Bieżące odcinki cz. 1
Dawno się nie udzielałem w tym temacie,a może czas najwyższy zabrać głos.
Na początek wypowiedzi : pewien błąd logiczny w tym odcinku. Ridge w rozmowie z matką stwierdza,że czuje się jakby odtrącił Taylor,po czym dodaje,że Taylor nie chciała sobie pomóc,gdy on próbował udzielić jej pomocy i okazać wsparcie! Więc skoro ją odepchnął,odtrącił,to jakim cudem próbował pomóc?
Co do kwestii spornej w tym wątku, intrygi Brooke,a ściślej mówiąc-zapowiedzi intryg,kiedy Brooke z pewnością w tonie mówi,że Amber Moore nie zostanie żoną Ricka! Czołowym argumentem Brooke podważającym zasadność związku jej syna z Moore'ówną jest sprawa młodości jej syna,jego rozkwitania etc. Rick (podług jej opinii) narzuca sobie ciężary,obowiązki,dąży do poważnego życia,dorosłości itd,gdy przecież może żyć,jak normalny młody człowiek i wieść studencką egzystencję...zgadzam się z Brooke. Powinno się żyć w zgodzie z wiekiem,a nie w tak młodym okresie swego życia pakować się w poważny związek z dzieckiem. Lecz z drugiej strony ile ta młodość ma trwać? Od jakichś 2lat powtarza Brooke ten sam argument! A co z prawdziwą miłością i dążeniem do stabilizacji? Każdy tego chce,jeśli nie świadomie,to podświadomie,więc...?
Nie wspominając o tym,że Brooke intryguje,ale jak zaznaczył Forrester - interesuje się wreszcie swym synem,ale kiedy? No wtedy,gdy zaspokoiła swe "duchowo"-fizyczne potrzeby,zdobywając Thorne'a! Napełniając gębę miską pełną żarcia,może już skierować zainteresowanie i troskę do innych!
Na początek wypowiedzi : pewien błąd logiczny w tym odcinku. Ridge w rozmowie z matką stwierdza,że czuje się jakby odtrącił Taylor,po czym dodaje,że Taylor nie chciała sobie pomóc,gdy on próbował udzielić jej pomocy i okazać wsparcie! Więc skoro ją odepchnął,odtrącił,to jakim cudem próbował pomóc?
Co do kwestii spornej w tym wątku, intrygi Brooke,a ściślej mówiąc-zapowiedzi intryg,kiedy Brooke z pewnością w tonie mówi,że Amber Moore nie zostanie żoną Ricka! Czołowym argumentem Brooke podważającym zasadność związku jej syna z Moore'ówną jest sprawa młodości jej syna,jego rozkwitania etc. Rick (podług jej opinii) narzuca sobie ciężary,obowiązki,dąży do poważnego życia,dorosłości itd,gdy przecież może żyć,jak normalny młody człowiek i wieść studencką egzystencję...zgadzam się z Brooke. Powinno się żyć w zgodzie z wiekiem,a nie w tak młodym okresie swego życia pakować się w poważny związek z dzieckiem. Lecz z drugiej strony ile ta młodość ma trwać? Od jakichś 2lat powtarza Brooke ten sam argument! A co z prawdziwą miłością i dążeniem do stabilizacji? Każdy tego chce,jeśli nie świadomie,to podświadomie,więc...?
Nie wspominając o tym,że Brooke intryguje,ale jak zaznaczył Forrester - interesuje się wreszcie swym synem,ale kiedy? No wtedy,gdy zaspokoiła swe "duchowo"-fizyczne potrzeby,zdobywając Thorne'a! Napełniając gębę miską pełną żarcia,może już skierować zainteresowanie i troskę do innych!
If you can't beat them, join them...
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10467
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Amber Morgan, myślałem, że mi coś w uchu odmówiło posłuszeństwa.
Tim jest coraz zabawniejszy. Ale zaczyna słusznie podejrzewać, że coś jest nie tak. Ta jego wypowiedź o jego dziewczynie z Genua City zaczęła mnie zastanawiać. Kogo on miał na myśli????? Czyżby na jaw wychodziła kolejna tajemnica z przeszłości??? Pożyjemy, zobaczymy.
Taylor źle to rozegrała, zamiast walnąć Morgan, to mogła od razu się zerwać i jak najszybciej wyjść z tej nory i zamknąć tam Morgan. Ale kobieta nie przemyślała swej strategii.
Nie podoba mi się zdziałanie Brooke, mimo, że ją lubię. Zaczyna zachowywać się jak Stephanie. Tu nie chodzi o to, czy jej podejrzenia są słuszne, czy nie, tylko o to, że nie potrafi wyciągnąć wniosków. Sama walczyła ze Stephanie, a teraz zaczyna zachowywać się dokładnie tak jak ona. Mam nadzieję, że się w końcu opamięta i zostawi syna w spokoju. To Rick lokuje swoje uczucia, nie ona. Kobieta żyje w Stanach Zjednoczonych, a nie w krajach azjatyckich, gdzie małżeństwa układają rodzice.
Tim jest coraz zabawniejszy. Ale zaczyna słusznie podejrzewać, że coś jest nie tak. Ta jego wypowiedź o jego dziewczynie z Genua City zaczęła mnie zastanawiać. Kogo on miał na myśli????? Czyżby na jaw wychodziła kolejna tajemnica z przeszłości??? Pożyjemy, zobaczymy.
Taylor źle to rozegrała, zamiast walnąć Morgan, to mogła od razu się zerwać i jak najszybciej wyjść z tej nory i zamknąć tam Morgan. Ale kobieta nie przemyślała swej strategii.
Nie podoba mi się zdziałanie Brooke, mimo, że ją lubię. Zaczyna zachowywać się jak Stephanie. Tu nie chodzi o to, czy jej podejrzenia są słuszne, czy nie, tylko o to, że nie potrafi wyciągnąć wniosków. Sama walczyła ze Stephanie, a teraz zaczyna zachowywać się dokładnie tak jak ona. Mam nadzieję, że się w końcu opamięta i zostawi syna w spokoju. To Rick lokuje swoje uczucia, nie ona. Kobieta żyje w Stanach Zjednoczonych, a nie w krajach azjatyckich, gdzie małżeństwa układają rodzice.
Gdzie ja tak napisałem? To zawiera się w mych wywodach,które wyprowadziłem na temat argumentu Brooke przeciwko związkowi Ricka z Amber,który odnosi się do młodości Ricka etc.anka_ pisze:I to miałby być argument w ustach Brooke?Thorne pisze:A co z prawdziwą miłością i dążeniem do stabilizacji? Każdy tego chce,jeśli nie świadomie,to podświadomie,więc...?![]()
If you can't beat them, join them...
Stephanie też ma swoje powody aby nie ufać Brooke.LoLex pisze:Różnica polega na tym, że Stephanie musi kombinować przez cały czas. Nie może bez tego żyć. Brooke ma swoje powody, żeby nie ufać Amber.
Różnica polega na tym, że Brooke w czasie wolnym od kombinowania
ugania się za kolejnym Forresterem. I bez tego nie może żyć.
... i ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę...
Racja. Zachowuje się jak Stephanie,medlując (wtryniając się; mieszając),ale to jest tylko udowodnieniem słów Brooke pełnych podziwu wypowiedzianych do Steph w ostatnim okresie,kiedy to Logan stwierdziła,że chciałaby być taka jak Królowa w życiu.Dawidek pisze:Amber Morgan, myślałem, że mi coś w uchu odmówiło posłuszeństwa.![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Tim jest coraz zabawniejszy. Ale zaczyna słusznie podejrzewać, że coś jest nie tak. Ta jego wypowiedź o jego dziewczynie z Genua City zaczęła mnie zastanawiać. Kogo on miał na myśli????? Czyżby na jaw wychodziła kolejna tajemnica z przeszłości??? Pożyjemy, zobaczymy.
Taylor źle to rozegrała, zamiast walnąć Morgan, to mogła od razu się zerwać i jak najszybciej wyjść z tej nory i zamknąć tam Morgan. Ale kobieta nie przemyślała swej strategii.
Nie podoba mi się zdziałanie Brooke, mimo, że ją lubię. Zaczyna zachowywać się jak Stephanie. Tu nie chodzi o to, czy jej podejrzenia są słuszne, czy nie, tylko o to, że nie potrafi wyciągnąć wniosków. Sama walczyła ze Stephanie, a teraz zaczyna zachowywać się dokładnie tak jak ona. Mam nadzieję, że się w końcu opamięta i zostawi syna w spokoju. To Rick lokuje swoje uczucia, nie ona. Kobieta żyje w Stanach Zjednoczonych, a nie w krajach azjatyckich, gdzie małżeństwa układają rodzice.
If you can't beat them, join them...
I dziwne, że Taylor w ogóle nie boi się Morgan, ani też nie boi się o swoją córeczkę. Przecież wie, do czego Morgan jest zdolna.Dawidek pisze:Taylor źle to rozegrała, zamiast walnąć Morgan, to mogła od razu się zerwać i jak najszybciej wyjść z tej nory i zamknąć tam Morgan. Ale kobieta nie przemyślała swej strategii.
No i wszystkie moje ulubione postacie się wykończyły: Sheila w więzieniu, Morgan w psychiatryku, a Tayor nie żyje...
Sama nie wierzysz w to co mówisz. Wskaż mi podstawy obaw Taylor,poza tymi-matczynymi,"proceduralnymi"? Skoro Morgan tak zawsze strasznie,panicznie chciała dziecka,to świadczy o tym,że jak już je będzie miała/ma to obdarzy je opieką,miłością etc. Nie?Kaska pisze:I dziwne, że Taylor w ogóle nie boi się Morgan, ani też nie boi się o swoją córeczkę. Przecież wie, do czego Morgan jest zdolna.Dawidek pisze:Taylor źle to rozegrała, zamiast walnąć Morgan, to mogła od razu się zerwać i jak najszybciej wyjść z tej nory i zamknąć tam Morgan. Ale kobieta nie przemyślała swej strategii.
Nutelka-wiesz co teraz mówisz? BLUŹNIERSTWA! Fani Brooke Cię zlinczują.
[czytaj,to co nienapisane]
If you can't beat them, join them...
Dla mnie jest to trochę dziwnę ,że Logan tak się przejmuję Stephani . Cesarzowa zniszczyła jej rodzine ,a później niszczyła ją przy każdej okazji . Niby fajnie ,że Brooke wyciąga ręke do niej ,ale z drugiej strony jest to dla mnie trochę nie zrozumiałe . Ja osobuście nie chciałbym mieć nic wspólnego z kobietą ,która zniszczyła moją rodzine .
Ale za to w stosunku do Amber , Brooke postanowiła działać . Najprawdopodobniej się jej nie powiedzie ,ale przynajmniej będzie miała czyste sumienie , że próbowała powstrzymać niezrównoważoną pannę Moore .
Dzisiaj myślałem że padnę co Taylor wygadywała do Morgan ,, nie pójdziesz do więzienia , pójdziesz do szpitala spychiatrycznego ''
Taylor chciała chyba uspokoić Morgan ,ale jej nie wyszło 
Ale za to w stosunku do Amber , Brooke postanowiła działać . Najprawdopodobniej się jej nie powiedzie ,ale przynajmniej będzie miała czyste sumienie , że próbowała powstrzymać niezrównoważoną pannę Moore .
Dzisiaj myślałem że padnę co Taylor wygadywała do Morgan ,, nie pójdziesz do więzienia , pójdziesz do szpitala spychiatrycznego ''
[scroll][you] Zapraszam na Forum Katherine Kelly Lang, serialowej Brooke Logan Forrester[/scroll]
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Chyba było odwrotnie. To Brooke zabrała Stephanie męża i obydwu synów, Stephanie nie wdała się w romans z żadnych z LoganówRobi pisze:Dla mnie jest to trochę dziwnę ,że Logan tak się przejmuję Stephani . Cesarzowa zniszczyła jej rodzine ,a później niszczyła ją przy każdej okazji . Niby fajnie ,że Brooke wyciąga ręke do niej ,ale z drugiej strony jest to dla mnie trochę nie zrozumiałe . Ja osobuście nie chciałbym mieć nic wspólnego z kobietą ,która zniszczyła moją rodzine .
Ostatnio zmieniony 2007-04-16, 22:11 przez Forrester, łącznie zmieniany 1 raz.
"Moda na sukces" - serial, który nigdy nie będzie miał swojego końca.
Chyba na odwrót byłoRobi pisze:Dla mnie jest to trochę dziwnę ,że Logan tak się przejmuję Stephani . Cesarzowa zniszczyła jej rodzine ,a później niszczyła ją przy każdej okazji . Niby fajnie ,że Brooke wyciąga ręke do niej ,ale z drugiej strony jest to dla mnie trochę nie zrozumiałe . Ja osobuście nie chciałbym mieć nic wspólnego z kobietą ,która zniszczyła moją rodzine .
Teraz Brooke robi to samo i jest dobrze?
Brooke chyba nauczona własnymi doświadczeniami nie powinna się wtrącać w życie swojego syna w taki sposób. Bo sama chyba wie najlepiej jak to boli...
Co złego, to nie ja 
Mało tego, że zapomniała. Skoro tak podziwia Stephanie to pewnie chce iść w jej ślady. Smutne że z własnego doświadczenia nie wyciągnęła żadnych wnioskówanka_ pisze: Chyba na odwrót było![]()
Teraz Brooke robi to samo i jest dobrze?![]()
Brooke chyba nauczona własnymi doświadczeniami nie powinna się wtrącać w życie swojego syna w taki sposób. Bo sama chyba wie najlepiej jak to boli...No chyba, że już zapomniała...
No nie wiem, kto komu więcej w życiu zniszczył i zła wyrządził. Brooke wyciąga rękęRobi pisze:Dla mnie jest to trochę dziwnę ,że Logan tak się przejmuję Stephani . Cesarzowa zniszczyła jej rodzine ,a później niszczyła ją przy każdej okazji . Niby fajnie ,że Brooke wyciąga ręke do niej ,ale z drugiej strony jest to dla mnie trochę nie zrozumiałe . Ja osobuście nie chciałbym mieć nic wspólnego z kobietą ,która zniszczyła moją rodzine .
Ale za to w stosunku do Amber , Brooke postanowiła działać . Najprawdopodobniej się jej nie powiedzie ,ale przynajmniej będzie miała czyste sumienie , że próbowała powstrzymać niezrównoważoną pannę Moore .
wcale nie ze względu na dobro rodziny, o czym tak pięknie gada - i tylko gada.
Ja też nie chciałabym mieć nic wspólnego z kobietą, która zniszczyła moją rodzinę,
dlatego szkoda mi, że Stephanie dała się wciągnąć w tę grę - nie raz jeszcze tego
pożałuje pewnie.
Co do Amber - wcale nie jest niezrównoważona, nie wiem skąd takie słowa.
... i ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę...





