Lolex, masz rację. Z każdym rokiem J. Fliningan jest coraz lepsza. A teraz jej aktorstwo jest na dość wysokim posiomie, szczególnie, że gra teraz bardzo trudną, wręcz nietypową rolę. "MnS" teraz poruszyła temat tabu, A J. gra tu najważniejsze ogniwo tego wątku. Szczere gratulacje dla aktorki.
Samej Bridget to ja kompletnie nie rozumiem. Wydaje mi się, że z jednej strony, to cieszy się z tego, że Ridge jest z jej matką, a z drugiej, sama chciałaby być na miejscu Brooke. Ridge zachowuje się tu, jak na brata przystało, w przeciwieństwie do dziewczyny.
Dzieciaki zaakceptowały Brooke. Cieszę się z tego.
Stephanie też ma niezły bajzel. Właściwie obie synowe jej nie odpowiadają. Według niej jedna jest gorsza od drugiej.

W takiej sytuacji, to Brooke powinna być jej naturalnym wyborem.
Zastanawiam się nad tym, czy drzwi do gabinetu Massimo były otwarte, czy zamknięte w momencie, kiedy Nick rzucił na chybił trafił tym sygnetem.
Dodano 30 kwietnia 2008:
W ogóle nie poznaję Deacon'a i Bridget. Zachowują się tak, jakoś inaczej. Bardziej zaskakuje mnie odmiana i to szybka, Deacon'a. Jeśli chodzi o Bridget, to sporo osób może się upoić, więc i czemu nie ona.
Łajba Nick'a mi się nie podoba. Ona mi bardziej przypomina jakąś graciarnię, a nie mieszkanie.