No właśnie mam dokładnie to samoSzogunka pisze:Ja natomiast się zastanawiam, czy te sceny w szpitalnym łóżku to nie kolejne marzenie Amber. Bo to rzeczywiscie nierealne takie, otwarta szpitalna sala, a oni tarzający się w pościeli. Już w tym serialu sama się gubię co jest prawdą a co nie
Bieżące odcinki cz. 1
... i ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę...
Ja też nie zdziwiłabym sie, gdyby to okazało się snem czy wyobrażeniem
Jesli nie, to naprawdę dziwne, że Brook zaprasza Amber i Deacona do jakiejś salki jak do swojego biura, a oni mogą robić tam co chcą
Jakieś chody w szpitalu czy co??
Czy Taylor nie powinna obowiązywać tajemnica lekarska?? Z tego co się orientuję, to nie powinno się opowiadać innym lekarzom o swoich pacjentach i ich problemach
Czy Taylor nie powinna obowiązywać tajemnica lekarska?? Z tego co się orientuję, to nie powinno się opowiadać innym lekarzom o swoich pacjentach i ich problemach
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10466
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Skomentuję hurtem, bo mnie wczoraj nie było z powodu niedziałającego netu i burzy.
Cynthia, zgadzam się z Tobą całkowicie.
Tony powinien sie przebadać. Inaczej zwariuje z niepewności. Jeszcze świadomość, że być może zaraził Sofię, powinna mu dać do myślenia. Ale on zachowuje się tak, jak to już udowodniono w psychologii. Po prostu chce usunąć świadomość problemów ze świadomości. W ten sposób może mu sie wydawać, że problemy znikają.
Brooke zachowuje się dość ciekawie. Specjalnie ombyśliła swoją wypowiedź, tak chciała ich nakierować, by Amber i Deacon zrozumieli, co czują do siebie. Według Brooke, oczywiście.
Amber zawodzi mnie na całej linii. Myślałem, że ona naprawdę kocha Rick'a. A teraz cacka się z Deacon'em. W ten sposób usprawiedliwia jego zachowania, także w stosunku do Bridget.
Też mnie zastanowiło, że Taylor rozmawia z lekarzem o Antonio.
Co do nazwisk, to być może one były podobne do siebie, ja nie dosłyszałem róźnicy. Hayes - to nazwisko piwerwszego męża Taylor, a Hamilton, to panieńskie.
Cynthia, zgadzam się z Tobą całkowicie.
Tony powinien sie przebadać. Inaczej zwariuje z niepewności. Jeszcze świadomość, że być może zaraził Sofię, powinna mu dać do myślenia. Ale on zachowuje się tak, jak to już udowodniono w psychologii. Po prostu chce usunąć świadomość problemów ze świadomości. W ten sposób może mu sie wydawać, że problemy znikają.
Brooke zachowuje się dość ciekawie. Specjalnie ombyśliła swoją wypowiedź, tak chciała ich nakierować, by Amber i Deacon zrozumieli, co czują do siebie. Według Brooke, oczywiście.
Amber zawodzi mnie na całej linii. Myślałem, że ona naprawdę kocha Rick'a. A teraz cacka się z Deacon'em. W ten sposób usprawiedliwia jego zachowania, także w stosunku do Bridget.
Też mnie zastanowiło, że Taylor rozmawia z lekarzem o Antonio.
Co do nazwisk, to być może one były podobne do siebie, ja nie dosłyszałem róźnicy. Hayes - to nazwisko piwerwszego męża Taylor, a Hamilton, to panieńskie.
Mnie ostatnio bardzo wkurza Amber. Lubię ją (chyba najbardziej), ale ostatnio zachowuje się bardzo nieracjonalnie. Walczyła o Rick'a przez tak długi okres czasu, a teraz ciągle o Deaconie marzy. Sama nie wie, czego chce...
Deacon jest żałosny i podły... Zapewnia, że kocha Bridget, a dzisiaj z Amber marzy o seksie
Ten koleś to porażka...
Deacon jest żałosny i podły... Zapewnia, że kocha Bridget, a dzisiaj z Amber marzy o seksie
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
Wreszcie wakacje i mogę sie zająć forum
Ostatnio sporo sie dzieje w filmie i aż nie wiem co mam skomentować...
Może zacznę od Brooke...wczoraj byłam niemal pewna, że akceptuje związek Amber i Ricka i Deacona i Bridget... przynajmniej tak myślałam, no, ale widać, że jednak nie.
Na temat Amber to się lepiej nie wypowiem...
A Deacon skoro chce być z Bridget to mógłby dać już spokój Amber...oboje by na tym lepiej wyszli...
Ostatnio sporo sie dzieje w filmie i aż nie wiem co mam skomentować...
Może zacznę od Brooke...wczoraj byłam niemal pewna, że akceptuje związek Amber i Ricka i Deacona i Bridget... przynajmniej tak myślałam, no, ale widać, że jednak nie.
Na temat Amber to się lepiej nie wypowiem...
A Deacon skoro chce być z Bridget to mógłby dać już spokój Amber...oboje by na tym lepiej wyszli...
Nie wydaje wam się dziwne,że nagle Deacon nie ma już nogi w gipsie,a Bridget chcą wypisać ze szpitala po jednym dniu po takiej ciężkiej operacji i byciu w stanie krytyczynym?
Najśmieszniejsze jest to,że kiedy Amber&Deacon na końcu 1 odcinka trzymali się za ręce w holu,ale w 2 odcinku nagle w tej samej pozycji znaleźli już się w salce.Czyżby umieli się teleportować??!!
Żałosne jak twórcy nie potrafią trzymać się faktów
Strasznie przeszkadzały mi takie bzdury w oglądaniu.
Someone call the ambulance, there's gonna be an accident...
I wychodzi tutaj Twoje nieuważne oglądaniegwiazda69 pisze:Najśmieszniejsze jest to,że kiedy Amber&Deacon na końcu 1 odcinka trzymali się za ręce w holu,ale w 2 odcinku nagle w tej samej pozycji znaleźli już się w salce.
Brooke spotkała się w nimi nie w holu, tylko w salce, tam ich połączyła rękoma i wyszła
- katarzynka
- Posty: 719
- Rejestracja: 2007-03-18, 16:12
- Lokalizacja: Gliwice
Damians pisze:Brooke przeszła do sali a za nią Deacon, który jeszcze zaczął odliczanie do przyjścia Amber
Odliczanie było genialne - co do sekundy wiedział kiedy Amber za nim przybiegnie
A jak Brooke wychodziła z pokoju to myślałam, że faktycznie ich zostawi, a już w następnym ujęcie wychynęła zza drzwi i słuchała co sie dzieje
Co do podglądania Deacona i Amber, to jeśli to nie mara, a prawda, to Brooke i tak jest dzielna. Ja bym co 2 - 3 min zaglądala co się tam dzieje. Dziwne, że oni nie zdają sobie z tego sprawy i śmiało sobie poczynają.
Głupio to zabrzmi, ale Sofija już wygląda jkby fizycznie był chora. Jest strasznie umęczona (zapewne przez udrękę związaną z nieszczęśliwą miłością), słaby makijaż plus szkielet zamiast figury. Brrr.
Głupio to zabrzmi, ale Sofija już wygląda jkby fizycznie był chora. Jest strasznie umęczona (zapewne przez udrękę związaną z nieszczęśliwą miłością), słaby makijaż plus szkielet zamiast figury. Brrr.
Chwila która trwa, może być najlepszą z wszystkich chwil...
To jest moda. Nie zdziwiłbym się jakby ktoś tam uprawiał seks w parku w biały dzień.paulincia pisze:A mnie zastanawia jedna rzecz...Deacon i Amber są w tej sali...wydaje mi się, że ona się zgodziła na ten jeden raz, a przecież tam może w każdej chwili ktoś wejść, poza tym jest przecież okno w drzwiach...








