa i Belle.. Swoją drogą, Phillip miał fajną koszulkę zanim założył ten mało-przydatny płaszcz przeciwdeszczowy..
