Alexander pisze:Thorne wdaje się w braciszka... Znaczy już nie braciszka Ridgea
Przecież matkę mają tą samą
Jaki ja jestem naiwny. Stephanie mówiła do Brooke że jej pomoże ze ślubem. Już myślałem że stwierdziła że lepiej żeby Ridge ożenił się z Brooke niż jakby miał być z Bridget. A jej chodziło o odwołanie ślubu
Znów pojawił się dzisiaj ten okropny Nick
Stephanie nie chce ani Brooke, ani Bridget za żonę Ridge'a. Odniosłem wrażenie, że ona jednak wolałaby Bridget za synową, niż Brooke.
Brooke powinna pozbyć się złudzeń, po tym porannym telefonie od Massimo, który powiedział tak, jakby chciał ukarać Brookr, że związała się z Ridge'em. Powinna też przeprosić April za swoje, zrozumiałe jednak, zachowanie. Sam już nie wiem, czy Brooke powinna śpieszyć się z tym małżeństwem.
Odniosłem też wrażenie, że już pożegnaliśmy się na dobre z Kristen i jej rodziną.
Mnie normalnie czasami zadziwia ten serial.. to wyglada jak jakis wojenny plan. Ty stan tum ty tu.. chodzsi mi o to jak Massimo uknul to wsyzstko z przyjeciem zareczynowym
Brooke cierpi, a ja się cieszę... Ale dziś ten pocałunek Ridge'a z Bridget był wstrętny I znów panna młoda zamniast sięcieszyć ślubem-jest nieszczęśliwa Thomas był dziś świetny, najlepszy ze wszystkich chyba Taki mały świadek, ale jest uroczy Dobrze, że był dziś na chwilę NIck z Jackie
Moim zdaniem Brooke przed ślubem powinna była rozmówić się zarówno z Bridget, jak i z Ridge'em. A tu takie owijanie w bawełnę.
Dzieciaki wyglądały wspaniale. Tylko Hope się gdzieś schowała.
Ridge i Bridget się dalej kompromitowali i to jeszcze pod nosem Brooke. Czy oni nie znają umiaru?
Massimo to pocił się, ale chyba z bezsilności. Prawie zawsze to on kontrolował sytuację, tym razem już nie.
Nie wiem czy serce mi zardzewiały czy co ale nie jest mi wcale żal Brooke... Jej marzenia o całkowitym posiadaniu Ridgea kurczą się i to przez jej własną córkę. Bridget i Ridge, niestety ale nie mogę przekonać sie do tej pary, nie...
Trójkąt ten jest jednak ciekawy, matka walczy o miłosć życia a jej córka o przyrodniego brata
Co prawda mamy kazirodczy związek w B&B - musimy go przeboleć - ale przynajmniej jest ciekawie. Można się trochę powkurzać na bohaterów, albo sobie popłakać. Mnie się dziś podczas ślubu (o dziwo) zachciało płakać, jak patrzyłam na miny Brooke i Bridget. Nie wiem czemu...
Tak sobie myślałam pod koniec pierwszego odcinka, że zaraz chyba Bridget siorbnie i Brooke zrobi minę i się skończy. I zbytnio się nie pomyliłam...
Brooke jakoś nie miała problemów z tym, że ma romans ze swoim zięciem, ale teraz jak się zmieniła, to chyba kłamliwość i obłuda zaczęły ją drażnić i nie może znieść, że jej córka całowała się z jej narzeczonym...
A Ridge w pokoju Brooke - ostoja moralności...
Nie tylko że z jej narzeczonym, ale Ridge był przez pierwsze lata uważany za ojca Bridget i odbierał poród Brooke, więc Brooke ma rację to jest obrzydliwe, miało już nie być żadnych sekretów. To ciekawy zwrót akcji że to właśnie nikt inny a Brooke przerwała ślub ze swoim wymarzonym księciem z bajki. A dzieci zostały zabrane jak zawse na lody masakra, już przesadzają z tym, to ich największy rarytas A Nick poznał się z Deaconem, który już paraduje w blond włosach
Polecam:DYNASTIA,Sunset Beach,B&B,Melrose Place,Desperate Housewives,Świat wg Bundych,Allo Allo,Pokolenia,Moonlighting,Baywatch,Alf,Nanny,Co ludzie powiedzą,Ally Mcbeal,QAF,Prison Break,Dexter,Dr Quinn,Y&R,Devious Maids, Sex and the city
Tym razem muszę zgodzić się z Brooke. Ma rację że "miłość" Ridge'a i Bridget to kazirodztwo. Dzieci oczywiście poszły na lody. Jakby nie było innych przysmaków A ten fragment co czytała Bridget to nie wiem skąd ale znam
Po dzisiejszym odcinku straciłam resztki szacunku do Briget , i nigdy nie uwierze w to , że można zakochać się w osobie, którą przez całe życie uważało się za brata. A wogóle to jest dowód, że Briget nie jest jednak lepszą opcją od swojej matki. Jeszcze niedawno przeszła trudne chwile z Deaconem i dobrze wiedziała jakie to okropne uczucie , a teraz sama pokazuje, że więcej klasy nie ma. W pewnej chwili odniosłam wrażenie jakby się chciała zemścić na matce. Najgożej dobiła mnie ostatnia scena ta dziewczyna myśli, że ma pewne prawo traktować matkę jak śmiecia .
Jednak na szczęście były też fajne sceny. Najbardziej podobała mi scena z Deaconem i Nickiem musze powiedziaeć , że obaj panowie niczego sobie.
"Myśl patrząc na niebo. Na gwiazdy. I nie pomyl ich z tymi, które odbijają się na powierzchni stawu"
Brooke ma rację. Zweiązek Ridge'a i Bridget jest kazirodczy. Sama jednak zapomniała, że w taki się zaangażowała - związek z Deacon'em. Choć tu sądzę, że to był związek "mniej kazirodczy". Między nimi nie było więzów krwi, nawet domniemanych.
Rozmowa z Ridge'em i Brodget powinna była sie odbyć przed ceremonią. To któreś z nich powinno wyjść z taką inicjatywą. Wydaje mi się, że Brooke dobrze zrobiła, że powiedziała "nie". Jeśli nie była pewna uczuć Ridge'a, to lepiej, by wyjaśnić sprawy "przed", a nie "po". Zawsze moża ponownie wyjść za mąż za tego samego faceta, kiedy będzie już całkiem gotowa i pewna, na czym stoi.
CJ na zbyt długo język.
Dobrze, że Brooke nie wyszła za Ridge' a. Jedna żal mi Thomas'a i bliźniaczek . Według mnie oni będą cierpieć najbardziej
Te przemowy ślubne Brooke i Ridge'a były strasznie nudne
Strasznie wkurzają mnie Massimo i Stephanie . Jak zwykle wszystko jest po ich myśli . Piękna była scena, gdzie rozmowę Brooke i Ridge'a przerwała Bridget.
Nick Payne to kapitan tankowca Massima, który się rozbił. A Brooke przerwała ślub dlatego że dowiedziała się o Bridget i Ridge'u.
Ależ dzisiejszy drugi odcinek był smutny Tak bardzo żal mi Stephanie Jeszcze ją pokazali jak siedzi sama na tych schodach w tym wielkim domu. No i właściwie to nie powiedziała Erykowi czemu Brooke przerwała ślub bo nie zdążyła do tego dojść.
Wiecie co pomyślałem jak Eryk rozbił lustro: "Takie piękne lustro..."