Bieżące odcinki cz. 1
Po dzisiejszych odcinkach zmieniłem trochę nastawienie do Deacona. Wiemy że miał burzliwą przeszłość, jego ojczym nie obchodził się z nim i jego matką delikatnie, być może to fundament dla jego zachowania. Cóż, Sharp tak podobno nienawidzi Stephanie a zwierza jej się ze swoich dawnych problemów.
Myślę, że teraz po jej kazaniu jest w stanie zmienić zdanie i oddać dziecko, w ostateczności zmienić się na lepsze i dobrze zaopiekować się bobasem. Poczekamy, zobaczymy.
Głupiutki C.J. myśli że Amber go kocha co jest nieprawdą, każdy widział jak z niemsakiem się do niego tuliła, zapewne myślała o Ricku.
A mały Eric chyba już totalnie nie wie kto jest jego ojcem, raz jest u C.J.a a raz u Ricka.
Niech ta sprawa w końcu się rozstrzygnie bo to dziecko ogłupieje.
Morgan to podstępna oszustka, zaciągneła Ridge'a do łóżka, podłożyła Clarke'owi pytona i jeszcze grozi mu że odłączy aparaturę. Biedna, chyba nawet pani superpsycholog Taylor Hamilton Hayes Omar Forrester nie da sobie z nią rady.
Stephanie z zatrutą herbatką potrzebna od zaraz! 
Głupiutki C.J. myśli że Amber go kocha co jest nieprawdą, każdy widział jak z niemsakiem się do niego tuliła, zapewne myślała o Ricku.
Morgan to podstępna oszustka, zaciągneła Ridge'a do łóżka, podłożyła Clarke'owi pytona i jeszcze grozi mu że odłączy aparaturę. Biedna, chyba nawet pani superpsycholog Taylor Hamilton Hayes Omar Forrester nie da sobie z nią rady.
Ostatnio zmieniony 2007-02-26, 18:25 przez Cosmo, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie tylko TyB@r pisze:Tylko ja oglądając dzisiejszą Modę przeżyłem małe deja vu?![]()
Na dodatek Morgan oddalając się os aparatury twierdziła, że na szczęście dla Clarcka nie jest morderczynią, więc nie musi się on niczego obawiać, by w następnej scenie znów kombinować przy guziczku!
Chwila która trwa, może być najlepszą z wszystkich chwil...
Świetne sceny Stephanie - Deacon i Clarke-Morgan dzisiaj
Pojawiła się Kim, jako osoba z rodziny Clarka
Na ślubie CJ`a i Amber nie była, a tutaj nagle się pojawiła
Brawo dla Brooke - po 15 odcinkach wreszcie dowiedziała się (jako ostatnia zapewne) o problemach Ricka i o Deaconie
Zgadzam się z fanem Stefci - absencja Brooke zdecydowanie lepiej wpłynęła na serial. Jej dzisiejsze pojawienie się nic nowego nie wniosło, w zasadzie było tylko potrzebne do tego aby zapchać odcinek. A te jej komentarze pod adresem Stefci żenujące. Sama Brooke nawet palcem nie kiwnęła w tej sprawie, a Królowa naraża się przecież dla jej synusia
Pojawiła się Kim, jako osoba z rodziny Clarka
Brawo dla Brooke - po 15 odcinkach wreszcie dowiedziała się (jako ostatnia zapewne) o problemach Ricka i o Deaconie
Zgadzam się z fanem Stefci - absencja Brooke zdecydowanie lepiej wpłynęła na serial. Jej dzisiejsze pojawienie się nic nowego nie wniosło, w zasadzie było tylko potrzebne do tego aby zapchać odcinek. A te jej komentarze pod adresem Stefci żenujące. Sama Brooke nawet palcem nie kiwnęła w tej sprawie, a Królowa naraża się przecież dla jej synusia
Ostatnio zmieniony 2007-02-26, 18:40 przez Forrester, łącznie zmieniany 1 raz.
"Moda na sukces" - serial, który nigdy nie będzie miał swojego końca.
-
Ambrossia Moore
- Posty: 513
- Rejestracja: 2007-01-01, 19:16
- Lokalizacja: Beverly Hills
Morgan jest nienormalna! Przy innych zgrywa jak to bardzo troszczy się o Clarke'a, a gdy zostaje z nim sam na sam zmienia się w jędzę.
Scena, w której Deacon opowiadał o swoim dzieciństwie wzruszyła mnie. Wydaje mi się, że w głębi serca jest dobry. Nawet pozwolił przytulić się Stefci.
Sceny z CJ'em jak zwykle najgorsze z najgorszych.
W końcu Kimberly zainteresowała się Clarke'iem. Życzyła mu nawet słodkich snów.
Scena, w której Deacon opowiadał o swoim dzieciństwie wzruszyła mnie. Wydaje mi się, że w głębi serca jest dobry. Nawet pozwolił przytulić się Stefci.
Sceny z CJ'em jak zwykle najgorsze z najgorszych.
W końcu Kimberly zainteresowała się Clarke'iem. Życzyła mu nawet słodkich snów.
-
GL Forever
- Posty: 1815
- Rejestracja: 2007-01-16, 15:27
- Lokalizacja: Polska
Powiało nudą dzisiaj ? E, tam. Nie dla mnie
Zacząłem oglądać Modę tak bardziej gdzieś od... 2700 ktoregos odcinka i nie ma już chyba niczego co by mnie znudziło
Morgan nie jest aż taka pogięta. Przesadzacie z tymi wykrzyknikami i obrażaniem jej. Taylor rządzi. Brooke nigdy nie dorówna jej poziomemm piękności 
-
queera
Kochani, od samego poczatku bylo widac, ze Morgan ma - mowiac dyplomatycznie - lekkie odchyly od normy... [...] Moim zdaniem, nie ma sie czym podniecac, czy sceny trwaja 3 dni, czy 4... Scenarzysci maja swoj plan i koniec, poza tym musicie wziac pod uwage jeszcze to, ze w tej chwili ogladamy drugi tydzien grudnia 2000 roku i niedlugo beda swieta... Wiec w tej chwili nie ma czym wypelnic tych kilkunastu odcinkow, ktore zostaly do swiat... A skoro swieta, to musi wydarzyc sie cos szczegolnego, co bedzie mialo duzy wplyw na serial... Oswajajcie sie z mysla, ze przez nastepny tydzien nie bedzie w serialu kompletnie nic ciekawgo, a potem... A tu zapraszam juz do innego dzialu forum...
Ostatnio zmieniony 2007-02-27, 14:25 przez queera, łącznie zmieniany 1 raz.
Morgan z odcinka na odcinek przekształca się w drugą Sheile , jest coraz bardziej pewna siebie , zobaczymy co z tego wyniknie .
Dobrze ,że dzisiaj Brooke ostrzegła Ricka przed Stephani , bo ta jak za coś się bierze to idzie po trupach ,ale niestety Deacon to nie jest zwykły przeciwnik i jej interwencja może więcej popsuć niż pomóc .
Dobrze ,że dzisiaj Brooke ostrzegła Ricka przed Stephani , bo ta jak za coś się bierze to idzie po trupach ,ale niestety Deacon to nie jest zwykły przeciwnik i jej interwencja może więcej popsuć niż pomóc .
[scroll][you] Zapraszam na Forum Katherine Kelly Lang, serialowej Brooke Logan Forrester[/scroll]
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Zgadzam się z B@rem, że troszkę przydługawe i powtarzalne były dzisiejsze odcinki - zwłaszcza pierwsze odwiedziny Morgan u Clarke'a. Swoją drogą, Sally zbyt domyślna nie jest.
Clarke'owi praktycznie oczy z orbit wychodzą na widok Morgan, a ona nic nie podejrzewa.
To, że Clarke ze zmiażdzonymi strunami potrafi wymówić imię Taylor to obraza inteligencji widza.
Chyba, że Garrison odkrył nieznany dotąd widzowi talent - brzuchomówstwo.
Morgan jest na krawędzi psychozy.
Aż strach pomyśleć do czego się posunie w przyszłości.
Najlepsze sceny odcinka to oczywiście konfrontacja Stefci z Deaconem.
Królowa znowu pokazała klasę. Świetnie załatwiła sprawę, udało jej się obudzić w Deaconie sumienie. Jeśli dzięki jej tyradom uda się z niego zrobić porządniejszego człowieka, to będzie to olbrzymi sukces.
Scena przytulenia była kompletnym zaskoczeniem!
Jak najwięcej takich zaskoczeń panie Bell. 
Morgan jest na krawędzi psychozy.
Najlepsze sceny odcinka to oczywiście konfrontacja Stefci z Deaconem.
Kiedy Morgan pojawiła się w serialu, to ją lubiłam. Uważałam za pokrzywdzoną przez głupią Stefę. Było mi jej na prawdę żal i myślałam, że to dobra dziewczyna, tylko sfrustrowana tym, co wydarzyło się kilka lat wcześniej i na co właściwie nie miała wpływu. Teraz widzę, jak bardzo się pomyliłam. Morgan to żmija. Nie dość, że zaciągnęła podstępem Ridżusia do łóżka, to jeszcze to...
Napisałam, że Stefa jest głupia. Uważam tak, bo jej nie lubię, ale dziś mnie pozytywnie zaskoczyła. Mimo, że nie była miła dla Dikona bezinteresownie, to jednak była miła i próbowała go zrozumieć.
Dikon nareszcie okazał słabość.
Napisałam, że Stefa jest głupia. Uważam tak, bo jej nie lubię, ale dziś mnie pozytywnie zaskoczyła. Mimo, że nie była miła dla Dikona bezinteresownie, to jednak była miła i próbowała go zrozumieć.
Dikon nareszcie okazał słabość.
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
-
przystojny_noca
- Posty: 145
- Rejestracja: 2007-02-21, 17:02
- Lokalizacja: Polska
Mnie to troche dziwi dlaczego ludzie uważaja, że Morgan podchwytliwie zaciagneła Ridza do łozka. Uzyła pewnych zakłaman aby go zwabic ale na litość boska czy któras żona zacheca męza do zdrady, i spłodzenia dziecka z najlepsza przyjaciólka. Morgan moim zdaniem świetnie gra, i widać, że sprawia jej to radość móc poznecac sie nad Clarckiem, a jak przychodzi ktoś to gra troskliwa opiekunczom. Troche mnie zaskoczyla postawa Deacona najpierw wyzywa Stephanie, a potem sie do niej przytula i opowiada o swoich dziecinstwie. Mina Amber jak CJ mówił, że na pewno Eryk zostanie z nim mówi sama za siebie jak bardzo tego nie chce
Ogólnie odcinki na plus 
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10467
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Queera, poczytaj najpierw regulamin zanim coś napiszesz. Dziś wyraźnie zaspoilerowałaś, co w tym dziale jest ZABRONIONE. Jeśli zobaczę kolejne spoilery, to chyba pomogę Olegowi i Wiwi i będę zwracać na PW uwagi.
A teraz dzisiejsze odcinki, które mnie powaliły.
Po pierwsze, moim zdaniem powtórka słów Morgan z czwartku czy piątku, to tylko zagranie na uczuciach Clarke'a. Nie widzę w tym wpadki scenarzystów. Morgan po prostu znęcała się psychicznie nad Clarkee'iem. A Clarke był po prostu przerażony tym, co wyprawia ta niezrównoważnona psychicznie kobieta. Po części do jej obecnego stanu doprowadziła Stephanie, choć to co zrobiła z pytonem, jest niewybaczalne. Sprawa wydawania niezrowumiałych dźwięków przez Clarke'a, to moim zdaniem próba desperackiego wyjścia z uwięzi w jakiej się znalazł. Psychika ludzka czasem potrafi zdziałać cuda. Ale to w dalszej przyszłości może nieobojętnie wpłynąć na leczenie, bo tak naprawdę jego struny głosowe powinny odpoczywać i regenerować się. Nie jestem lekarzem, ale takie mam odczucia na dzień dzisiejszy.
Stephanie dziś przeszła samą siebie. Ona jest jednak lepszym psychologiem niż 100 Taylorów razem wziętych. (jeśli uraziłem zwolenników pani doktor, to przepraszam). Po prostu moim zdaniem łatwo rozgryzła Deacon'a. Choć równie to może być gra słów, by zmylić widzów. A scena, jak ona przytula tego faceta powaliła mnie totalnie. To było takie zaskoczenie, że nie wiedziałem, co o tym myśleć. Stephanie nieźle to rozegrała.
Dzisiaj Kimberly mi się podobała, roznowa Brooke i Rick'a była przeciętna. Amber też dziś bez rewelacji. Ale w sumie odcinki były intrygujące.
A teraz dzisiejsze odcinki, które mnie powaliły.
Po pierwsze, moim zdaniem powtórka słów Morgan z czwartku czy piątku, to tylko zagranie na uczuciach Clarke'a. Nie widzę w tym wpadki scenarzystów. Morgan po prostu znęcała się psychicznie nad Clarkee'iem. A Clarke był po prostu przerażony tym, co wyprawia ta niezrównoważnona psychicznie kobieta. Po części do jej obecnego stanu doprowadziła Stephanie, choć to co zrobiła z pytonem, jest niewybaczalne. Sprawa wydawania niezrowumiałych dźwięków przez Clarke'a, to moim zdaniem próba desperackiego wyjścia z uwięzi w jakiej się znalazł. Psychika ludzka czasem potrafi zdziałać cuda. Ale to w dalszej przyszłości może nieobojętnie wpłynąć na leczenie, bo tak naprawdę jego struny głosowe powinny odpoczywać i regenerować się. Nie jestem lekarzem, ale takie mam odczucia na dzień dzisiejszy.
Stephanie dziś przeszła samą siebie. Ona jest jednak lepszym psychologiem niż 100 Taylorów razem wziętych. (jeśli uraziłem zwolenników pani doktor, to przepraszam). Po prostu moim zdaniem łatwo rozgryzła Deacon'a. Choć równie to może być gra słów, by zmylić widzów. A scena, jak ona przytula tego faceta powaliła mnie totalnie. To było takie zaskoczenie, że nie wiedziałem, co o tym myśleć. Stephanie nieźle to rozegrała.
Dzisiaj Kimberly mi się podobała, roznowa Brooke i Rick'a była przeciętna. Amber też dziś bez rewelacji. Ale w sumie odcinki były intrygujące.




