Bieżące odcinki cz. 1
Nie chodzi o to, aby bezkrytycznie jakąś postać wielbić i cokolwiek nie zrobi twierdzić, że ma rację, tylko o to, żeby nie potępiać czegokolwiek nie zrobi!
Faktem jest, że kilka głosów aprobaty odezwało się po staraniach Brooke w naprawie stosunków ze Stephanie ale było i sporo takich, które z góry założyły, że to nieszczere, samolubne itp...
Każdy ma prawo do własnego zdania i ja to szanuję. Nie rozumiem tylko tego, że jak inne postacie robią rzeczy kontrowersyjne to najczęściej większość forumowiczów debatuje, dlaczego tak postąpiły, może miały jakiś powód, może się pomyliły, zapędziły, może miały na uwadze dobro innej osoby (jak np. w przypadku intrygi w Wenecji rozgrzeszano postępek Świętej trójcy twierdząc, że to dla dobra Stephanie). Tak postępuje wiele osób ale nie w przypadku Brooke. Kiedy ona robi coś kontrowersyjnego od razu jest najgorsza i kropka. Nikt nie pisze, że robi to, bo ma silne przekonanie, że powinna, że nie ufa (bo i w sumie nie ma podstaw) Amber - na zaufanie trzeba zasłużyć, a co takiego Amber zrobiła aby przekonać innych że się zmieniła? Dla mnie kilka miłych chwil to za mało... Dlaczego nie zastanawiamy się jak musi kochać syna skoro staje do boju o jego (jak myśli) szczęście sama, bez niczyjej pomocy (Charliego nie liczę, bo chodzi mi o rodzinę). Dlaczego nie staramy się w jej postępowaniu znaleźć pozytywnych aspektów tylko to, że jest zła i koniec.
Ja nie wiem, jak ta sprawa się skończy. Czy Brooke dobrze robi chcąc chronić syna i dać mu szansę na dorastanie w spokoju? Ja nie lubię i nie przekonałam się do Amber więc twierdzę, że tak. To nie znaczy, że będę Amber mieszać z błotem cokolwiek zrobi, jak wiele osó postępuje w przypadku Brooke.
Inni mogą twierdzić inaczej. To nasze prawo. Choć swoją drogą bardzo mi się nie podobało, że przy pierwszej okazji Amber poskarżyła się Stephanie na Brooke - gdybym była złośliwa powiedziałabym, że jest żałosna, bo nie potrafi sama rozwiązywać swoich problemów tylko obarcza nimi innych..
A na koniec bardzo podobała mi się mina zachwyconego Ricka, gdy ujrzał tę śliczną dziewczynę...ciekawe....
Faktem jest, że kilka głosów aprobaty odezwało się po staraniach Brooke w naprawie stosunków ze Stephanie ale było i sporo takich, które z góry założyły, że to nieszczere, samolubne itp...
Każdy ma prawo do własnego zdania i ja to szanuję. Nie rozumiem tylko tego, że jak inne postacie robią rzeczy kontrowersyjne to najczęściej większość forumowiczów debatuje, dlaczego tak postąpiły, może miały jakiś powód, może się pomyliły, zapędziły, może miały na uwadze dobro innej osoby (jak np. w przypadku intrygi w Wenecji rozgrzeszano postępek Świętej trójcy twierdząc, że to dla dobra Stephanie). Tak postępuje wiele osób ale nie w przypadku Brooke. Kiedy ona robi coś kontrowersyjnego od razu jest najgorsza i kropka. Nikt nie pisze, że robi to, bo ma silne przekonanie, że powinna, że nie ufa (bo i w sumie nie ma podstaw) Amber - na zaufanie trzeba zasłużyć, a co takiego Amber zrobiła aby przekonać innych że się zmieniła? Dla mnie kilka miłych chwil to za mało... Dlaczego nie zastanawiamy się jak musi kochać syna skoro staje do boju o jego (jak myśli) szczęście sama, bez niczyjej pomocy (Charliego nie liczę, bo chodzi mi o rodzinę). Dlaczego nie staramy się w jej postępowaniu znaleźć pozytywnych aspektów tylko to, że jest zła i koniec.
Ja nie wiem, jak ta sprawa się skończy. Czy Brooke dobrze robi chcąc chronić syna i dać mu szansę na dorastanie w spokoju? Ja nie lubię i nie przekonałam się do Amber więc twierdzę, że tak. To nie znaczy, że będę Amber mieszać z błotem cokolwiek zrobi, jak wiele osó postępuje w przypadku Brooke.
Inni mogą twierdzić inaczej. To nasze prawo. Choć swoją drogą bardzo mi się nie podobało, że przy pierwszej okazji Amber poskarżyła się Stephanie na Brooke - gdybym była złośliwa powiedziałabym, że jest żałosna, bo nie potrafi sama rozwiązywać swoich problemów tylko obarcza nimi innych..
A na koniec bardzo podobała mi się mina zachwyconego Ricka, gdy ujrzał tę śliczną dziewczynę...ciekawe....
Jeśli naprawdę myślicie, że Stephanie przyjaźni się z Amber na złość Brooke, to naprawdę jesteście zabawni 
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
- PetroPython
- Posty: 1809
- Rejestracja: 2007-03-08, 14:49
- Lokalizacja: Częstochowa
- Wiek: 35
Ja nikogo nie rozgrzeszałam, ale zauważ że każdy "postępek" Brook niektórzy również zawsze rozgrzeszaja, nawet jesli jest zły. Nie powiedzą-ok rzeczywiście to było niepotrzebne,czy że żle postapiła. Jeśli postac którą lubię, postepuje wg mnie nie w porządku i nie podoba mi sie jej zachowanie, wówczas o tym piszę, a nie na siłę usprawiedliwiam.Jasmine pisze: Każdy ma prawo do własnego zdania i ja to szanuję. Nie rozumiem tylko tego, że jak inne postacie robią rzeczy kontrowersyjne to najczęściej większość forumowiczów debatuje, dlaczego tak postąpiły, może miały jakiś powód, może się pomyliły, zapędziły, może miały na uwadze dobro innej osoby (jak np. w przypadku intrygi w Wenecji rozgrzeszano postępek Świętej trójcy twierdząc, że to dla dobra Stephanie). ....
To samo jest zauważ np. w stosunku do Amber. Zaraz jest atak, że wcale sie nie zmieniła itp.Jasmine pisze: Tak postępuje wiele osób ale nie w przypadku Brooke. Kiedy ona robi coś kontrowersyjnego od razu jest najgorsza i kropka. ....
No właśnie,Ty jej nie lubisz, dlatego uważasz zapewne, że Brook postepuje słusznie. Brook jej nie cierpi i nie chce własnie z tego powodu dopuścic do ślubu,tu nie chodzi o rzekome martwienie się nad przyszłościa syna, o szanse dorastania w spokoju-jak to ujęłaś, tylko o przyszłą synową. Ciekawe czy gdyby to była inna dziewczyna, nie Amber i Rick chciałby się z nią ożenić, to czy Brook miała by coś przeciwko??Szczerze mówiąc nie sądzę.Jasmine pisze: Dlaczego nie zastanawiamy się jak musi kochać syna skoro staje do boju o jego (jak myśli) szczęście sama, bez niczyjej pomocy (Charliego nie liczę, bo chodzi mi o rodzinę). Dlaczego nie staramy się w jej postępowaniu znaleźć pozytywnych aspektów tylko to, że jest zła i koniec.....Ja nie wiem, jak ta sprawa się skończy. Czy Brooke dobrze robi chcąc chronić syna i dać mu szansę na dorastanie w spokoju? Ja nie lubię i nie przekonałam się do Amber więc twierdzę, że tak.
Zwierzyła się, nie poleciała do Stefy specjalnie po to,żeby jej o tym powiedzieć.Poza tym Brook dała młodym wczesniej swoje błogosławieństwo a teraz sie wycofała, więc co w tym dziwnego że Amber powiedziała o tym Stefie??Jasmine pisze: Choć swoją drogą bardzo mi się nie podobało, że przy pierwszej okazji Amber poskarżyła się Stephanie na Brooke - gdybym była złośliwa powiedziałabym, że jest żałosna, bo nie potrafi sama rozwiązywać swoich problemów tylko obarcza nimi innych..
...
Doszło do konfrontacji Brooke i Amber.
Żadna z nich nie jest święta i ma swoje za uszami
Jednak oby dwie pracują nad sobą by stać się lepszymi ludźmi i przy tym mają swoje wzloty i upadki.
Uwielbiając Brooke nie pochwalam jej zachowania i ingerowania w życie syna na siłę.
W końcu serce nie sługa Brooke o tym wie najlepiej.
Uważam, że Brooke ma prawo do udzielania rad synowi, a nie podejmowania decyzji za niego.
Przecież może mieć to opłakany skutek.
Brooke nie jest upoważniona do rozbijania tego związku.
Wiadomo że rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej.
Jednak nie znaczy to że dzieci muszą się z tym zgadzać i robić to co zaplanowali im rodzice.
Poza tym to nie Brooke ma być szczęśliwa tylko Rick.
Sądzę również, że gdyby Rick'owi brakowało studenckiego szaleństwa to nie chciał by się żenić.
Żadna z nich nie jest święta i ma swoje za uszami
Jednak oby dwie pracują nad sobą by stać się lepszymi ludźmi i przy tym mają swoje wzloty i upadki.
Uwielbiając Brooke nie pochwalam jej zachowania i ingerowania w życie syna na siłę.
W końcu serce nie sługa Brooke o tym wie najlepiej.
Uważam, że Brooke ma prawo do udzielania rad synowi, a nie podejmowania decyzji za niego.
Przecież może mieć to opłakany skutek.
Brooke nie jest upoważniona do rozbijania tego związku.
Wiadomo że rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej.
Jednak nie znaczy to że dzieci muszą się z tym zgadzać i robić to co zaplanowali im rodzice.
Poza tym to nie Brooke ma być szczęśliwa tylko Rick.
Sądzę również, że gdyby Rick'owi brakowało studenckiego szaleństwa to nie chciał by się żenić.
To jest żałosne,że najpierw Brooke nie przeciwstawia sie małżeństwu Amber&Ricka,pokazuje,że wreszcie zaakceptowała sytuacje,a za chwilę knuje intrygi,żeby ich rozdzielic
rozumiem,że może nie pochwalać małżeństwa w tym wieku,ale czemu chce,aby od razu,żeby oni sie rozstali i Amber zniknęła z życia Ricka?Drugi szybko-zmieniający-zdanie-pan-Erick
Jeszcze niedawno pocieszał Amber,że dziecko powinno być z nią i Rickiem,że oni są jej rodziną i będą się wspierać,a teraz przypomniał sobie,że jednak nie chce Amber jako synowej
To po co tyle walczyli o dziecko z Deaconem skoro teraz uważają małego Erica jako argument łączący Amber z Rickiem?Bezsens.Zupełnie nie rozumiem ich zachowania i zmiany decyzji.A ten Charlie-nikomu nie życzę takiego"przyjaciela",który zamiast wspierać knuje za jego plecami.
[ Dodano: 2007-04-18, 16:58 ]
Po dzisiejszych odcinkach coraz bardziej upewniam się,że Rick nie zasługuje na Amber i to Deacon ją tylko docenia,bo nasz laluś Ricky chyba lubi zabawić się po prostu nowymi zabawkami.
[ Dodano: 2007-04-18, 16:58 ]
Po dzisiejszych odcinkach coraz bardziej upewniam się,że Rick nie zasługuje na Amber i to Deacon ją tylko docenia,bo nasz laluś Ricky chyba lubi zabawić się po prostu nowymi zabawkami.
Someone call the ambulance, there's gonna be an accident...
Nie mogę patrzeć na to co teraz robi Brooke. Nie umie uczyć się ani na swoich ani na cudzych błędach. Wymaga od Amber tego czym próbowała udobruchać Stephanie - pedicure? Podstępy, intrygi, tworzenie sztucznych sytuacji. Ojej... Jej postawa (postawa, a nie postępowanie) byłaby zrozumiała gdyby Rick miał 16at, ale w sprawy 20letniego mężczyzny (tak, to już nie jest chłopiec) nie powinna już ingerować. (Po raz kolejny powtarza cudze błędy.) Przykre jest też to, że wszystkimi Forresterami rządzą kobiety. Jedynym facetem z jajami w tym serialu jest Deacon. I za to go zacząłem szanować. Rick to mięczak i widać że ma coś z tatusia i braci - słabość (szczególnie do kobiet). Nie potępiam go całkowicie, w końcu matka mu robi wodę z mózgu.
"Zachłanna dziwka" - nigdy nie zapomnę tego kobiecie, z której szczęścia jeszcze tak niedawno się cieszyłem. Amber na to nie zasłużyła i udowodniła to mówiąc Deaconowi o swojej szczerej lojalności wobec Ricka.
"Zachłanna dziwka" - nigdy nie zapomnę tego kobiecie, z której szczęścia jeszcze tak niedawno się cieszyłem. Amber na to nie zasłużyła i udowodniła to mówiąc Deaconowi o swojej szczerej lojalności wobec Ricka.
Taylor <3
Po pierwsze denerwuje mnie zachowanie Brooke, która twierdzi, że wszystko wie najlepiej, nie rozumiem też jak może mówić, że uwolni wreszcie Ricka od Amber i będzie tak jak było wcześniej. Ale czy Rick narzeka, czy kiedykolwiek powiedział jej, że nie chce Amber, że to dla niego jakieś powięcenie? Jest dorosły i to on decyduje o swoim życiu, nie Brooke, ani nikt inny tylko On. Poza tym Erick...do tej pory nie miał nic przeciwko, nagle jest przeciwny wszystkiemu. Dlaczego wyciąga pochopne wznioski skoro nie wie jak naprawdę było z Amber i Deaconem. Najlepiej oceniać jak nic nie wiemy
Co do zaxhowania Ricka...teraz to już sama nie wiem o co mu chodzi

Co do zaxhowania Ricka...teraz to już sama nie wiem o co mu chodzi
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Po pierwsze prośba, by pisać na temat. Brooke vs Amber to inny temat. Pod płaszczykiem komentarza dzisiejszego odcinika znów zagościła walka w obronie czci Ambrosii Moore i Brooke Logan Forrester.
Mnie wkurza i zawsze wkurzać będzie ingerencja tego typu w życie drugiego człowieka. Ale bez tego nic ciekawego w serialu by się nie działo. Amber wyglądała cudnie!
A Thorne mnie rozczarował. Jego stwierdznie że Brooke jest cudowną matką w kontekście inrygi jaką przyszykowała, było co najmniej nie na miejscu. Ale pewnie mierzy miarką postępowania swojej matki
Mnie wkurza i zawsze wkurzać będzie ingerencja tego typu w życie drugiego człowieka. Ale bez tego nic ciekawego w serialu by się nie działo. Amber wyglądała cudnie!
A Thorne mnie rozczarował. Jego stwierdznie że Brooke jest cudowną matką w kontekście inrygi jaką przyszykowała, było co najmniej nie na miejscu. Ale pewnie mierzy miarką postępowania swojej matki
Chwila która trwa, może być najlepszą z wszystkich chwil...








