Bieżące odcinki cz. 1

Dział NIESPOILEROWY - nie wolno odwoływać się do wydarzeń nie pokazanych w Polsce.
paula ;]
Posty: 79
Rejestracja: 2006-07-21, 20:00
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: paula ;] »

To, że Deacon sprowokował Brooke, wcale nie zmienia faktu, że uprawali seks i Brooke i tak jest żałosna.
Ryan Lavery

Post autor: Ryan Lavery »

Dawidek pisze:Brooke potrafiła przynajmniej przed sobą sie przyznać, że popełniła błąd, idąc do łóżka z Deacon'em. To świadczy o tym, że potrafi analizować swoje czyny. Tylko nie podoba mi się jej upór, by zniszczyć małżeństwo córki. Widać, że Deacon poważnie podchodzi do związku z Bridget, o ile nie jest to znów jego kolejna gierka. A to może być prawdopodobne, skoro z taką odwagą zdecydował się na pójście do łóżka z Brooke. Z jednej strony mówi, że kocha żonę, z drugiej idzie do innej. W tej sytuacji oboje są winni, to znaczy Deacon i Brooke.
Zgadzam się w 100% (jak zawsze z Tobą :) ). Zarówno Brooke jak i Deacon popełnili ogromny błąd idąc razem do łóżka. Pomimo, że podziwiam chemię między tą dwójką aktorów, a także jestem 'BROOKowcem' (dla niewtajemniczonych: fanem Brooke), to uważam ten czyn za jeden z największych błędów Brooke do tej pory. Nic nie usprawiedliwia takiego czynu, jak zdrada własnego dziecka. Boję sie aż myśleć co zrobi Bridget kiedy (lub jeśli) dowie się o tej zdradzie. Tak młodą, nie oszukujmy się, niestabilną jeszcze dziewczynę - taki szok może załamać. Mimo to jednak uważam, że Bridget i tak wiele zniosła i jest w miarę silną kobietą. Natomiast co do Deacona - nie wierzę w ani jedno jego słówko o tym jak kocha żonę lub jak zależy mu na tym małżeństwie. Czy jeśli kocha się żonę to czy chodzi się do łóżka z jej matką? To nie jest już namiętność, ani chwila słabości - to totalne zdziczenie obyczajów. A Brusia powinna zastanowić się czy nie lepiej byłoby na jakiś czas wyjechać albo nie szukać sobie pocieszyciela... :roll:
Dawidek pisze:Stephanie tym razem miała rację, mówiąc, że jesli Massimo by powiedział Ridge'owi prawdę, to zawaliłby się cały jego dotychczasowy świat. Z drugiej strony sama seniorka rodu Forresterów boi się o utratę swojej pozycji w rodzinie. Massimo mógłby też zrozumieć sytuację swoją i Stephanie.
To prawda. Korona spadłaby z głowy Stephanie gdyby na światło dzienne wyszedł jej sekret. Mimo to uważam, że Ridge zasługuje na prawdę. Podobnie jak Eryk. Stephanie musi ponieść konsekwencje swojego czynu.
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

[ Dodano: 2007-08-16, 13:55 ]
paula ;] pisze:To, że Deacon sprowokował Brooke, wcale nie zmienia faktu, że uprawali seks i Brooke i tak jest żałosna.
Kiedy człowiek popełnia błąd będący nie do końca jego winą, kiedy go żałuje i przyznaje sam przed sobą, że postąpił źle, na pewno nie jest to człowiek " żałosny"...Każdy popełnia błędy, umiejętność przyznania się do nich i żałowania jest raczej rzadka...a Brooke żałuje i to bardzo i jest świadoma, że postąpiła źle, natomiast Deacon nie lamentuje nad swoim czynem, a po jego reakcjach było widać, że gdyby mógł liczyć na więcej to by chciał...
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Gabi

Post autor: Gabi »

Korinn pisze:[ Dodano: 2007-08-16, 13:55 ]
paula ;] pisze:To, że Deacon sprowokował Brooke, wcale nie zmienia faktu, że uprawali seks i Brooke i tak jest żałosna.
Kiedy człowiek popełnia błąd będący nie do końca jego winą, kiedy go żałuje i przyznaje sam przed sobą, że postąpił źle, na pewno nie jest to człowiek " żałosny"...Każdy popełnia błędy, umiejętność przyznania się do nich i żałowania jest raczej rzadka...a Brooke żałuje i to bardzo i jest świadoma, że postąpiła źle, natomiast Deacon nie lamentuje nad swoim czynem, a po jego reakcjach było widać, że gdyby mógł liczyć na więcej to by chciał...
Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
Kari :-)
Posty: 55
Rejestracja: 2007-06-24, 15:18
Lokalizacja: Potok Górny

Post autor: Kari :-) »

W porządku, ale Brooke naprawdę przesadza... Miała już chyba wszystkich facetów w serialu! Dla mnie zawsze była i pozostanie egoistką bez skurpułów.

[ Dodano: 2007-08-16, 16:59 ]
I co zrobi Bridget, gdy się o tym dowie? Już mnostwo razy zawiodła się na Deaconie. Facet mógłby się w końcu zdecydować, czy chce być z Brigdet, Amber czy Brooke!
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...
Awatar użytkownika
Lizzy
Posty: 1069
Rejestracja: 2007-04-12, 20:23
Lokalizacja: Włocławek

Post autor: Lizzy »

Para Bridget and Deacon prezentuje się znakomicie :serce: ale czyżby...Brooke czuła coś do pana Sharpe'a?Mnie się wydaje że obojętny to on jej nie jest ;) . Fajnie że Kristen i Tony tak zaciekle walczą o swój związek. Czy człowiek wychodzi za mąż za zdrowego czy chorego powinien wszystkich traktowac równo!A Eric jest bardzo nietolerancyjny. Zamiast pomóc córce on jej przeszkadza a przecież nie taka jest rola rodziców prawda?Mam nadzieję że pan Forrester przejrzy na oczy i chociaż zgodzi się zostac świadkiem Tony'ego.
Gabi

Post autor: Gabi »

Abec pisze:
Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...
No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli. A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.


A co do dzisiejszego odcinka to tak...
-Tekst Ricka kierowany do Deacona "1 zły ruch i będzie po tobie..." był żałosny, irytujący i dziecinny.
- Pozycja Bridget kiedy weszły te służące (czy co tam było) była cudna.
-Wejście "Smoka" czyli Sally Spectry...
-Wejście Ericka z miną zatwardzenia. ::loll::
-Jak zawsze zauważyłam że Brooke ma piękną figurę...

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Milagros
Posty: 274
Rejestracja: 2007-06-24, 18:39
Lokalizacja: woj.dolnośląskie

Post autor: Milagros »

Miło ze strony Bridget,że tak zaangażowała się w sprawę Kristen i Tony'ego ::rad::
Deacon mnie zadziwia-czyżby on dopiero teraz coś poczuł do Bridget?
I dał jej ładny pierścionek-tylko,że na palec u nogi ::jezyk:: Cóż za fantazja ::loll::
Brooke ciągle się zadręcza myślami o Deaconie.Szkoda mi jej,ale dobrze,że zdaje
sobie ona sprawę z tego,co zrobiła
Fajnie,że ma Megan,która dobrze ją rozumie :P
Mam nadzieję,że Eryk zmieni zdanie na temat ślubu córki i przyjmie propozycję
Tony'ego :D
Miłość nie potępia- miłość oczyszcza i dźwiga.
(Henrik Ibsen)
Właśnie napisałam 300 post!
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Gabi pisze:
Abec pisze:
Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...
No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli.
Jak to nie dotyczy? "Najlepiej zrozumieć człowieka", starać się pojąć jego czyny, prawda? A gwałciciele to nie ludzie?

A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.
A co by to zmieniło z punktu widzenia oceny Deacona? Zdradził żonę z piękną i seksowną kobietą, a to już wiemy. Fakty tyczące zachowania deacona są znane Bridget. Zmieniłaby się tylko ocena postępowania Brooke. I to właśnie dlatego ta milczy.

Co do Erica, to ja go dalej rozumiem. Rodzice nie mają obowiązku akceptować związków swoich dzieci, mogą oceniać ich partnerów, podobnie zresztą dzieciom wolno oceniać partnerów rodziców.
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

Dzisiaj zauważyłam pewną rzecz...może być to dla niektórych szokujące...nie chcę obrazić fanów Ricka ani jego samego, ale takie mam skojarzenia ::jezyk:: Kiedy Rick przyszedł na przyjęcie i pomachał rączka do rodziców Antonia wprost nie mogłam powstrzymać sie od skojarzenia, że przypomina on pewnego pokemona " Pika-tchu" ::loll::

Sally była jak zwykle cudowna, jej akcje najbardziej mnie cieszą... :serce:

Co do Brooke..cóż..przykro mi, ze cierpi, ale bardzo mnie zaskoczyła, iż przyznała, że widzi, że Deacon wierzy, że kocha jej córkę...

A nasza forumowiczka Gabi ma 12 lat i jak na swoje lata ma bardzo dobry tok myślenia...widzi, że Brooke nie jest główną winowajczynią zajścia z Deaconem...( to on wrócił się do jej domu i ją " bałamucił") :mrgreen:

Aaaaa..jeszcze coś nasza mała księżniczka fajnego susa dała na Swojego dużego D. ::jezyk:: Zaskoczę Was, ale coraz bardziej sie do tej pary przekonuje..szczególnie urzekający był pierścionek na stopę... ::rad::

Pika , pika... ::loll:: :arrow: Rick ::loll::

[ Dodano: 2007-08-16, 19:00 ]
Abec pisze:
Gabi pisze:
Abec pisze:
Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...
No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli.
Jak to nie dotyczy? "Najlepiej zrozumieć człowieka", starać się pojąć jego czyny, prawda? A gwałciciele to nie ludzie?

A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.
A co by to zmieniło z punktu widzenia oceny Deacona? Zdradził żonę z piękną i seksowną kobietą, a to już wiemy. Fakty tyczące zachowania deacona są znane Bridget. Zmieniłaby się tylko ocena postępowania Brooke. I to właśnie dlatego ta milczy.


Nie zgadzam się...Jeżeli Briget dowiedziała by sie, że mąż kochał sie z jej matka nie wybaczyła by mu tego tak łatwo...w końcu wiedział, że to teściowa i sam do tego dążył i zainicjował sytuację...
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Ta akcja z Sally była o tyle dziwna, że obie strony zapomniały, że poznały się już nieco wcześniej ;) Wyglądało jakby wcześniej uzgodnili - "udawajmy, że się nie znamy" ;)
Korinn pisze:
A nasza forumowiczka Gabi ma 12 lat i jak na swoje lata ma bardzo dobry tok myślenia...widzi, że Brooke nie jest główną winowajczynią zajścia z Deaconem...( to on wrócił się do jej domu i ją " bałamucił") :mrgreen:
Moim zdaniem ważniejsze od samego "zajścia" jest to, jak jego uczestnicy umnieją sobie radzić z jego konsekwencjami i czy potrafią przyjąć na siebie odpowiedzialność zań. Nie w słowach, w czynach.
Korinn pisze: Nie zgadzam się...Jeżeli Briget dowiedziała by sie, że mąż kochał sie z jej matka nie wybaczyła by mu tego tak łatwo...w końcu wiedział, że to teściowa i sam do tego dążył i zainicjował sytuację...
Zakładasz, że zdrada jest czymś znacznie lepszym niż zbliżenie z teściową. Ponadto trudno uznać, że Brooke zależało, by Bridget wybaczyła mężowi.
Awatar użytkownika
Cosmo
Posty: 1730
Rejestracja: 2006-09-08, 21:45
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: Cosmo »

Tak jak Stefa przyszła na ślub Brooke i Thorne'a tak Eric za sprawą nieznanych mocy został podprowadzony pod próg domu Bridget wbrew swojej woli.
Sally jak zwykle musi wspominać Macy, nawet kiedy jest na tak radosnej uroczystości jak zaręczyny. :|
Ogólnie to nudne odcinki... :ziewam:
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

Abec pisze:
Zakładasz, że zdrada jest czymś znacznie lepszym niż zbliżenie z teściową. Ponadto trudno uznać, że Brooke zależało, by Bridget wybaczyła mężowi.
Uważam, że zarówno ze strony Brooke jak i ze strony Deacona czyn ten był obrzydliwy...świadomość, że mąż zdradził Bridget z jej własną matką bardziej by zabolała, bo inaczej wiedzieć o " przygodnym romansie z obca kobietą, której nigdy ( najprawdopodobniej sie już nie spotka" jak o tym, że mamusia i mąż poczuli " silna więź" i zdecydowali się trochę pobaraszkować w domu, w którym ona się wychowywała...więc jeżeli mam to wartościować, to wolałabym żeby mąż zdradził mnie z obca laską , niż moją własna matką...jeżeli mam hipotetycznie rozpatrzyć sytuację i sie wczuć... ::chytry::

Z tym wczuwaniem przesadziłam ::jezyk::
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Gabi

Post autor: Gabi »

Abec pisze:
Gabi pisze:
Abec pisze:
Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...
No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli.
Jak to nie dotyczy? "Najlepiej zrozumieć człowieka", starać się pojąć jego czyny, prawda? A gwałciciele to nie ludzie?
A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.





Gwałciciele też powinni ponieść karę (Brooke też ją poniesie, będzie to nie nawisć Bridget do niej, kiedy ta się o tym się dowie), ale trzeba ich też zrozumieć tak jak Brooke.


Abec pisze:A co by to zmieniło z punktu widzenia oceny Deacona? Zdradził żonę z piękną i seksowną kobietą, a to już wiemy. Fakty tyczące zachowania deacona są znane Bridget. Zmieniłaby się tylko ocena postępowania Brooke. I to właśnie dlatego ta milczy.
Bridget byłaby bardziej załamana, kiedy dowiedziałaby się że Deacon zdradził ją z jej matką, niż gdyby zrobił to z obcą dla niej osobą...
Ostatnio zmieniony 2007-08-16, 19:27 przez Gabi, łącznie zmieniany 1 raz.
Zablokowany