W starciu jestem za Steph.
Brooke jest jej przeszkodą. Kiedy jeszcze jej nie było, Steph i Eryk żyli sobie pomału z dzieciakami. Steph nakreśliła sobie wizję swojej rodziny za 20 lat (czyli teraz) i postanowiła, że tak będzie. Dlatego nie dziwie się, że skręca kiedy widzi, co robi Brooke. Bo według Steph Brooke to przeszkoda w doprowadzeniu tej wizji rodziny szczęśliwej, poukładanej i "opracowanej" do realności
Nie zupełnie tak było, chyba nie żyli sobie pomału, gdyż Eryk już wtedy miał nieco dość zachowania swojej żony i romansował, chociaż rozwiódł się dopiero dla Brooke, więc Stefa może mieć do niej pretensje, ale ani Ridgowi, ani Thornowi Brooke nie zrobiła nic złego. To Ridge ponosi winę za istnienie miłosnego trójkąta, latał jak opętany od Brooke do Taylor i z powrotem. A przejęcie przez nią firmy było konsekwencją podstępu Forresterów, który obrócił się przeciwko nim. Bartex piszesz o poukładanej rodzinie, ciekawe jak pasuje do niej Stefa ze swoimi morderczymi zapędami.







