Co do wczorajszych odcinków, to nie jakoś nie obarczam Stephanie winą za rozpętanie całego skandalu. Kłamstwo ma krótkie nogi, Brooke o tym świetnie wie i nawet gdyby Królowa siedziała cicho, to i tak wszystkie brudy w końcu wyszłyby na jaw
Nie przepadam za Whipem, nie rozumiem, co on chce osiągnąć

Szacunek

A z Deacona zrobił się taki ślamazarny pantoflarz, że aż nie mogę uwierzyć, że kiedyś pomiatał Carmen, czy przeklinał Becky

A teraz nie odstępuje Loganowej na krok, jest obrzydliwy. No proszę, nawet Stepha ma chwile uniesienia i namiętności

Ridge praktycznie po jednej rozmowie w Cafe Rous, nabiera szacunku do Massima

Teraz przeszedł w stan adoracji

Naciągają jak mogą. Stepha jak rzadko nie miała nic do powiedzenia, kiedy Mass nawijał Ridgeowi o powołaniu do władzy. Stała jak wryta.
P.S. Tak w ogóle to Brooke powinna podziękować ładnie Stephanie za to, że wyjawiła sekret, bo teraz przynajmniej Bridget ma więcej na czasu na to, by się oswoić z myślą, że jej matka jest ciąży, jednocześnie dając jej siłę na prawdziwą bombę w postaci prawdziwego ojca dziecka - Deacona

Bo to kłamstwo na pewno wyjdzie na jaw, w "Modzie..." nic się nie da ukryć
