Bieżące odcinki cz. 1

Dział NIESPOILEROWY - nie wolno odwoływać się do wydarzeń nie pokazanych w Polsce.
Awatar użytkownika
Damians
Posty: 9615
Rejestracja: 2006-05-31, 17:05
Lokalizacja: Polska

Post autor: Damians »

Cosmo pisze: Sally jak zwykle musi wspominać Macy, nawet kiedy jest na tak radosnej uroczystości jak zaręczyny. :|
Faktycznie, mogłaby już sobie odpuścić. Wiadomo, że śmierć Macy była dla niej wielką tragedią, ale to ciągłe rozpamiętywanie i to w każdej możliwej sytuacji wygląda dziwacznie...

Deacon zrobił bardzo oryginalny prezent... Pierścionek na nogę ::cojest:: ::rad::
Ogólnie, te przyjęcie jak na razie wygląda bardzo fajnie.
Eric zrobił dobre wejście, stanął w drzwiach jakby był prawdziwym królem ::rad:: ::jezyk::
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Nawet, gdyby przyjąć ten punkt myślenia, to jakoś Deacon miał dość odwagi, by stanąć z prawdą przed Bridget i chyba dobrze na tym wyszedł.

Skąd pomysł, że Bridget pozna prawdę? W MnS takie rzeczy często nigdy na jaw nie wychodzą, np. Rick po dziś dzień nie wie, że strzelał do Granta.
Damians pisze:
Cosmo pisze: Sally jak zwykle musi wspominać Macy, nawet kiedy jest na tak radosnej uroczystości jak zaręczyny. :|
Faktycznie, mogłaby już sobie odpuścić. Wiadomo, że śmierć Macy była dla niej wielką tragedią, ale to ciągłe rozpamiętywanie i to w każdej możliwej sytuacji wygląda dziwacznie...
A jak długo i jak intensywnie matka ma prawo rozpamiętywać śmierć córki, by to nie wyglądało dziwacznie?
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

Abec pisze:Nawet, gdyby przyjąć ten punkt myślenia, to jakoś Deacon miał dość odwagi, by stanąć z prawdą przed Bridget i chyba dobrze na tym wyszedł.
Halo Deacon nie powiedział Briget prawdy...powiedział, że zdradził ją, że zrobił skok w bok, ale pominął najważniejszą kwestię, że z jej matką, a to żadnym przyznaniem sie nie jest..nie można dozować prawdy o wydarzeniach albo cała prawda, albo znów tylko troszkę aby nie przesadzić..Oszukał zarówno swoją żonę jak i Brooke, bo na dobra sprawę ona była przekonana, ze małżeństwo jej córki już nie będzie istnieć...jednak sądzę, że reżyser sobie nie odpuści by wyjawić ta okrutną prawdę, pożyjemy zobaczymy..może daruje Bridget cierpienia, ale wątpię...
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Awatar użytkownika
Irma
Posty: 401
Rejestracja: 2007-04-01, 19:37
Lokalizacja: woj.podlaskie

Post autor: Irma »

Deacon już chyba sam nie wierzy w to co mówi. Nie wiem jak można kogoś tak bezkarnie raz po raz okłamywać ::kwasny:: Że też Deacon może z tym normalnie żyć.
Mam wrażenie że jego nie obchodzi to że zdradził Bridget z jej matką. Tylko bardzo razi mnie to że Brooke nie chce powiedzieć tego Bridget, rozumiem że wtedy Bridget może ją znienawidzić, ale może wtedy Bridget wreszcie przejrzy na oczy i zobaczy kim tak naprawdę jest Deacon.
To naleganie Kristen na to by Eric był na przyjęciu a potem na ślubie też tak trochę dziwaczne.
Eric od samego początku nie zgadzał się na związek Kristen i Tony'ego i wątpie by zmienił zdanie. Co prawda rodzice Tony'ego zgodzili się po dwóch słowach Kristen ale oni mieli łatwiejsze zadanie. Eric ma trudniejszą decyzję do podjęcia i nie dziwię się że na zgadza sie na ten ślub. Ale te dzisiejsze zapytanie Tony'ego czy Eric mógłby być jego świadkiem było moim zdaniem nie na miejscu. Tony wie że Eric nie popiera tego związku a on tu od razu ze świadkiem wyskakuje ::plask wczolo:
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Korinn pisze:
Abec pisze:Nawet, gdyby przyjąć ten punkt myślenia, to jakoś Deacon miał dość odwagi, by stanąć z prawdą przed Bridget i chyba dobrze na tym wyszedł.
Halo Deacon nie powiedział Briget prawdy...powiedział, że zdradził ją, że zrobił skok w bok, ale pominął najważniejszą kwestię, że z jej matką, a to żadnym przyznaniem sie nie jest..nie można dozować prawdy o wydarzeniach albo cała prawda, albo znów tylko troszkę aby nie przesadzić..
Deacon mówił za siebie. Trudno wymagać, by jeszcze wsypywał Brooke, której tam nie było i nie miałaby okazji się bronić. Tak się nie robi.

Oszukał zarówno swoją żonę jak i Brooke, bo na dobra sprawę ona była przekonana, ze małżeństwo jej córki już nie będzie istnieć...
Tzn. wyznając Bridget, że ją zdradził jednocześnie oszukiwał Brooke? ::plask wczolo:
jednak sądzę, że reżyser sobie nie odpuści by wyjawić ta okrutną prawdę, pożyjemy zobaczymy..
Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że scenariusze piszą scenarzyści, nie rezyserzy. Znów różnimy się w opiniach.
może daruje Bridget cierpienia, ale wątpię...
Ale na czym owe wątpliwości opierasz? Dotychczas takie rzeczy nie wychodziły przecież na jaw (strzały Ricka, CJ niszczący pokaz Forresterów itd.).
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

Abec pisze:
Korinn pisze:
Abec pisze:Nawet, gdyby przyjąć ten punkt myślenia, to jakoś Deacon miał dość odwagi, by stanąć z prawdą przed Bridget i chyba dobrze na tym wyszedł.
Halo Deacon nie powiedział Briget prawdy...powiedział, że zdradził ją, że zrobił skok w bok, ale pominął najważniejszą kwestię, że z jej matką, a to żadnym przyznaniem sie nie jest..nie można dozować prawdy o wydarzeniach albo cała prawda, albo znów tylko troszkę aby nie przesadzić..
Deacon mówił za siebie. Trudno wymagać, by jeszcze wsypywał Brooke, której tam nie było i nie miałaby okazji się bronić. Tak się nie robi.

Oszukał zarówno swoją żonę jak i Brooke, bo na dobra sprawę ona była przekonana, ze małżeństwo jej córki już nie będzie istnieć...
Tzn. wyznając Bridget, że ją zdradził jednocześnie oszukiwał Brooke? ::plask wczolo:
jednak sądzę, że reżyser sobie nie odpuści by wyjawić ta okrutną prawdę, pożyjemy zobaczymy..
Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że scenariusze piszą scenarzyści, nie rezyserzy. Znów różnimy się w opiniach.
może daruje Bridget cierpienia, ale wątpię...
Ale na czym owe wątpliwości opierasz? Dotychczas takie rzeczy nie wychodziły przecież na jaw (strzały Ricka, CJ niszczący pokaz Forresterów itd.).
Co do oszukania nie chodziło mi, że mówiąc prawdę oszukał je obje..oszukał Brooke obiecując, ze rozwiedzie sie z jej córką i udając, że rozumie, iż jest to konieczne, potem zainicjował miedzy nimi zbliżenie, a Briget oszukał, nie mówiąc jej całej prawdy...Nie wazne czy " wsypał" by Brooke...po prostu dla niego tez ta kwestia jest niewygodna, nie sądzę aby miał skrupuły kogoś " wsypać"...

Deacon: Kochanie Twoja matka uświadomiła mi, ze powinienem sie z tobą rozwieść, ona ma racje, zrozumiałem to...Kiedy mi to wytłumaczyła poczułem do niej niesamowity "pociąg", silną więź, wróciłem sie pchniety tym impulsem, zaproponowałem jej drinka i toast za nasz rozwód, a nastepnie zacząłem ja całować, namiętnośc rosła i stało się..kochanie ..ja..ja..kochałem sie z Twoja matką, ale teraz juz wiem, że to było złe..wybaczysz mi?"

Nie wyobrażam sobie aby po takim wyznaniu Briget wybaczyła Deaconowi...
Ostatnio zmieniony 2007-08-16, 19:58 przez Korinn, łącznie zmieniany 1 raz.
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Co do oszukania nie chodziło mi, że mówiąc prawdę oszukał je obje..oszukał Brooke obiecując, ze rozwiedzie sie z jej córką i udając, że rozumie, iż jest to konieczne, potem zainicjował miedzy nimi zbliżenie,
On wtedy chciał rozwieść się z Bridget. Potem zaś okazało się, że dziewczyna go kocha i chce dalej z nim być. To, że zauważył jak wspaniale to świadczy o dziewczynie jest chyba tylko przejawem jego zalet.
Nie wazne czy " wsypał" by Brooke...po prostu dla niego tez ta kwestia jest niewygodna, nie sądzę aby miał skrupuły kogoś " wsypać"...
Ale względem Bridget skrupuły już miał, prawda. Przyznał jej się do ohydnego czynu. Stąd zakładanie, że źle postąpił jest nielogiczne.
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

Abec pisze:
Co do oszukania nie chodziło mi, że mówiąc prawdę oszukał je obje..oszukał Brooke obiecując, ze rozwiedzie sie z jej córką i udając, że rozumie, iż jest to konieczne, potem zainicjował miedzy nimi zbliżenie,
On wtedy chciał rozwieść się z Bridget. Potem zaś okazało się, że dziewczyna go kocha i chce dalej z nim być. To, że zauważył jak wspaniale to świadczy o dziewczynie jest chyba tylko przejawem jego zalet.
Nie wazne czy " wsypał" by Brooke...po prostu dla niego tez ta kwestia jest niewygodna, nie sądzę aby miał skrupuły kogoś " wsypać"...
Ale względem Bridget skrupuły już miał, prawda. Przyznał jej się do ohydnego czynu. Stąd zakładanie, że źle postąpił jest nielogiczne.
Skąd czerpiesz wiedzę o tym, co ja zakładam...? Moje jedyne założenie jakie teraz stawiam, to takie, ze jakby Bridget wiedziała, że Deacon kochał sie z jej matką, to by mu nie wybaczyła..on ma zamiar zyc z nią w miłości, ukrywając ten drobny szczegół, a szczerość jest ważna w związku, więc nie jest to moim zdaniem dobre....
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

Korinn pisze: Skąd czerpiesz wiedzę o tym, co ja zakładam...?
Z faktu, że kawałek "Nie wazne czy " wsypał" by Brooke...po prostu dla niego tez ta kwestia jest niewygodna, nie sądzę aby miał skrupuły kogoś " wsypać"... " znalazł się w podpisanym przez ciebie poście.

Moje jedyne założenie jakie teraz stawiam, to takie, ze jakby Bridget wiedziała, że Deacon kochał sie z jej matką, to by mu nie wybaczyła..on ma zamiar zyc z nią w miłości, ukrywając ten drobny szczegół, a szczerość jest ważna w związku, więc nie jest to moim zdaniem dobre....
A ja myślę, że gdyby Deacon chciał być dalej z Bridget bez problemów, to po prostu nic by jej nie powiedział.
Awatar użytkownika
mysia
Posty: 268
Rejestracja: 2007-06-23, 18:21
Lokalizacja: ze snów

Post autor: mysia »

Dzisiejsze odcinki mimo tego, że nie aż tak ciekawe to jednak przyjemne dla oka i ucha . Sceny Deacona i Briget urocze, ale mam poważne wątpliwości, co do szczerości jego uczuć. Coś mi się nie chce wierzyć, że z dnia na dzień tak się zmienił. Jeszcze kilka dni temu spal z jej matką a teraz. I jeszcze ta rozmowa z Rickiem. Trochę mnie wnerwia, ze on szczęśliwy (chyba, ze udaje). Podczas kiedy Brook tak mocno przeżywa.
Bardzo mi się podobał dialog Briget z Kristen. Nie wiedziałam, ze mają takie dobre kontakty ,,Briget nie wiedziałam, że jesteś taka mądra po prostu Kristen doceniła siostrę. :zeby:
Szkoda mi Kristen i Tonego wszyscy ustąpili tylko Eric nie. Nawet Stefani jest lepiej do nich nastawiona. Słowa Kristen do ojca bardzo mądra powinien po nich zrozumieć córkę.
Mam nadzieję, ze jeszcze w tym tygodniu odbędzie się ich ślub i wszystko dobrze się skończy.
"Myśl patrząc na niebo. Na gwiazdy. I nie pomyl ich z tymi, które odbijają się na powierzchni stawu"
Awatar użytkownika
Korinn
Posty: 108
Rejestracja: 2007-07-23, 21:58
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Korinn »

Abec pisze:
Stąd zakładanie, że źle postąpił jest nielogiczne.
Napisałam " nie sadzę, że miałby skrupuły kogoś wsypać" - to jest tryb przypuszczający, ale kiedy tak czytam to faktycznie przekonuje sie do tego, ze wszystko było wynikiem sytuacji..myślał, ze odejdzie od żony, zobaczył, że ona mu wybacza itp. , zobaczył jak go kocha i wszystko byłoby ok, teraz to zrozumiałam, oświeciłeś mnie ::chytry:: , ale..nie podoba mi się to, że skoro już ona mu wybaczyła i wie,że go kocha i mogliby być już szczęśliwi, co było widać w dzisiejszym odcinku..dlaczego on nie dąży do szczerości całkowitej..hmmm...i jeszcze jedno mnie martwi...Deacon dał do zrozumienia poniekąd Brooke, ze gdyby ona go " kochała, szanowała, czy chciała" on też by chciał...takie odniosłam wrażenie..więc z ta miłością do Briget, no może być trochę krucha... :( e}
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."

by MACY.
Awatar użytkownika
PetroPython
Posty: 1809
Rejestracja: 2007-03-08, 14:49
Lokalizacja: Częstochowa
Wiek: 35

Post autor: PetroPython »

Czy może mi ktoś opisać dzisiejsze odcinki, bo nie widziałem :: bow ::
Dawidek
Administrator
Posty: 10466
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

Petro, w wielkim skrócie: Bridget przygowowuje imprezę dla Kristen i Tony'ego. Obie wcześniej rozmawiały o miłości. Deacon średnio zadowolony, podarował małżonce pierścionek na palec u nogi. (ciekawe skąd on wiedział, jaki rozmiar kupić, mierzył jej czy co?). Brooke rozmawia z Megan, mówi, że nie czuje nic do Deacon'a. Ridge, Eric i Stephanie zastanawiają się, jak nie dopuścić do ślubu Kristen i Tony'ego. Kristen przychodzi i mówi, że potrzebuje wsparcia rodziny. Eric nie przychodzi na przyjęcie, ale zmienia zdanie po krytycznych uwagach Brooke. Jak już się zjawił, to Tony prosi, by on został świadkiem na ślubie. I na tym się skończyło.

Zastanawiam się, czemu Brooke nie poszła na to przyjęcie. Czy tylko ze względu na Deacon'a? Przecież sama powiedziała, że nic do niego nie czuje.
Spotkania "świętej" trójcy - Stephanie, Eric'a i Ridge'a. Znowu onu chcą podejmować decyzję za innych. Oni chyba już we krwi mają decydowanie za innych.
Eric rzeczywiście był niezadowolony, kiedy zjawił sie na owym przyjęciu. Wyglądał, jakby nienawidził całego świata. Przynajmniej Brooke tutaj zachowała się odpowiednio. Wizyta rick'a u Deacon'a była niepotrzebna. Czy te dziewczyny z firmy cateringowej zawsze muszą być ubrane jak nie wiem co. Te ich mundurkkkkkkkkkki zawsze muszą przeszkadzać. ::cojest:: W sumie odcinki dosyć sympatyczne. ::ok::
Awatar użytkownika
Damians
Posty: 9615
Rejestracja: 2006-05-31, 17:05
Lokalizacja: Polska

Post autor: Damians »

Abec pisze: A jak długo i jak intensywnie matka ma prawo rozpamiętywać śmierć córki, by to nie wyglądało dziwacznie?
Może rozpamiętywać, ale np. u siebie w domu, w samotności, bądż w gronie najbliższych przyjaciół, rodziny - wtedy nie ma nic dziwnego...
Natomiast, jeżeli w każdej możliwej sytuacji: czy to w barze przy ludziach, czy na przyjęciach i mówiąc krótko - na każdym spotkaniu z Foirresterami to robi, to wtedy to wygląda dziwacznie. Być może Sally cały czas jest w jakiejś depresji i powinna iść do lekarze??
Ten jej dzisiejszy komentarz do Thorna był na prawdę bardzo niemiły...
Abec
Posty: 5315
Rejestracja: 2006-05-22, 01:53
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Abec »

A jak długo może publicznie rozpamiętywać i nie być posądzoną o schizę, depresję czy potrzebę udania się do lekarza? 48 godzin, dwa tygodnie, miesiąc czy jak? Czy może w ogóle?
Zablokowany