Yyy... co miała znaczyć ta scena z bielizną od Ridga dla Brooke? I namawianie jej, żeby ją przy nim założyła...
Deacon miał nic nie mówić nikomu o tajemnicy Brooke, a żonce już wygadał...
Patrz: mój podpis.mucha331 pisze:Damians, nadal nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo jesteś zapatrzony w BrookeŚlepo zapatrzony
Dla Ciebie liczy się tylko ona!
Raczej płakać.Co tam, że inni cierpią ? Niech Brooke zniszczy Taylor bo przecież Ridge jej się należy! Niech rozwala kolejne małżeństwa, bo przecież ona musi być szczęśliwa! Nie wiem, czy śmiać się czy płakać...![]()
I chwała za to Bridget że nie słucha swojej mamuśki! Tak na marginesie to para Deacon&Bridget jest moją ulubioną.Dzisiejsze odcinki tylko utwierdzily mnie w przekonaniu, że Brooke jest podłą modliszką, egoistką myślącą o własnym szczęściu. Sto razy wolę naiwną Bridget niż Brooke i wcale nie dziwię się jej, że nie słucha rad matki, która do starości będzie zachowywała się jak ostatnia...
Zgadzam się z Tobą!mucha331 pisze:Damians, nadal nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo jesteś zapatrzony w BrookeŚlepo zapatrzony
Dla Ciebie liczy się tylko ona! Co tam, że inni cierpią ? Niech Brooke zniszczy Taylor bo przecież Ridge jej się należy! Niech rozwala kolejne małżeństwa, bo przecież ona musi być szczęśliwa! Nie wiem, czy śmiać się czy płakać...
![]()
Dzisiejsze odcinki tylko utwierdzily mnie w przekonaniu, że Brooke jest podłą modliszką, egoistką myślącą o własnym szczęściu. Sto razy wolę naiwną Bridget niż Brooke i wcale nie dziwię się jej, że nie słucha rad matki, która do starości będzie zachowywała się jak ostatnia...
A dla mnie Brooke jest egoistką. Przecież prędzej czy później prawda zawsze wychodzi na jaw. Przecież mogła to przemyśleć, a nie rozbijać małżeństwo Thorne'a i Macy. Już nie pamiętacie, jak się wobec niego zachowywała ? Kiedy jeszcze był mężem Macy właziła mu do łóżka i pokazywała, jak bardzo jest bezwstydna i wyuzdana. Przyczyniła się do jej śmierci, a teraz niszczy też Thorne'a i rodzinę, która - nie wiem po co - po raz kolejny budowała. I to na kłamstwie - podobnie jak Amber, ktorej wszyscy zarzucają, że jest podłą kłamczuchąAbec pisze:Właśnie dziś Brooke nie zachowała się jak egoistka. Świadomie się po części unieszczęśliwia będąc z Thorne'em, by pomóc rodzinie - Ridge'owi, Taylor, dzieciom, nawet Stefie. Można jej ewentualnie zarzucić hipokryzję, ale nie egoizm.
Cosmo, lepiej zmień tę sygnaturkę... Będzie o nią więcej krzyku niż to warte![]()
No właśnie... Mucha znowu ma rację!mucha331 pisze:A dla mnie Brooke jest egoistką. Przecież prędzej czy później prawda zawsze wychodzi na jaw. Przecież mogła to przemyśleć, a nie rozbijać małżeństwo Thorne'a i Macy. Już nie pamiętacie, jak się wobec niego zachowywała ? Kiedy jeszcze był mężem Macy właziła mu do łóżka i pokazywała, jak bardzo jest bezwstydna i wyuzdana. Przyczyniła się do jej śmierci, a teraz niszczy też Thorne'a i rodzinę, która - nie wiem po co - po raz kolejny budowała. I to na kłamstwie - podobnie jak Amber, ktorej wszyscy zarzucają, że jest podłą kłamczuchąAbec pisze:Właśnie dziś Brooke nie zachowała się jak egoistka. Świadomie się po części unieszczęśliwia będąc z Thorne'em, by pomóc rodzinie - Ridge'owi, Taylor, dzieciom, nawet Stefie. Można jej ewentualnie zarzucić hipokryzję, ale nie egoizm.
Cosmo, lepiej zmień tę sygnaturkę... Będzie o nią więcej krzyku niż to warte![]()
Zgadzam się!Abec pisze:Thorne wtedy właził do łóżka Thorne'a nawet intensywniej niż ona do niego.