Jej!! Znowu odcinki bez Zębirez!!!
Zauważyliście jacy Eric i Stephanie to plotuchy? Wcinają się w nieswoje sprawy i obgadują ludzi, którzy tak szczerze nie mają z nimi nic wspólnego. Co się stało, Eryczku?

Zazdrosny, że Jackie wolała młodszego i wydajniejszego?

I to hasło, że Deacon jest takim samym oportunistą... Heloł, Eric, ludzie się zmieniają!
Cała ta "strzelanina" to dopiero była komedia. Jak dla mnie dramat pozytywnie zakręcony. Krzyk Jackie rodem z "Z archiwum X" i jeszcze białe tło dla odmiany na końcu. Stephanie na starość szaleje - poszła "wybadać teren" czy Brooke i Ridge pokłócili się i rozstali a tu
ZONK! - Bridge trzymają się razem i nic nie wskazuje na rozwód.

Natomiast co do Jackie i Deacon'a - jak już wielokrotnie pisałem, podoba mi się ta para - dlatego Massimo'wi należało się trochę kopniaków, bo zrobił się już zbyt pewny siebie (niczym syn

). I trochę zabawne jest to, że Massimo uważa Jackie za świętą anielicę a wszystkim obarcza Deacon'a. Zazwyczaj do tanga trzeba dwojga...