1. Dzisiaj z Brooke wyszedł cały egoizm, jaki w niej jest. Jęcząc do Hectora, że Ridge skrzywdził Bridget, jej ukochaną córkę, dzieciątko najwspanialsze, jak on mógł to zrobić jej drogiemu dziecku, tak naprawdę aż krzyczała : "jak mógł to mnie zrobić!!!, kij z Bridget ale mnie???".Pewnie czuje się skrzywdzona, ale niech nie pozoruje tego krzywdą Bridget.
Sama bezlitośnie chodziła do wyra regularnie z Deaconem, a teraz śmie żalić się, że JEJ córka z JEJ mężem?
Do tego ona, Która-Zawsze-Kieruje-Się-Uczuciami, sercem, emocjami itp nie potrafi zrozumieć sytuacji w jakiej Ridge pocałował Bridget?Nie potrafi zrozumieć skąd ta czułość wypłynęła?Najwidoczniej dla niej istnieje bliskość i czułość jedynie w aspekcie erotycznym. W tej całej akcji jestem za Nietoperem.
2. Morgan chyba przedobrzyła, mówiąc, że uporała się ze swoimi WSZYSTKIMI demonami. Został jej taki jeden, który będzie jej dalej przeszkadzał. Stephanie
