Stephanie taka sprytna, taka mądra a taki przestarzały sprzęt szpiegowski ze sobą na tak ważne spotkanie zabrała i akurat w trakcie zaczęło się z nim cos dziać...
Nie mówiąc już o tym, że tak łatwo dała sobie odebrać ten dyktafon...
Tony jakoś mi się średnio podoba, zobaczymy co z tego będzie.
Clark, żenada, nagle nadal kocha Kristen ale chce bez skrupółów zniszczyć jej rodzinę!
Kristen, zobaczymy na razie jak zakochana nastolatka, a niby taka ostrożna i niedostępna...
Rick, jakoś nie ma podstaw aby ufać Amber, a jednak to robi, w sumie to go podziwiam, ja nigdy bym nie umiała ponownie zaufać bezgranicznie komuś kto tak mnie okłamywał i wykorzystywał...
Bridget, coraz ładniejsza i coraz głupsza...matka ją okłamuje, ojciec ją okłamuje, Stephanie ją okłamuje ale ktoś kto przehandlował własne dziecko jest prawdomówny że aż strach, nie mówiąc już o tym, że wcześniej stała po stronie Ricka w sporze o dziecko i twierdziła, że jego biologiczny ojciec to potwór a tu nagle zmiana o 360 stopni - nagle Rick i reszta rodziny s podli a Deacon biedny pokrzywdzony...
Deacon, jak przystojny tak wredny...mam nadzieję, że Erick mu w końcu dokopie a raczej Brooke bo tylko ona ma w tej rodzinie (przepraszam za słownictwo ale nic innego nie pasuje) jaja i potrafi walczyć !
Amber, no wiadomo było dlaczego wyszła za Ricka choć jej zwolennicy przekonywali że z miłości, to dzisiejsze teksty do koleżanki powinny rozwiać watpliwości tych którzy jeszcze je mieli. Sama przyznała, że miłość Ricka do niej pozwoliła jej zmienić status społeczny, że dzieki niemu wyrwała się z biedy i dołów społecznych i że jest teraz panią Forrester a to dla niej ważne i nie odda tego za nic w świecie. Mówiła też, że nieważne że pociąga ją Deacon, bo to co ma dzięki małżeństwu jest dla niej najważniejsze, ani razu ie powiedziała że kocha Ricka najbardziej na świecie tylko, że on kocha ja i nigdy jej nie zdradzi...a ona za chwilę co zrobiła...
Szkoda, zaczynałam myśleć, że rzeczywiście się zmieniła...








