Ogólnie były dziś same nudy

no ale...
Kiedy Amber powiedziała Deaconowi,że ma jakąś propozycję itp. i zaczęła robić wokół niej taką dziwną słowną "otoczkę" pomyślałam o tym samym co Sharpe.A ta wyleciała z "matczyną miłością"

O mało z fotela nie spadłam
Sally nadal dziś śpiewała o tym swoim cudownym olśnieniu
Morgan i Taylor (najgorsze są te jej sztuczne uśmieszki

) wyglądały dziś wyjątkowo okropnie.Brrr....

Obie strasznie mnie irytowały...
Stefa jak zwykle na straży szczęścia swojego syneczka

Ona tylko chodzi po firmie lub jakiś obcych domach (albo kościołach

) i wynajduje sobie problemy no i oczywiście zawsze zgrywa miłosierną samarytankę,która każdemu pomaga,eliminując przy tym wrogów
