Obejrzałam dziś najpierw odcinki wczorajsze a po niecałych 3 godz - dzisiejsze, poczwórna dawka MnS rules
Tekst tygodnia pod względem wywierania wrażenia to "Łapy precz od mojej
żony"
Cała moja sympatia do Brooke za jej ostatnie zachowanie paruje z szybkością lokomotywy za stwierdzenie że cała ta sytuacja to wina Amber

To ona odnalazła Deacona? To ona mu zaproponowała kasę za dziecko?

Szkoda że Brookie jest taka zaślepiona...
Rick za to niesiony falą szczęścia zdaje się nie pamiętać o siostrze, dobrze że choć jej szwagierka się o nią martwi
Sceny z Sally - nuuuudneeee

Jakby oderwane od akcji serialu. Śmieszne jak Sally mówi że ostatni rok dla niej był tragedią a dla Forresterów był wspaniały

faktycznie, rozpad małżeństwa a potem kłopoty z ponownym ślubem Rickiego i Amber to super miłe wydarzenie

uwodzenie Morgan, uprowadzenie Steffy i więzienie Tay to też hiper extra zabawa byłą

Szkoda że Sally jest taką krótkowzroczną hipokrytką...
PS. Erick jest postacią nad wyraz tragiczną i wnioskuję o usunięcie jej z serialu
