Po 4x03. Świetny odcinek! Jak na razie zdecydowanie najciekawszy w tym sezonie.
Blair i Serena genialnie załatwiły Juliet! Dobrze jej tak, bo mimo że jest arcyciekawą postacią, to jest też naprawdę wkurzająca . Ciekawe kim był ten koleś z którym rozmawiała na koniec odcinka w więzieniu?
Fajnie, że pojawiła się Penelope .
Dorota wymiatała w tym odcinku!
No i koniec wątku Milo. Długi to on raczej nie był...
Największa wada odcinka? Eva! Jej wątek jest nieciekawy, a ona sama wciąż kompletnie nie pasuje mi do tego serialu. Mam nadzieję, że szybko zniknie.
Zgadzam się! Odcinek był super!
Gossip Girl naprawdę zaskakuje mnie w tym sezonie na wielki plus!
Oby tak dalej!
Akcja z Blair i Sereną i fake-walką byla genialna Podobała mi się mina Juliet, kiedy została "zdemaskowana" Jednak współpracujące Blair i Serena stanowią siłę Kocham Serenę
Tylko biedny Nate jak zwykle taka sierota i pobiegł za wkurzającą Juliet Ale to było do przewidzenia
Nie lubię jej, ale jej wątek jest nadal ciekawy Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi z tym facetem z więzienia
Szkoda trochę tego wątku z Milo, bo można było to inaczej rozegrać. Miałam bardziej nadzieję, że Georgina faktycznie prysnęła i że Milo zostanie z Dan'em, albo, że ten przynajmniej będzie walczył o dzieciaka, bo prawnie rzecz biorąc jest jego ojcem, skoro figuruje w akcie urodzenia
Wątek Evy też mnie nie zachwyca, ale fajnie zobaczyć nową twarz Chucka, bo w zasadzie przez 3 sezony widzieliśmy to samo
A Ed Westwick tak jakoś hmm... wyjątkowo podoba mi się w tym sezonie
Ogólnie to strasznie mnie irytuje ten serial, ale oglądam W sumie ten sezon jest nawet w miarę ciekawy, ale czasami już mnie mega wkurza jak akcja się non stop komplikuje.
Podobało mi się jak Blair i Serena załatwiły Juliet. Nie znoszę suki Jeszcze Dorota się przyłączyła do akcji Ona zawsze się tak fajnie wczuwa, cieszy się z tego, uwielbiam ją
Nate jest teraz beznadziejny
Eva w ogóle nie pasuje do tego serialu, jak już Goku napisał.
Dość ciekawy był wątek z Milo. Dziwne, że Georgina tak po prostu wróciła i koniec wątku. Mogli to jeszcze pociągnąć z odcinek lub 2.
Wszystko fajnie, tylko że mnie już powoli jakoś nuuuuuudzi ten serial No naprawdę, nawet wolę OTH, co mi samemu wydaje się dziwne Albo za dużo seriali na dziś i dlatego tak mi się wydaje.
Eva ze swoją urodą w ogóle nie pasuje do serialu, zgadzam się, ale to fajna i pozytywna postać. Miło widzieć innego, lepszego Chuck'a, tylko ciekawe na jak długo...
Serena to nadal, od 1 odcinka, moja ulubiona postać i to się chyba nigdy nie zmieni, a Blair tradycyjnie mnie wkurza ze swym egoizmem i prawda jest taka, że nie zasługuje na przyjaźń Sereny.
Wątek z Milo kompletnie zrąbany. Ciekaw jestem, co teraz wymyślą dla Dana, bo już chyba im się pomysły wyczerpały, skoro wymyślili taki głupi wątek z Georginą.
No i zupełnie nie rozkminiam o co chodzi z tą suczowatą Juliet
Ale to pewnie dlatego, że praktycznie cały odcinek kręcił się wokół Blair i jej intrygi, która tym razem mi się nie podobała Może i Eva nie przypadła mi do gustu i nie pasowała do Chucka, ale nie była niczemu winna, a Blair skutecznie wykurzyła ją z życia Chucka Wolę zdecydowanie akcje w wykonaniu Blair, jak w zeszłym odcinku (no ale wtedy towarzyszyła jej też Serena ), a nie rozgrywane w taki sposób jak z Evą
Kibicuję Serenie i Nate'owi od początku serialu, ale teraz oboje (i Dan razem z nimi) są niezdecydwanie Ale to się odmieni - bo naiwny Nate w końcu się dowie, że Juliet go wykorzystuje i wtedy cofnie wszystko, co powiedział o Serenie
Trzeba przyznać, że Blake Lively w ten sukience na gali wygądała zjawiskowo
Wszyscy mnie wkurzają swoim ciągłym niezdecydowaniem i niestałością w uczuciach, a najbardziej to już chyba Dan, którego dawniej najbardziej lubiłem ze wszystkich facetów (w 1 sezonie bardzo kibicowałem jemu i Serenie).
Jestem przekonany, że gdy akcje z Juliet wyjdą na jaw, Serena i Nate zbliżą się do siebie na nowo i wtedy będzie znowu trójkąt Dan/Serena/Nate. No i ja mam nadzieję, że wtedy Serena ostatecznie wybierze Nate'a, no bo przecież ileż można...
Blair mnie na maxa wkurzyła z tym przegnaniem Evy. Zapowiada się ciekawa wojna Blair i Chuck'a, aczkolwiek oni i tak na końcu będą razem, to pewne.
Jak dobrze, że Blair pozbyła się w końcu tej paskudy! A wojna Chucka i Blair zapowiada się zdecydowanie lepiej niż para Chuck&Blair .
Trójkąt Nate/Serena/Dan strasznie pokręcony. Dobrze, że na razie Serena postanowiła odpuścić. Nie chciałbym oglądać Sereny i Vanessy walczących o Dana, a Nate niech na razie będzie z Juliet. Mimo, że mnie strasznie wkurza, to i tak ją uwielbiam .
I moje uwielbienie dla Juliet się skończyło. W tym momencie naprawdę jej nienawidzę! Nie dość, że wrobiła Serenę, to jeszcze Vanessę . Pewnie naprawdę czuje coś do Nate'a, ale dobrze jej tak, niech cierpi!
Blair vs. Chuck - niestety nudy . Może to się zmieni, gdy wróci Jenny.
Po 4x06. Straszne nudy... Najwyraźniej po dobrym początku GG wraca do poziomu z sezonu 3. A że już raz dałem temu serialowi drugą szansę, tak teraz daję mu tylko 4 odcinki na poprawę. Jeśli tak się nie stanie, to bez zastanowienia przestaję oglądać.
Jak dla mnie był super A następny zapowiada się najlepiej z całego sezonu Polubiłam tego Colina z Sereną, a tu nagle taki zonk, że on spiskuje z Juliet... Dobry był też pokaz sukienek Jenny Swoją drogą dziwne, że Penelope słucha się Blair, ostatnio jak się spotkały to była dla niej wredna, a teraz znów jest na jej usługach. To samo ta druga brunetka, która wyjawiła Chuckowi zamiary Blair by zeswatać tą całą Marthę a teraz jak niby nigdy nic znów jest na jej zawołanie... Wielkim plusem był też brak tej paskudnej Vanessy Jedynym minusem tego odcinka było strasznie sztuczne wystąpienie Tima Gunna
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
Moim zdaniem odcinek był słabszy od poprzednich, ale nie był jakiś mega-nudny
Był fajny ze względu na całą farsę z przyjazdem Jenny. Choć samo jej pojawienie się jakoś szczególnie mnie nie zachwyciło, bo nie lubię tej bohaterki, to jednak Mała J. trochę zamieszała Szczególnie dobra była scena, kiedy wszyscy dowiedzieli się od Plotkary, dlaczego Blair wygnała Jenny z miasta I w zasadzie dobrze jej tak (tzn. Blair), bo jej zagrywki już mnie nudzą, są strasznie dziecinne Aczkolwiek cieszę się, że Jenny tylo "wstąpiła na chwilę"
Trochę mnie rozczarowali z wątkiem Sereny Już nawet nie chodzi o to, że jest to oklepany wątek: relacja uczenica-nauczyciel, ale o to, że znowu dali jej jakiegoś gogusia (strasznie przypomina mi Trippa) To już bym wolała wielki comeback Serena&Dan Ale przyznam, że mnie też zaskoczyło to, że ten cały Colin spiskuje z Juliet, choć to wyglądało trochę tak, jakby to ona spiskowała z nim
Narazie jestem po 5 odcinkach i jestem strasznie wkur*****. Nie wiem w sumie po co oglądam nadal ten serial, skoro mnie tak strasznie denerwuje Wszystko przez to, że mam zwyczaj kończyć to co zacząłem.
Już mnie bardzo męczą te wszystkie intrygi. W samym 4x05 było ich tyle, że kompletnie tego nie ogarniam. Znów Blair i Chuck będą toczyć ze sobą wojnę, a to było już wcześniej wałkowane do znudzenia.
Juliet strasznie nienawidzę. Co za bitch!
Po 4x07. Kolejny strasznie nudny odcinek. Nic poza nudnym jak zawsze wątkiem Chucka i Blair, żałosnymi intrygami Juliet i żenującą intrygą Humphrey'a. Miałem obejrzeć jeszcze 3 odcinki, ale mam już dość. W tym momencie przestaję oglądać "Gossip Girl"
Dla mnie był super! Pertraktacje i spisywanie traktatu pokojowego to tylko Chair mogło się przydarzyć i nie wyjść dziwacznie czy sztucznie. W końcu to para królewska UES Dobrze, że jednak Colin nie jest zamieszany w knucie przeciwko Serenie, lubię ich razem. Fajnie, że pojawiła się Eleonor i Dorota, jeszcze tylko Cyrusa zabrakło. Za to Vanessa na koniec to jakiś niewypał, jej szpetna gęba opóźniała tylko scenę Chair A następny odcinek to miód, cud i orzeszki W końcu coś się należy fanom Chair po tym trzecim sezonie bez żadnych gorących scen