TORN - to zwykły oszust matrymonialny. Zdradził Bruk i teraz bezczelnie się niemalże wypiera. Kompletnie bagatelizuje problem. Myśli, że teraz ot tak pstryknie palcami i Bruk jakby nic sie nie stało weźmie z nim ślub. Torn okazał się strasznym draniem. Mimo to, chce żeby był z Bruk, bo chcę, żeby utarli Foresterom nosa.
FORESTEROWIE - znowu drużyna, może nie cała, ale większość, zjawiła się u Torna. Nie mogą nigdy załatwić spraw sami tylko zawsze kogoś mają za sobą. To takie trzęsidupki.
KIM - manipulantka. W dzisiejszych odcinkach pokazała swoją prawdziwą, podłą naturę. Bo tak na dobrą sprawę, to co? Co ona ma do zaoferowania oprócz młodego ciałka i dziewictwa? Myśli, że Torn, dojrzały facet poleci na jej dziewictwo? Śmiech na sali! I te miny Kim! Niczym Sali Spektra. Ta to dopiero ma mimikę! Kim to bicz i tyle. Intrygantka, egoistka i kłamczucha. LOLITKA
BRIDŻET - egoistka i tyle. Chce by szanować wyłącznie jej uczucia. Ale uczucia jej własnej matki są dla niej niczym. Niby ma wyrzuty sumienia, ale przyznać się nie przyzna. To też bicz. I w dodatku zamiast zakończyć tę intrygę dalej ją ciągnie. Poza tym nie radzę jej kłamać, bo idzie jej to kiepsko, co JAKO JEDYNA zauważyła AMBER i tu należą jej się brawa. Jedyna bystra osoba w tym serialu. Inni wierzą we wszystko, co im się powie.
RIK - to dopiero bokser
BRUK - dobrze, że twardo obstaje przy swoim, bo ja się z nią zgadzam. Zdrada była ewidentna. Poza tym ten symblol latarni
Na razie to tyle komentarza, jak mi sie cos przypomni, to powiem.
