Thorne to sierota jakich małych. Najpierw nie potrafi obronić się przed zalotami Kimberly, a potem przed narwanym Rickiem. A jak już chciał go przywołać do porządku, to musiała wejść Brooke i wyszło, że Thorne go pobił. Sierotka Thornusia.
Dotychczas myślałem, że Brooke mieszka z Birdget w domu, ale teraz widzę, że one mieszkają na jakimś ... targowisku (?). Nie dość, że ze wszystkich stron są otwarte drzwi (jeden wchodzi frontowymi, drugi od tyłu - rozumiem, że Brooke ma zapasowe schody skoro Kimberly weszła od tyłu i znalazła się od razu na piętrze, bo przy schodach w salonie byli jeszcze Brooke i Thorne), to Rick się gdzieś zawieruszył (pewnie w swoim pokoju), a Bridget, przy rozmowie z Kim, musiała łazić i zaprezentować swoje 354653 drzwi, oczywiście wychodzące z jej pokoju.
Cieszę się, że Rick i Bridget wywierają na Brooke taką presję. Dobrze jej tak.
Pokraka CJ, jak zwykle chce wszystkimi rządzić. Mówi na Stefę, a sam jest gorszy od niego. Taylor zrobiła sobie loczki i pewnie nie będzie była głowy przez następne 384 odcinków, żeby się jej nie rozprostowały. Ale przynajmniej ładnie jej w nich

O odstających żebrach Ridga już nie wspomnę... .