A dziwisz się Brooke????delll pisze:Też się zawsze nad tym zastanawiam. Wspaniale byłoby zobaczyc pierwsze odcinki...
Brook fantastycznie bawi się z Thornem, szkoda, że nie potrafi byc taka wyluzowana w relacjach z synem. W tej materii traktuje wszystko śmiertelnie serio.
Chciałabyś żeby Twój syn trafił na takiego potwora moralnego (Amber) i zeby mu jeszcze podłożyli obce dziecko?
Ciekawe jakbyś się czuła jako matka nierozgarniętego dzieciaka i oszukana babcia z lewym wnukiem
Nareszcie pozbyliśmy się z głównego planu Tawny
Cieszę się, że pojechała już do domu i nie stara się za wszelką cenę ratować małżeństwa swojej córki.
Jak Amber mogła zostać z Rick’iem wiedząc, że jej nie kocha i jest z nią tylko z powodu bobasa. Myślę, że chciała zrobić na złość Brooke.
Amber wpadła w niezłą panikę w szpitalu.
Nie dziwię się, że lekarz podejrzewa, że ona jeszcze coś ukrywa.
Sceny Thorne’a i Brooke były cudowne.
Bardzo do siebie pasują
. Szkoda mi Macy znowu będzie cierpiała.
Jednak sama jest sobie winna trzeba było przyjąć oświadczyny
a nie pytać się tatusia o zgodę
Lepszej parodii nie widziałam. 
Jak Amber mogła zostać z Rick’iem wiedząc, że jej nie kocha i jest z nią tylko z powodu bobasa. Myślę, że chciała zrobić na złość Brooke.
Amber wpadła w niezłą panikę w szpitalu.
Sceny Thorne’a i Brooke były cudowne.
Ano właśnie - to wręcz była komedia. Mam nadzieję, że Macy nie będzie z Thorne'm. Gdyby była fair w stosunku do siebie i Thorne'a a nie trzymała się spodenek tatusia, to Thorne też nie pozwoliłby żeby emocje wzięły górę jak spotkali się z Brooke. Poza tym Brooke jest o wiele wiele ładniejsza od Macy i lepiej pasuje do Thorne'a.Brooke pisze: Sceny Thorne’a i Brooke były cudowne.Bardzo do siebie pasują
. Szkoda mi Macy znowu będzie cierpiała.
Jednak sama jest sobie winna trzeba było przyjąć oświadczyny
a nie pytać się tatusia o zgodę
![]()
Lepszej parodii nie widziałam.
A trochę się dziwię. Przecież Brooke nie ma pojęcia, że dzieciak jest podstawiony. Poza tym Rick nie wygląda na nierozgarniętego - przeciwnie, chciałabym wiedziec, jako matka, gdzie sprzedają takie odpowiedzialne, rozsądne nastolatki. Ja nie znam drugiego takiego odpowiedzialnego małolata. Ona organicznie nienawidzi Amber i to jest główny motor jej działania.
Na wstępie - B@r jak dzisiaj zobaczyłam Twój zmieniony avatar to wyglądałam tak, że mucha bez problemu mogłaby mi wpaść do buzi
, bo to chyba nie jest Taylor
A tak do rzeczy, - w ostatnim odcinku Brooke bardzo fajnie rozmawiała z Thorne’m. Tak miło i żartobliwie. Lubię ją taką, a i Thorn przy takich rozmowach zyskuje w moich oczach. No cóż może tego nudziarza-koksiarza polubię, - tylko niech dalej taki będzie./ chociaż nie ukrywam, iż najbardziej odpowiadał mi Thorn Nr 1 /. Nawet wolałam na początku, aby to on był z Brooke, a nie Ridge.
No a tak w podsumowaniu, - im dalej „w las”, tym coraz bardziej B&B przypomina lipę dla infantylnych umysłów.
A tak do rzeczy, - w ostatnim odcinku Brooke bardzo fajnie rozmawiała z Thorne’m. Tak miło i żartobliwie. Lubię ją taką, a i Thorn przy takich rozmowach zyskuje w moich oczach. No cóż może tego nudziarza-koksiarza polubię, - tylko niech dalej taki będzie./ chociaż nie ukrywam, iż najbardziej odpowiadał mi Thorn Nr 1 /. Nawet wolałam na początku, aby to on był z Brooke, a nie Ridge.
No a tak w podsumowaniu, - im dalej „w las”, tym coraz bardziej B&B przypomina lipę dla infantylnych umysłów.
Śmiesznie sklecili ten trójkąt Brooke-Thorne-Macy. Nie macie uczucia że Brooke i Macy chyba nigdy w całym serialu ze soba nie rozmawiały aż do dzisiejszego odcinka?? Mogę się mylić, ale chyba tak było? Nie miały po prostu zadnych wspólnych wątków, aż do teraz. Pierwszy wspólny watek i to od razu jaki interesujący!! 
No to bedzie sie działo...Brook jak widac nie może zapomniec o wieczorze z Thornem,on z reszta też...biedna Macy...a Amber ma naprawde szczęście....a Kimberly....cóz...zostawiam to bez komentarza...dodam tylko ze dzis nie płakała,a nawet zabawna była
mailo ja tez nie przypominam sobie żeby Macy i Brook ucięły sobie jakąś miła pogawędkę....a zauwazyłąm jeszcze ze tylko chyba w Modzie istnieja tak rewelacyjne zbiegi okoliczności i spotkania
;)mówie tu o Ricku i Kimberly..... 






